Przyciąć komara, uderzyć w kimono, zwał jak zwał. Każdy z nas lubi spać. Bo spanie jest najzwyczajniej w świecie przyjemne. Jednocześnie zapewne każdemu z nas ta przyjemność przytrafiła się w przeróżnych miejscach.

Nie wiadomo, kto na to wpadł, ale 26 lutego to Dzień Spania w Miejscach Publicznych. Niezależnie od tego, czy jest to zwyczajne niewyspanie, czy zbyt daleko posunięty melanż – wielu z nas spało w takich miejscach.

via GIPHY

W parku

Cóż, ta opcja dotyczy najczęściej tych, których melanż zawiódł na manowce. Nie mam nic przeciwko spaniu w parku, żeby była jasność, ale warto pamiętać, by za taki sposób regenerowania sił zabierać się, gdy noce będą odpowiednio ciepłe.

via GIPHY

W autobusie/tramwaju/pociągu

Tutaj akurat spanko nie dziwi nikogo. Podróż bywa nużąca, więc oczy często same się kleją. Poza tym w komunikacji miejskiej można zyskać te kilka minut, by pojawić się pracy czy na uczelni wyglądając bardziej jak człowiek, mniej jak trup. Spanie w komunikacji to jednak zawsze pewien stres (przynajmniej dla mnie), bo wiecie, trochę nam się sytuacja komplikuje, jeśli prześpi się swój przystanek, o przespaniu stacji w pociągu TLK nie wspomnę, zwłaszcza, gdy kolejny jest jakieś 50 kilometrów dalej.

via GIPHY

Na wykładzie

Kto nie zasnął niech pierwszy rzuci kamieniem! To chyba już nawet nie jest kwestia tego, że wykład jest nudny. Raczej chodzi o to, że po kilku minutach słuchanie w skupieniu innej osoby robi się męczące. Dochodzą do tego takie kwestie, jak ton głosu wykładowcy, to czy w jakikolwiek sposób go moduluje, no i forma wykładu, bo kazanie nawet na najbardziej lotne tematy podcina skrzydła. Śpiąc na wykładach też bądźcie ostrożni! Po pierwsze: nie dajcie się wykryć wykładowcy (czyli generalnie lepiej siadać z tyłu, za ludźmi, którzy nas zasłonią). Po drugie: lepiej jeśli ktoś ogarnięty usiądzie obok ciebie i ustalicie, że gdy zaczniesz chrapać, on lub ona cię obudzi, bo wiecie – jeśli spanie na wykładzie to przypał, to chrapanie na wykładzie to już przypał milion.

via GIPHY

W kinie (w Lublinie!)/teatrze/operze/etc.

Nie każdego musi porwać film czy spektakl. Niektórzy w takiej sytuacji upatrzą okazję do nadrobienia odrobiny czasu, którego brakuje na sen. Spanie w takich miejscach o dziwo nie jest trudne, ale należy też być ostrożnym jeśli chodzi o chrapanie. Grunt to nie przeszkadzać sobie tym, co się dzieje na ekranie/scenie oraz nie przeszkadzać innym.


Teraz wasza kolej: jakie było najdziwniejsze miejsce, w którym spaliście? Ja podam przykład kolegi z czasów gimnazjum, który zasnął na szkolnej dyskotece… opierając się o głośnik.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: youtube.pl