– Nie jesz słodyczy, a kawę słodzisz? – słyszę to od 30 dni, bo dokładnie tyle nie wzięłam do ust nic słodkiego, ale to nie oznacza, że wyeliminowałam cukier ze swojego życia. Brzmi irracjonalnie? A dla mnie to spory sukces nie jeść lodów, żelków czy czekolady. Ale jak żyć, kiedy Dzień Czekolady właśnie nadszedł?

Ziarna kakaowca dotarły do Europy zaraz po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba w XV w. Wtedy nie zdobyły należytej sławy, bo nikt nie wiedział, co można z nich zrobić. Taka czekolada, jaką znamy my pojawiła się w 1828 roku. Od tego czasu jej formy, smaki i kształty nabrały niesamowitego rozpędu.

W  płynie, w tabliczce, w ciastach. Do picia, do jedzenia. Do wygryzienia i do rozpłynięcia w ustach. Innymi słowy do wyboru do koloru. Co jednak zrobić, kiedy jesteśmy na diecie albo po prostu chcemy żyć zdrowo?

Odpowiedź jest prosta – NIC! Jeśli liczyliście na doskonały przepis, który wyjawi tajny składnik o smaku czekolady, który zarazem ma zero kalorii, to przykro mi. Sama chętnie bym czegoś takiego spróbowała. Od równo miesiąca nie kupiłam nic słodkiego. Co oznacza, że wszelkie czekoladki, ciastka, lody i cukierki opuściły moje menu. Cały miesiąc jednak słyszę:

– Niby nie jesz słodyczy, a kawę to już słodzisz?

– Tak, słodzę! Bo to jedyny cukier w całym moim jadłospisie i nie, nie odmówię sobie dobrej kawy czy kilku daktyli.

Brzmi absurdalnie? Wiem, ale w zwykłym cukrze nie ma na przykład oleju palmowego, który wypełnia większość sklepowych łakoci. To już dobry argument, co nie?

Nie powiem, nie jest łatwo, ale dla mnie samo takie ograniczenie jest sporym sukcesem.  Tak jakbyście chcieli nie pić alkoholu na imprezie. Jeśli chodzi o mnie to spróbuję wytrzymać do świąt, a tymczasem proszę, zjedźcie za mnie chociaż jedną tabliczkę albo zaśpiewajcie o niej, ale tylko tak jak Kylie.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Pixabay