To był kolejny sezon Śląska, który miał potoczyć się inaczej. Piłkarze nie osiągnęli przedsezonowego celu, jakim miała być górna ósemka i zakończyli rozgrywki na dziesiątym miejscu. Wszystko przez wahania formy – najpierw potrafili wygrywać z najlepszymi, by później groziło im nawet widmo spadku. Czas na podsumowanie sezonu 2017/18.

1. Nierówna forma
Wystarczy zestawić ze sobą dwa skrajne obrazki. We wrześniu wrocławianie pokonują na własnym stadionie Lecha i Legię, a w Zabrzu remisują z rewelacją rozgrywek, Górnikiem. Śląsk jest na piątym miejscu w tabeli, a kibice przypominają sobie po cichu czasy mistrzostwa. Na początku kwietnia, po serii ośmiu meczów bez zwycięstwa, Śląsk wylądował na 12. miejscu.

2. Doświadczenie kluczem do utrzymania
Gra Śląska opierała się na zawodnikach, którzy mają na koncie wiele rozegranych sezonów. Defensywą dyrygował 32-letni Piotr Celeban (37 meczów, 5 goli), na skrzydle mądrze grał 29-letni Robert Pich (6 goli i 5 asyst), a akcje wykańczał 36-letni Marcin Robak (19 goli), który pod koniec sezonu wszedł do elitarnego klubu 100 strzelonych bramek w lidze. Nie sposób nie wspomnieć również o 32-letnim Arkadiuszu Piechu (9 goli, 3 asysty), który okazał się wartościowym zmiennikiem.

3. Nadchodzi młodzież
Zarówno Jan Urban, jak i Tadeusz Pawłowski stosunkowo często dawali szansę najmłodszym zawodnikom z kadry. Czasami, tak, jak w przypadku 21-letniego Jakuba Wrąbla czy 18-letniego Adriana Łyszczarza, kończyło się na błędach i niepotrzebnych, straconych golach. Młodzi wprowadzali jednak do gry sporo wartości i coraz częściej pojawiali się na boisku. Swoje chwile mieli przede wszystkim ofensywni piłkarze – Sebastian Bergier (mecz z Legią) i Maciej Pałaszewski (od pierwszej minuty w ostatnim meczu z Arką). Debiutanckiego gola strzelił natomiast w ostatniej kolejce 21-letni Daniel Łuczak. To dobra prognoza przed nadchodzącym sezonem.

4. Śląsk najlepszy po podziale
W kwietniu pojawiła się informacja w mediach, że Śląsk jest najlepszym klubem grupy spadkowej w pięcioletniej historii systemu ESA 37. W tym sezonie nie przegrał ani razu, notując sześć zwycięstw i jeden remis.

5. Cholewiak strzałem w dziesiątkę
Kapitan Stali Mielec okazał się udanym, zimowym transferem Śląska. Szybko dostosował się do warunków Ekstraklasy i imponował na skrzydle szybkością. W meczu z Sandecją popisał się również efektownym golem. Decyzją trenera Pawłowskiego, od kwietnia występował na lewej obronie. Należy przyznać, że dobrze wywiązywał się zarówno z ofensywnych zadań, jak i defensywnych. Cholewiak pokazał, że warto monitorować piłkarzy z Nice 1. Ligi (w niedzielę także oficjalnie potwierdzono transfer 21-letniego piłkarza Wigier Suwałki – Damiana Gąski).

6. Słowik mocnym punktem drużyny
Przychodził jako rezerwowy, ponieważ Jan Urban dał szansę dobrze zapowiadającemu się Jakubowi Wrąblowi, bramkarzowi reprezentacji Polski U-21. Wychowankowi przydarzyło się jednak kilka niepewnych interwencji i w bramce zadomowił się Jakub Słowik. Były golkiper Pogoni i Jagiellonii zachował pięć czystych kont i dwa razy obronił rzuty karne. Stał się jednym z ulubieńców kibiców.

7. Pawłowski dał impuls
Po wspomnianym wrześniu i bardzo dobrych wynikach WKS-u, kolejne rezultaty okazywały się znacznie gorsze. Tylko dziesięć punktów w dwunastu meczach zadecydowało o zwolnieniu Jana Urbana. Z misją ratunkową wrócił Tadeusz Pawłowski, który trenował Śląsk już dwukrotnie. W pierwszym meczu zadziałał efekt nowej miotły i wrocławianie zremisowali z Górnikiem. Drużyna Pawłowskiego zdobyła w trzynastu meczach 17 punktów.

8. Kapitan nie do zdarcia
Piotr Celeban to jedyny piłkarz w lidze, który rozegrał komplet 89 meczów. Na taki dobytek składa się 12 spotkań sezonu 2015/16, całe rozgrywki 2016/17 i 2017/18 oraz trzy starcia w Pucharze Polski. Środkowy obrońca, wybrany do jedenastki siedemdziesięciolecia Śląska, prezentował w trakcie sezonu równą formę i dobrze kierował defensywą, często łataną przez zawodników z pomocy. Dodatkowo potrafił znaleźć się w polu karnym przeciwnika – strzelił pięć goli.

9. Twierdza Wrocław
WKS jest trzecią drużyną ligi, jeśli spojrzymy wyłącznie na mecze domowe. Na Stadionie Wrocław przegrał tylko dwa razy. Zdecydowanie gorzej szło druzynie na wyjazdach – przywozili z nich średnio 0,61 punktu na mecz. Pod tym względem byli lepsi tylko od Bruk-Betu.

10. Przeszkodziła plaga kontuzji
To był pechowy sezon. Przez całą rundę wiosenną pauzował Djordje Cotra, który dobrze spisywał się na początku sezonu. Zdecydowaną większość meczów przegapił również Kamil Dankowski, który wrócił na boisko w marcu i pewnie gra na prawej obronie. Jeszcze w sierpniu Urban ściągnął Bobana Jovica, który miał załatać dziurę po kontuzjowanym młodzieżowym reprezentancie Polski. Słoweniec zdążył trzykrotnie zameldować się na murawie, po czym dołączył na trybuny do Dankowskiego i nie wrócił już na boisko. W wyniku kontuzji, na dłużej ze składu wypadł również Adam Kokoszka, Łukasz Madej i Michał Mak. Ciekawe, jak potoczyłby się sezon, gdyby trener Urban miał mniej problemów kadrowych.


Tekst: Marcin Obłoza
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska/ slaskwroclaw.pl

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest