Aktorzy i producent filmu Pitbull. Ostatni Pies pojawili się we wtorek w Multikinie w Pasażu Grunwaldzkim. Nim zgasły światła i pojawiła się pierwsza scena nowego obrazu Władysława Pasikowskiego, goście opowiadali o kulisach produkcji.

Emil Stępień, producent: Jestem zwolennikiem kina amerykańskiego. Nie mamy wzorców kina sensacyjnego na polskim rynku. Wybieraliśmy ten projekt razem z Dodą i dystrybutorami. Nie chcieliśmy powielać formuły poprzednich Pitbulli, zależało nam, na tym, by nowa część była wyjątkowa, świeża.

Doda: Nie pragnę być aktorką i nigdy nie pomyślałabym, że będę występować w filmach. Moją pasją i życiem jest muzyka. Myślę, że praca przy filmie nie pomoże mi znacząco w nagrywaniu teledysków. Aktorstwo jest bardzo wymagającym zawodem.

Agnieszka Kawiorska: Moja postać jest przeciwieństwem Miry, granej przez Dorotę. Mona jest nieco wycofana, żyje w cieniu swojego męża. Dużo czytałam o mafijnym świecie i o tym, jak funkcjonują w nim kobiety.

Doda: Mam swój świat i swój kierunek. Zauważyłam, że pasuję do roli Miry. Cieszę się, że moja postać jest silną kobietą, bo dzięki temu łatwiej było mi się z nią utożsamić. Nawet w trakcie wymagających scen rozpaczy, wyobrażałam sobie, jakbym sama zachowała się po utracie bliskiej osoby. W trakcie filmu zachodzi metamorfoza Miry, ale nie powoduje ona zmian w jej charakterze.

Emil Stępień o powrocie Marcina Dorocińskiego: Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Miałem bardzo mocne argumenty – reżyserował Władysław Pasikowski, a scenariusz był bardzo dobry. Udało mi się skończyć ten film nawet pomimo tego, że mnie zamknęli.

Rafał Mohr: Uważam, że aktor powinien wykorzystywać każdą szansę i grać różne role, nawet postaci, które nie odzwierciedlają jego prawdziwego charakteru.

Emil Stępień o możliwości stworzenia kolejnego Pitbulla: Nie wiem, co zrobimy. Jeśli zdecydujemy się na następną część, to ukaże się nie wcześniej, niż w 2020 roku. Napiszcie do nas po seansie, czy warto kontynuować tę serię.


Autor: Marcin Obłoza
Zdjęcie: Zuzanna Kuczyńska