Robert Lewandowski zachwyca. Polski napastnik rozpoczął kolejny sezon z przytupem, skrzętnie utrzymując wysoką formę strzelecką.

Gdy Bayern Monachium rozegrał pierwszy oficjalny mecz sezonu 2019/2020 o Superpuchar z Borussią Dortmund, zapewne niewielu mogło się spodziewać tak szybkiej eksplozji formy polskiego napastnika. Bayern przegrał trofeum, a Lewandowski nie wpisał się na listę strzelców. Na chwilę obecną sytuacja jest z goła inna. Lewy zdobył już bramki w Pucharze Niemiec oraz Lidze Mistrzów, a w Bundeslidze nie ma sobie równych (9 goli w 5 meczach). Po rozegranych 10 spotkaniach nowego sezonu Lewandowski tylko trzykrotnie nie znalazł drogi do bramki rywala. We wspomnianym wcześniej Superpucharze oraz na nieszczęście kibiców reprezentacji – podczas Eliminacji Euro 2020.

 

W drodze po piąty tytuł

Lewandowski po znakomitym początku sezonu jest na najlepszej drodze po tytuł króla strzelców. Pomimo że do końca sezonu jeszcze daleka droga, to trudno wyobrazić inny scenariusz niż triumf Lewego w klasyfikacji najlepszych snajperów. Patrząc na historię, nawet legendarny Gerd Mueller nie notował tak spektakularnych startów rozgrywek, a liczby miewał znakomite. Aktualnie w barwach Bayernu Lewandowski strzelił już 202 bramki i nic się nie zapowiada, aby ten wynik nie został w najbliższym czasie poprawiony. W obecnej edycji prawdziwym koszmarem dla przeciwników Bayernu stał się polski napastnik. Lewy po pięciu kolejkach sezonu jest piłkarzem, który najczęściej oddawał strzały na bramkę rywali (25 razy). Liczba strzałów również przekłada się na zdobyte gole. Na krajowym podwórku Lewy zdążył już pokonać każdego bramkarza. Piłkę z siatki wyciągali bramkarze: RB Lipsk, Moguncji (FSV Mainz), Energie Cottbus – jeden raz, Herthy Berlin i FC Koeln – dwukrotnie oraz Schalke 04 – aż trzy razy.

Bramka numer 54. stała się faktem

Nie tylko „u siebie”, lecz także na arenie międzynarodowej Lewandowski zdążył zachwycić formą. W rozegranym meczu 1. kolejki Ligi Mistrzów przeciwko Crvenie Zvezdzie Belgrad napastnik wpisał się na listę strzelców, notując 54. trafienie w tych rozgrywkach. Przy obecnej formie Polaka tylko kwestią czasu jest doścignięcie Ruuda van Nistelrooy’a i stanie się piątym najlepszym strzelcem w historii Champions League.

Pomijając mecz o Superpuchar, który często jest rozgrzewką przed prawdziwym graniem, to Lewandowski jedyną niechlubną statystykę w tym sezonie ma jak na ten moment w reprezentacji. Podczas meczów eliminacyjnych ze Słowenią oraz Austrią brak skuteczności było widać aż nadto. Skąd zatem bierze się taki stan rzeczy?

Niemoc w reprezentacji

Gdyby prześledzić mecze Lewego odkąd trenerem kadry jest Jerzy Brzęczek, można śmiało stwierdzić, że to nie jest ten sam napastnik, który wyrównywał rekordy Włodzimierza Lubańskiego. Skąd więc ta niedyspozycja? Spoglądając na formę strzelecką w Bayernie, Robert notuje najlepszy start rozgrywek od lat. Sytuacja wydaje się bliźniacza do okresu, gdy trenerem kadry był Waldemar Fornalik. Wtedy również Lewandowski nie błyszczał, a pojawiały się momenty, gdy napastnik żegnany był przez kibiców gwizdami.

Cele na horyzoncie

Przed napastnikiem Bawarczyków kolejne wyzwania. W najbliższy weekend Bayern zmierzy się z ostatnią drużyną ligi – SC Paderborn. Będzie to doskonała okazja, aby powiększyć dorobek strzelecki i umocnić się nie tylko w klasyfikacji strzelców bieżącego sezonu, jak również w tabeli wszechczasów Bundesligi.


Autor: Michał Pasek
Zdjęcie: Instagram