Dziennikarz wstaje rano z przekonaniem, że chce się czegoś dowiedzieć – powiedział Bartosz Węglarczyk, dyrektor programowy Onetu. W tym samym celu studenci licznie stawili się 20 października na Digital Media Campus Day. Od osób z wieloletnim doświadczeniem w mediach usłyszeliśmy, co czeka adeptów dziennikarstwa w tej branży – pisze Mariusz Bartodziej.

To spotkanie zapoczątkowało cykl, którego kolejnej odsłony mamy oczekiwać już na wiosnę. Dodatkowo, od semestru letniego specjaliści Grupy Onet-RAS mają także prowadzić zajęcia w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej naszego uniwersytetu.

Gośćmi wydarzenia byli: Bartosz Węglarczyk, Aleksandra Karasińska – zastępca redaktora naczelnego „Newsweeka”, Beata Żebrowska – kierownik działu reklamy natywnej ONET&NOIZZ oraz Maciej Kabroński – szef Fakt24.pl, zastępca redaktora naczelnego „FAKT-u”.

influencer

Influencer – kto to i jak nim zostać?

– Osobiście wolę słowo „autorytet” – wyjaśnił dyrektor programowy Onet-u. Prof. Jerzy Bralczyk określa influencera mianem „wpływacza”, bo to osoba, która zasadnie wpływa na swojego odbiorcę. To ktoś, kto jest ekspertem w swojej dziedzinie i aktywnie uczestniczy w życiu społecznym. Jak w takim razie nim zostać?

– Dziennikarz wstaje rano z przekonaniem, że chce się czegoś dowiedzieć, a idzie spać z poczuciem, że dowiedział się zbyt mało  – rozpoczął były prowadzący Dzień Dobry TVN. Według niego do sukcesu niezbędna jest pasja oraz upór. Należy kochać to, co się robi i kontynuować pracę mimo wszelkich trudów.

Były dziennikarz „Gazety Wyborczej” nie przelewał na studentów ulotnych nadziei. – Żyjemy w świecie, w którym nie wystarczy być dobrym, trzeba być najlepszym – zaznaczył. Za pracę w tym zawodzie trzeba ponieść wysoką cenę. Po pierwsze ucierpi nasze życie prywatne z racji potrzeby ciągłego zdobywania wiedzy. A po drugie należy liczyć się z ogromną krytyką ze strony odbiorców. – Obalanie autorytetów jest naszym narodowym sportem – ocenił.

platformy

Wszystkie drogi prowadzą do internetu

– Coraz mniej utożsamiamy się z marką – zauważyła Aleksandra Karasińska, zastępca redaktora naczelnego „Newsweeka”. Rzadziej przywiązujemy się do konkretnych tytułów, a informacje sprawdzamy po frazie poprzez wyszukiwarki internetowe. Z tego powodu tradycyjne media przenoszą się na strony www i rozmaite serwisy społecznościowe.

Czy praca dziennikarza traci przez to na wartości? – Zasady się nie zmieniają – wyjaśniła była pracowniczka m.in. TVN24. – Nadal podajemy prawdę i robimy to w taki sposób, by była łatwa do odbioru – dodała.

Karasińska została zapytana przez studenta, czy adepci dziennikarstwa muszą liczyć się z tym, że prawdopodobnie po dowolnej specjalizacji i tak ostatecznie skończą w Internecie. – Należy nauczyć się być w mediach społecznościowych i tego, jak opowiadać obrazkiem – odpowiedziała. Poleciła studentom kilka zagadnień, które dobrze jest śledzić, ponieważ mogą w przyszłości odegrać ważną rolę w mediach, m.in. robot journalism – już dziś roboty za granicą są czasem odpowiedzialne za pisanie relacji.

reklama-natywna

Dziennikarze piszą reklamy

Beata Żebrowska, kierownik działu reklamy natywnej ONET&NOIZZ, wyjaśniła zebranym, czym owa reklama jest. Różnica jest dla widza łatwo dostrzegalna. Tradycyjna kładzie ogromny nacisk na lokowanie produktu. Odbiorca z każdej strony ma być atakowany logiem czy nazwą firmy, by wiedzieć, którą powinien wybrać. Natomiast natywna bazuje na intrygującej historii, w której marka jest wyraźnie zaznaczona, lecz schodzi na drugi plan.

Prelegentka podzieliła się planem stworzenia reklamy natywnej. Na początek należy obmyślić historię (tekst promujący serial „Narcos” był w całości poświęcony baronowi narkotykowemu – Pablo Escobarowi). Ważne jest również dopasowanie formy i języka do odbiorcy (kampania Chevroleta skierowana do młodych wykorzystująca emotikony).

Istotnym elementem pozostaje odpowiednie oznaczenie marki (powinno się jak ognia wystrzegać kryptoreklamy, lokowanie produktu musi być wyraźne) i odpowiednia dystrybucja (inaczej będziemy promować tekst na Facebooku a inaczej na Instagramie).

Według prognoz w USA w 2021 r. niemal 75% wydatków w branży ma być przeznaczonych właśnie na reklamę natywną, a tylko ponad 25% na tradycyjną. Zyskiwanie przez nią popularności prowadzi do coraz większego zapotrzebowania na dziennikarzy piszących ciekawe teksty, które po części są również reklamą.

swiat-w-obrazie

Świat w obrazie

Ostatnim prelegentem był Maciej Kabroński – szef Fakt24.pl. Przekonywał studentów o sile odpowiednio skonstruowanej infografiki. – Człowiek nie rozumie otaczających go liczb – stwierdził. Ponad 40 mld zł (wpływ z akcyzy i VAT za alkohol i wyroby tytoniowe w Polsce) to duża kwota, jednak niewiele mówi. Zastępca redaktora naczelnego „FAKT-u” zaznaczył, że można by wybudować za tę kwotę 1000 km autostrad albo 108 lotnisk pokroju Modlina.

– By obraz był efektywny, musimy grać na uczuciach odbiorcy – kontynuował wykład. Dlatego wykazał, że aby uzbierać tak wysoką kwotę, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy musiałaby kwestować aż 797 lat.

Kabroński zwrócił również uwagę na to, jak w artystyczny sposób można przedstawić rozmaite statystyki. Chociażby taką, że w 2006 r. w Stanach Zjednoczonych aż 32 tys. kobiet miesięcznie poddawało się operacji powiększenia piersi, z czego większość miała poniżej 21 lat. W tym celu prelegent odwołał się do prac Chrisa Jordana, do którego i ja odsyłam:

Wiedza praktyczna

Digital Media Campus Day było doskonałą okazją do zdobycia praktycznej wiedzy od osób działających w branży mediów już od wielu lat. Informacja o cykliczności wydarzenia, a także o zajęciach z pracownikami grupy Onet-RAS od przyszłego semestru, może budzić wielkie nadzieje. Ich doświadczenie zdobyte w dziennikarstwie internetowym przelane na studentów będzie ważnym wprowadzeniem młodych adeptów do działania w tym prężnie rozwijającym się medium.


Autor: Mariusz Bartodziej

Zdjęcia: Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWr