Przed wami kolejne święto z serii najbardziej nietypowych – 28 maja obchodzimy Dzień bez Prezerwatywy. Interpretujcie to na swój sposób.

Jaka dokładnie inicjatywa przyświeca Dniu Bez Prezerwatywy? Wstrzemięźliwość seksualna czy po prostu zachęcenie do współżycia bez antykoncepcji? Nie jest to jasno powiedziane. Nie wiadomo również, kto ustanowił to święto. Zachęcamy jednak nie porywać się w wir spontaniczności i nie celebrować go zbyt dosłownie.

Już wtedy?

Początki prezerwatyw sięgają aż do czasów czasów p. n. e, kiedy to starożytni Egipcjanie używali ich jako ozdobnych osłonek na genitalia. Szacuje się jednak, że po raz pierwszy użyte zostały w celu ochrony przed niechcianą ciążą w XVIII wieku. Ich stosowanie szybko zostało potępione przez Kościół katolicki. Pierwsza lateksowa prezerwatywa, jaką znamy do dzisiaj, została wyprodukowana w 1912 roku przez Juliusa Fromma. Niemiecki chemik prawdopodobnie nie spodziewał się, że zostanie uwzględniony w takim artykule.

I co z tym zrobić?

Naturalnie, prezerwatywa nie stanowi jedynego sposobu antykoncepcji. Jest to jednak najpopularniejsza metoda – szacuje się, że każdego roku na świecie sprzedawanych jest jej około pięć miliardów sztuk. Nie udało nam się dotrzeć do danych czy 28 maja popyt na ten produkt spada.

O ile na co dzień nie stawiacie na inny sposób antykoncepcji, to przed świętowaniem radzimy wam się dwa razy zastanowić. Albo pójdźmy inną drogą – jeśli przeczytaliście ten tekst w całości to obchody Dnia Bez Prezerwatywy macie już za sobą!


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: pixabay.com