FutureNet Śląsk Wrocław przegrał drugie spotkanie finału z Enea Astorią Bydgoszcz 85:86. W rywalizacji do trzech zwycięstw, bydgoszczanie prowadzą już 2:0. Na nic zdała się świetna postawa Jakuba Musiała, który zdobył 32 punkty.

Po sobotniej porażce, koszykarze Radosława Hyżego nie mogli pozwolić sobie na kolejne potknięcie. Liczyło się tylko zwycięstwo oraz wyrównanie serii do stanu 1:1. W kadrze meczowej bez zmian. Do pełni zdrowia wciąż nie wrócili Aleksander Leńczuk i Bartłomiej Pietras.

Musiał show

Na początku Śląsk skupił się na próbie wykorzystania swojej najgroźniejszej broni – rzutu za trzy punkty. Plan nie układał się jednak perfekcyjnie i z pierwszych pięciu rzutów zza łuku, tylko jeden znalazł drogę do kosza. Brak skuteczności dotykał Trójkolorowych również w kolejnych akcjach. Przełamanie nastąpiło dopiero za sprawą Jakuba Musiała, który w samej pierwszej kwarcie uzbierał aż 8 punktów. Jeśli można było wymienić jeden element gry w którym dominowali gospodarze, to były nim zbiórki. Szymon Tomczak i Aleksander Dziewa co chwilę przechwytywali piłkę z ofensywnej tablicy, ale nie zawsze potrafili to wykorzystać. Z minuty na minutę Musiał błyszczał coraz jaśniej. Obrońca Śląska agresywnie atakował pomalowane, zmuszając rywali do faulów i seryjnie dziurawił siatkę zza łuku. Po jego trójce, Śląsk objął prowadzenie 34:32. Do przerwy miał na koncie aż 24 punkty (6/9 z gry, 8/8 z linii osobistych).

Tak blisko, ale tak daleko

W trzecią kwartę Trójkolorowi weszli ospali i bez werwy, pozwalając rywalom na zdobywanie kolejnych łatwych punktów. W krótkim czasie z remisu, Astoria uzyskała dwucyfrową przewagę (54:44). W pewnym momencie w kontrataku niebezpiecznie upadł Musiał. Obrońca był zmuszony na krótką chwilę opuścić parkiet. Do końca kwarty goście utrzymywali kilku-punktową przewagę (65:63).

Boisko zmuszony był opuścić Szymon Tomczak, który szybko zanotował dwa faule. Po punktach spod kosza Jarmakowicza, Śląsk wyszedł na prowadzenie 70:69. W kolejnym posiadaniu, w sytuacji jeden na jednego, za trzy trafił Musiał i przewaga urosła do czterech oczek (73:69). Bydgoszczanie jednak zdołali odzyskać prowadzenie i na półtorej minuty przed końcem wygrywali 83:78. Następnie do głosu doszli wrocławianie i doprowadzili do remisu 85:85.

Na 17 sekund przed końcem piłka była po stronie przyjezdnych. Nowakowski popędził w kierunku kosza i spudłował, ale po ofensywnej zbiórce, faulowany był Jakub Dłuski. Mimo fali gwizdów z trybun, podkoszowy trafił jeden, kluczowy rzut osobisty. Astoria po raz kolejny zdobyła Wrocław i objęła prowadzenie 2:0 w serii do trzech zwycięstw. Kolejne mecze w Bydgoszczy.


Nieważne, ile punktów zdobyłem. Liczy się tylko to, że przegraliśmy. Teraz przed nami wyjazd do Bydgoszczy. Nie załamujemy się, dalej mamy wiarę i chcemy tu wrócić na piąty mecz, wygrać go i wrócić do ekstraklasy. Wiedziałem, że Astoria jest bardziej skoncentrowana na mojej osobie, bo w pierwszej połowie udało mi się sporo trafić. Starałem się przez to kreować kolegów, ale wiem, że w drugiej części spotkania mogłem wsiąść więcej na siebie – komentuje Jakub Musiał, koszykarz FutureNet Śląska Wrocław.

– Wiem co mamy robić, żeby wyrównać stan rywalizacji. Musimy wyeliminować błędy, to są naprawdę szczegóły, ale decydujące. Do trzeciego meczu został tydzień, gdybym miał wybierać, wolałbym zagrać go jak najszybciej. Liczymy jednak, że wykorzystamy ten czas na poprawieniu naszej gry  tak jak w 24 godziny zmieniliśmy sporo w porównaniu do sobotniego spotkania mówi Robert Skibniewski, koszykarz FutureNet Śląska Wrocław.

Myślę, że przy moich rzutach było widać sporo emocji. Dzisiejszy mecz nie był tak szybki i z taką jakością jak wczorajszy. Oczywiście cieszymy się, że udało nam się wygrać, ale wiemy że mamy jeszcze robotę do wykonania. Przewaga fizyczna? Mam tą lekką nadwagę i staram się ją wykorzystać pod koszem. Zawodnicy Śląska, jak Olek Dziewa, mają przed sobą wielką przyszłość. Mam nadzieję, że ja wygram serię, a oni zrobią karierę – ocenia Jakub Dłuski, koszykarz Astorii Bydgoszcz.


FutureNet Śląsk Wrocław – Enea Astoria Bydgoszcz 85:86 (19:22, 25:22, 19:21, 22:21)

Śląsk: Musiał 32, Dziewa 15, Jakóbczyk 13, Jarmakowicz 10, Żeleźniak 6, Tomczak 2, Kulon 0, Michałek 0, Bożenko 0.

Astoria: Frąckiewicz 20, Nowakowski 17, Dłuski 13, Śpica 12, Kukiełka 11, Aleksandrowicz 8, Pochocki 3, Grod 2.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław