Siksy w wykonaniu kobiet z IV roku Wydziału Aktorskiego AST cieszyły oczy i łapały za serca. Spektakl dyplomowy w reżyserii Cezarego Ibera mógł się podobać.

Siksy nie tylko dotykają ważnych problemów i tematów. Nie tylko bawią i wzruszają. One uczą i uświadamiają. Pokazują to, co często celowo ukryte i pomijane.

Różowe pudełko

Jaki kolor w pierwszej kolejności kojarzy się z kobietami? Różowy oczywiście. Tylko dlaczego? Słodycz, niewinność, naiwność. Taka powinna być kobieta. Jednak we współczesnym świecie ona wie, czego chce. Jest asertywna. Ma prawo by się śmiać się do rozpuku i zanosić się płaczem, a to wcale nie znaczy, że jest wariatką czy histeryczką.

Siedem Siks zamkniętych (dosłownie) w różowej klatce pokazuje, że chyba nie dla wszystkich jest to takie jasne. To tylko fałszywa percepcja, by ułatwić sobie zaakceptowanie tego, o czym nie chce się rozmawiać.

fot. Dobromił Nosek/AFA

Kim są tytułowe Siksy? Sześć pacjentek i jedna lekarka, która pomocy potrzebuje równie mocno, jak jej podopieczne, a może nawet bardziej. Ich historie są różne, ale wszystkie wpływają na to, co myślą o sobie, jak oceniają swoją kobiecość czy czują się piękne. W męskim, egoistycznym świecie ich samoocena spada, a one same robią lub myślą rzeczy, których nie są pewne. Bo tak wypada. Krótkie spódniczki, pomalowane usta. Spektakl jest odpowiedni dla kobiet w każdym wieku – teraźniejsze stereotypy dopadają nas bez względu na liczbę.

Mamo

Tak, jak młody mężczyzna chce upodobnić się do swojego ojca, tak przykładem do naśladowania dla dziewczyny jest matka. Co jeśli tego wzorca brakuje i nie zachowuje się jak osoba wspierająca i kochająca, a jedynie powielamy jej błędy? Wynosimy z domu to, czego sami doświadczyliśmy albo przelewamy tę frustrację na innych ludzi. Wstydzimy się przyznać do prawdziwych uczuć ze strachu, że nie wypada. Powielanie takowych schematów albo sytuacje, które do tego nawiązują, sprawiły, że Siksy znalazły się na terapii. Powody są różne. Nienawiść do mężczyzn i zazdrość przelewana na córkę. Próba samobójcza. Nieakceptacja kobiecości i swojego ciała. Bo czym w zasadzie jest kobiecość? Pacjentkom pomóc powinna terapeutka, która sama, tak jak jej matka, znajduje się pod wpływem mężczyzny w małżeństwie. Różowe pudełko może wydawać się tylko scenografią, ale to świetny kontrast między wręcz infantylnością tej barwy, a słowami, które w nim padają. Słowami, których się boimy, a przecież wystarczy niby tylko otworzyć usta.

Tak, kochanie

Jak być matką, kiedy się jej nie miało? Jak kochać jakiegoś mężczyznę, skoro w ogóle się ich nie kocha? Jak kochać siebie, skoro za wzór czerpiemy z fałszywej rzeczywistości, pozowanego wycinka czyjegoś życia. Telewizja robi mnie brzydką. Spektakl Cezarego Ibera przedstawia całe spektrum kobiecości. Jej ciemnej i jasnej strony. Zmieniających się jak w kalejdoskopie emocji. I używa do tego wyrazów oraz symboli mocnych, często wulgarnych, nie bojąc się ich dosadności. Pozbawia krępacji, zwracając uwagę na to, co tak naprawdę się dzieje, a o czym nikt nie chce rozmawiać. Z czym przychodzi im się mierzyć. To jest przekaz nie tylko dla innych kobiet, by się wzajemnie szanować. Ale także dla panów, bo sztuka wcale nie jest przeciwko nim.

fot. Hubert Szczypek

Niepozostawiająca złudzeń scenografia Izabeli Banaszek, dobra choreografia Cezarego Ibera. Dialogi – czasem przezabawne, czasem tak przykre, że aż trudno było słuchać dalej. Czegoś w nich brakowało. Czasem potrzebowałam więcej czasu, żeby poczuć to przykre napięcie, niestety chwilami za szybko rozładowywane. Wydaje się, że Siksy nie miały być smutne. Miały uczyć, uświadomić i pokazać naturę kobiety. Jej siłę, kiedy śmieje się przez łzy, albo płacze z radości. Spektakl dla matek i córek, dla przyjaciółek. Dla ojców i chłopaków też. Warto poświęcić na to dwie godziny.

 


Siksy w reżyserii Cezarego Ibera to siedem zdolnych młodych kobiet. Występują: Weronika Dzierżyńska, Żaneta Homa, Adrianna Izydorczyk, Wioletta Kopańska, Olga Madejska, Kamila Urzędowska oraz Kinga Zygmunt.

 


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: Hubert Szczypek Dobromił Nosek/AFA, Dariusz Kozłowski/AFA