WKK Wrocław wygrał z Biofarm Basket Poznań 93:85. Wrocławianie po raz kolejny udowodnili, że na własnym parkiecie są w stanie pokonać każdego. Najlepszym strzelcem spotkania był Jakub Koelner, który zdobył 20 punktów.

Poznaniacy nie mogli zaliczyć początku sezonu do udanych, ale w ubiegłych tygodniach imponowali wysoką formą. Wygrali sześć z siedmiu ostatnich spotkań, a w weekend – 23 stycznia, pewnie pokonali 3. drużynę 1. ligi, czyli Astorie Bydgoszcz. Wrocławianie natomiast chcieli podnieść się po dotkliwej porażce, którą ponieśli w Wałbrzychu.

Lawina trójek

Początek należał do poznaniaków. Po trójce i wsadzie Mateusza Bręka prowadzili 12:5. Gospodarze zaczęli łapać rytm dopiero w drugiej części kwarty. Znakomicie funkcjonował rzut zza łuku – trójki trafiali Michał Jędrzejewski, Dominik Rutkowski oraz Jakub Patoka. Dobrze wyglądała również gra w defensywie, wrocławianie świetni ograniczali grę w ataku rywali, którzy do końca kwarty dołożyli tylko jedenaście oczek. WKK wygrywało 24:23.

Nikt nie spuszcza głowy

W kolejnej fazie spotkania wrocławianie złapali wiatr w żagle. Po tym jak punkty w kontrze zdobył Damian Pieloch, ich przewaga wynosiła osiem oczek. Następnie zespołowym, zagraniem popisał się Patoka – będąc pod koszem znalazł świetnie ustawionego Pielocha, któremu pozostało tylko skierować piłkę między obręcz. Przyjezdni zdołali jeszcze zniwelować stratę, miedzy innymi dzięki dobrze dysponowanemu Mikołajowi Kurpisze. Cały czas na prowadzeniu było jednak WKK – 49:46.

Zacięta walka

W trzecią kwartę lepiej weszli przyjezdni. Po dwóch koszach z rzędu Metelskiego, wygrywali 54:51. Fantastyczny wsadem popisał się Mateusz Bręk, który po podaniu Macieja Rostalskiego, ściął pod kosz i efektownie wykończył akcję. Przewaga poznaniaków rosła (64:59). Sygnał do odrabiania strat dał Damian Pieloch, który trafił rzut spod kosz, po czym został sfaulowany i wykorzystał dodatkowy rzut wolny. W końcowych sekundach za trzy trafił Jakub Koelner i WKK wróciło na czoło. Przed ostatnią fazą spotkania, gospodarze prowadzili 69:67.

Pewnie i po obu stronach parkietu

Tuż po gwizdku sfaulowany przy wejściu w trumnę został Koelner. Rozgrywający bezbłędnie wykonał przyznane osobiste. Chwilę później został nagrodzony brawami za ofiarną próbę złapania piłki, która wylądowała na trybunach. WKK stopniowo budowało przewagę. Po celnym rzucie za trzy Patoki, na tablicy widniał wynik 81:71. W ostatnich minutach fantastycznym blokiem popisał się Pieloch, który zatrzymał dwutakt Michała Samsonowicza. Dzięki solidnej defensywie i skutecznej oraz zespołowej grze ofensywnej, wrocławscy koszykarze utrzymali korzystny rezultat do końca. WKK Wrocław wygrał z Biofarm Bakset Poznań 93:85

– Charakter zespołu poznaje się po tym jak reaguje po porażkach. Zostaliśmy znokautowani we Wałbrzychu, graliśmy naprawdę słabo i muszę pochwalić chłopaków, że teraz zaprezentowali zupełnie inną grę. Podnieśli się fantastycznie. Jestem z nich dumny, bo wykonali kawał dobrej roboty i byli zdyscyplinowani taktycznie – mówi Tomasz Niedbalski, trener WKK Wroclaw.

– Wreszcie zagraliśmy swoje. W tej rundzie rewanżowej, nie imponowaliśmy nawet w wygranych spotkaniach. Dzisiaj wyglądało to lepiej, graliśmy zespołowo i dzieliliśmy się piłką. Każdy miał jakiś rytm, a w obronie daliśmy z siebie wszystko – komentuje Jakub Koelner, kapitan WKK Wroclaw.


WKK Wrocław – Biofarm Basket Poznań 93:85 (24:23, 25:23, 20:21, 24:18)

WKK: Koelner 20, Pieloch 19, Patoka 17, Rutkowski 14, Jędrzejewski 13, Ciechociński 6, Malona 4, Fiedukowicz 0.

Basket: Rostalski 18, Flieger 17, Jankowski 11, Metelski 9, Bręk 8, Kurpisz 8, Samsonowicz 5, Gruszczyński 4, Woroniecki 3, Lewandowski 2


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: WKK Wrocław