Na Stadionie Olimpijskim został rozegrany jeden z pierwszych meczów fazy play – off Polskiej Ligi Lacrosse. W półfinale Kosynierzy Wrocław podjęli Poznań Hussars, z którymi wygrali 7:4.

Dzisiejsze spotkanie Kosynierów Wrocław z Poznań Hussars rozstrzygnęło, która z drużyn będzie walczyła o tytuł Mistrza Polski.

Początek pierwszej kwarty nie był udany dla gospodarzy. Popełnili kilka błędów, które skutkowały utratą bramki. Jednak szybko odpowiedzieli na udaną akcję gości i wyrównali wynik, a po chwili wyszli nawet na prowadzenie, i z wynikiem 3:1 zeszli z boiska na przerwę.

Druga kwarta, a przynajmniej jej początek był udany dla Kosynierów. Strzelili przeciwnikom czwartą bramkę. Późniejsze ataki wrocławian na bramkę gości nie były już tak udane. Nie trafiali. Wystarczył jeden błąd, by Hussars przejęli piłkę i szybko zaatakowali bramkę Kosynierów. Rzut gości był celny. W drugiej części gry można było zobaczyć więcej kar niż w pierwszej. Ukaranych zostało czterech zawodników. Kwarta zakończyła się wynikiem 4:2 dla gospodarzy.

Trzecia kwarta także obfitowała w kary. Często z boiska schodzili zawodnicy to Kosynierów, to Hussars. Było też wiele nieudanych akcji, czasem z błahych powodów, np. odczepienie się jednemu z Kosynierów główki od kija, co skutkowało utartą piłki na rzecz Hussars. Kosynierzy mimo błędów strzelili w tej kwarcie jedną bramkę (5:3).

W ostatniej części meczu drużyna z Wrocławia dorzuciła na swoje konto jeszcze dwa gole. Za wygraną nie dawali też Poznaniacy, którzy zacięcie walczyli do samego końca. Jednak nie udało im się doprowadzić do remisu, ale dali radę podwyższyć swój wynik o jedną bramkę.  Mimo wygranej, sami Kosynierzy nie uważają tego spotkania za dobre.

  – Nie jesteśmy zadowoleni z naszej postawy. Na pewno brakowało troszeczkę energii, komunikacji. Szczerze przyznam, że liczyliśmy na wyższy wynik. Oczywiście cieszymy się z wygranej i z awansu do finału, natomiast mieliśmy nadzieję, że wywalczymy to w lepszym stylu. Teraz pozostaje nam już wyciągnąć wnioski i zagrać lepiej w finale – posumował Tomasz Kędzia, jeden z ,,ojców założycieli” wrocławskiego klubu.

Spotkanie pomiędzy Kosynierami a Hussars można ocenić na bardzo widowiskowe, ponieważ było dużo agresji, walki o piłkę. Mecz był bardzo wyrównany, i mimo, że zwycięska drużyna nie jest z siebie zadowolona, to naprawdę, trudno jest wskazać, która z drużyn spisała się lepiej. Już niedługo, Kosynierzy Wrocław będą bronili tytułu Mistrza Polski. Swojego rywala poznają już niedzielę – 27 maja.


Autor: Natalia Wójcik
Zdjęcie: Karol Ostrowski / Kosynierzy Wrocław