Myron Bolitar powraca! Harlan Coben, po pięciu latach, reaktywował serię z ulubieńcem swoich czytelników. Panie i Panowie, oto „W domu”.

Ludzie czytają różne książki. Jedni powieści obyczajowe, historyczne, romanse. Inni reportaże, biografie, fantasy. Ja od zawsze kochałam kryminały i thrillery. Z czasem przekonywałam się, że praktycznie każdy kraj ma w tej dziedzinie swojego guru. Na naszym podwórku tworzą Katarzyna Bonda i Remigiusz Mróz, Niemcy mają Charlotte Link. W Skandynawii rządzą Jo Nesbo ze Stiegem Larssonem, we Francji Bernard Minier, na Wyspach oczywiście Agatha Christie i Lee Child. Kanada to królestwo Joy Fielding, a USA? Tu można wymieniać niemal bez końca – Dan Brown, John Grisham, Dean Koontz, Alex Kava. Ale moim niezaprzeczalnym mistrzem jest Harlan Coben. To jego „W głębi lasu” było pierwszą pozycją tego gatunku, po którą sięgnęłam jako jedenastolatka. I tak rozpoczęła się moja przygoda. Trwa ona do dziś, a mimo że przeczytałam już kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset kryminałów, geniusz Cobena nadal mnie zaskakuje.

Krótki rys biograficzny: ten 56-letni mężczyzna pochodzi z żydowskiej rodziny, urodził się i wychował w New Jersey. Jest jedynym współczesnym autorem kryminałów, który za twórczość w tej dziedzinie otrzymał 3 najbardziej prestiżowe nagrody, w tym Edgar Poe Award. W Stanach zadebiutował w 1990 roku powieścią sensacyjną „Mistyfikacja”. Rozgłos przyniosło mu jednak 5 lat później „Nie mów nikomu’, które w 2006 roku doczekało się swojej ekranizacji z Francois Clozetem w roli głównej.

Dzieła Cobena często łączą się wątkami i postaciami drugoplanowymi. Jednak to osobna seria z Myronem Bolitarem – niespełnionym koszykarzem, agentem sportowym z detektywistyczną zajawką, szczególnie podbiła serca jego czytelników. Radość była podwójna, kiedy autor stworzył równoległy cykl z Mickeyem Bolitarem, bratankiem wyżej wymienionego bohatera. W pewnym momencie zbiory te przeplatały się ze sobą, nawzajem się uzupełniając. Nagle w 2011 roku, po wydaniu „Wszyscy mamy tajemnice” Myron przestał królować w książkach Cobena. Ten napisał od tamtego czasu około 8 powieści, ale rozłąka z Bolitarem trwała zdecydowanie zbyt długo. I tak, 5 lat później, pojawiło się „W domu”. Nareszcie.

Kiedy Myron pomyślał, że jego życie w końcu się ułoży, pierwszy raz od roku wypowiedział słowa „Wysłów się”. Oznaczało to tylko jedno – jego najlepszy przyjaciel Windsor Horne Lockwood III powrócił i potrzebował jego pomocy. Demony przeszłości sprzed dekady odezwały się w anonimowym e-mailu i dotyczyły sprawy, którą obaj mężczyźni już dawno uważali za przegraną. Dziesięć lat wcześniej sześcioletni siostrzeniec Wina, Rhys, razem z synkiem sąsiadów, Patrickiem, zostali uprowadzeni podczas zabawy w domu. Kto zawinił? Nieodpowiedzialna niania? Nieobecna matka? A może to przestępcy byli wyjątkowo przebiegli?

W końcu nadszedł czas, by się tego dowiedzieć. Rozwiązanie przyszło niespodziewanie szybko. Za szybko. Po wykonaniu iście bondowskiej akcji ratunkowej w Londynie przyjaciołom udaje się uwolnić Patricka i wrócić do New Jersey. Odnalezienie drugiego chłopca wydaje się być już tylko kwestią czasu. Sprawy komplikują się jednak gdy na jaw wychodzą tajemnicze SMSy, podejrzana szwajcarska znajomość i stanowcza odmowa wykonania testu DNA. Co ukrywają rodzice uratowanego chłopca? Czy jest on w ogóle tym, za kogo się podaje? By w końcu poznać prawdę, w śledztwie pomagają Duża Cyndi, Esperanza, Mickey i jego dziewczyna Ema. Wyniki są szokujące. Czy na pewno najgorsza prawda jest lepsza od najpiękniejszego kłamstwa?

Nie napiszę więcej, bo dalszy spojler jest niewskazany. Powiem tylko, że warto było czekać te pięć lat. Nie wiem skąd Harlan Coben, po kilkudziesięciu napisanych powieściach, wciąż czerpie pomysły na tak zaskakujące rozwinięcia wątków i nieoczekiwane zakończenia. Jednego jestem pewna – dla mnie jest mistrzem.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcie: Karolina Szachniewicz

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest