Internet to siła. Siła, z którą niektórzy (zwłaszcza rządy państw) nie do końca sobie radzą. Z założenia sieć powinna być miejscem wolności myśli i słowa. Nie wszędzie jednak tak jest.

Dzień Przeciwko Cenzurze Internetu obchodzony jest 12 marca. W tym dniu powinniśmy zastanowić się, czy rzeczywiście wszystkie treści w sieci dostępne są dla każdego.

Chińskie wyszukiwanie

Absolutnym liderem w tej dziedzinie są Chiny, w których wyniki wyszukiwania w Google odbiegają znacznie od tego, co może znaleźć ktokolwiek inny. Temat tabu w Chinach to między innymi wszystko, co związane z dążeniem Tybetu do Niepodległości. Tamtejszy rząd słynie z tego, że lubi kontrolować społeczeństwo, więc internet w Chinach, to tylko ułamek tego, z czym mamy do czynienia.

Irańska niespodzianka

Nie tylko Iran, lecz każde państwo muzułmańskie cenzuruje sieć. W Iranie jednak doszło do bardzo nietypowej sytuacji – w dniu premiery gry komputerowej 1979 Revolution: Black Friday, opowiadającej o rewolucji irańskiej, tamtejszy rząd zablokował możliwość kupna gry oraz dołożył wszelkich starań, by w irańskiej sieci nie można było wyszukać tego hasła. By the way, grę polecam bardzo, bo idealnie pokazuje to, jak wojownicy o wolność po wyeliminowaniu dawnych katów, sami się w nich zamieniają.

Czy jest źle?

U nas, nad Wisłą nie. Oczywiście przez Europę przewijają się różnego typu dziwne inicjatywy jak ACTA, jednak warto zaznaczyć: nowa dyrektywa o prawie autorskim pisana przez Parlament Europejski nie jest narzędziem do cenzurowania internetu. Takim narzędziem będą nadgorliwe algorytmy, których twórcy będą chcieli mieć czyste ręce. Zresztą pamiętajcie, w Chinach mają gorzej.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: pixabay.com