Elektryczne hulajnogi są nowym sposobem na ekologiczne poruszanie się po Wrocławiu. To wie chyba każdy. Chociaż większość z nas kojarzy je raczej z tego, że leżą dosłownie wszędzie, tarasują przejścia i zmieniają chodnik w istny tor przeszkód. Tor, który dla osób niewidomych może stanowić realne zagrożenie.

Każdy, kto w ciągu ostatnich kilku miesięcy miał okazję przespacerować się po Wrocławiu, wie już czym są elektryczne hulajnogi. Co więcej pewnie zdarzyło mu się przez jakąś potknąć, bądź musieć przez nią przeskoczyć, bo nieostrożny użytkownik zatarasował nią drogę. I o ile dla większości ludzi jest to co najwyżej trochę upierdliwe, o tyle dla osoby niewidomej to prawdziwy problem. W końcu przeciętna biała laska ma tylko około 1,20- 1,30 m, a hulajnogi często są rzucone płasko na ziemię, przez co łatwo można je przeoczyć. To z kolei stanowi zagrożenie dla osób, które po prostu nie mogą ich widzieć.

Dlatego właśnie Polski Związek Niewidomych wystosował pismo do Ratusza, w którym prosi o uporządkowanie sposobu parkowania tychże jednośladów. Robią to zresztą rychło w czas, bo już za parę miesięcy również wrocławskie rowery miejskie będą mogły zostać zaparkowane poza specjalnymi stacjami. To oznacza, że chodniki, które już teraz okupowane są przez tuziny hulajnóg, będą zastawione także rowerami.

Na ten moment jednak jest tylko jedno tymczasowe „rozwiązanie” problemu. Firma Lime, która udostępnia miejskie hulajnogi stworzyła specjalną linię kontaktową, na którą można zgłaszać pozostawione w złym miejscu pojazdy za pośrednictwem telefonu (nr 32 224 71 22), specjalnej aplikacji, czy adresu mailowego (support-pld@limebike.zendesk.com). 


Autorka: Marta Ziółkowska
Zdjęcia: Karolina Stachera, Marta Ziółkowska