Sherlock Holmes jest postacią dobrze znaną, zakorzenioną w naszej kulturze do tego stopnia, że możemy znaleźć setki różnych interpretacji jego charakteru. “Studium w szkarłacie” wydane zostało w 1887, a kiedy Conan Doyle uśmiercił Sherlocka w “Ostatniej zagadce” w 1893, ludzie zaczęli nosić czarne przepaski na znak żałoby. Ten tajemniczy detektyw już od samego początku swojego istnienia wkradł się w nasze serca i rozbudził nasze wyobraźnie, czego skutkiem jest jego wciąż rozbrzmiewająca popularność. “Elementary” – serial z 2012 roku autorstwa Roberta Doherty’ego kontynuuje dobrze znane nam wątki i rozwija te nieśmiertelne już postaci, a robi to z ukłonem w stronę kobiet i solidnym przytupem.

Idea i zamysł znane są już chyba wszystkim – mamy detektywa i asystenta, którzy pomagają policji rozwiązywać najbardziej skomplikowane i brutalne sprawy morderstw.  W “Elementary” sprawy mają się jednak trochę inaczej niż zwykle. Tym razem Sherlockowi nie towarzyszy John, ale Joan Watson. Jej droga do kryminalistyki jest nie tyle kręta, co interesująca – zaczyna jako chirurg, potem terapeutka od uzależnień, aż w końcu staje się częścią pełnego przygód życia Holmesa. Sherlock właśnie kończy swoje zmagania z odwykiem narkotykowym, przeprowadza się z Londynu do Nowego Jorku, gdzie poznaje Joan, która ma pilnować, aby nasz bohater nie powrócił do swoich złych nawyków.

Pomimo tego, że znamy już dziesiątki różnych wersji tych postaci, Jonny Lee Miller i Lucy Liu nadal potrafią nadać im swoją własną, unikalną specyfikę. Miller pokazuje nam bardzo pustelniczą i niezręczną interpretację Sherlocka, która jest bardziej spastyczna i ma urok bardziej subtelny od wersji Roberta Downeya Jr. czy też Benedicta Cumberbatcha. Lucy Liu w roli Joan Watson jest zaś chłodna, opanowana i twarda, pozornie zgrzytająca z detektywem dziwakiem. Oboje wnieśli coś świeżego, oryginalnego i godnego zapamiętania w przydługawej historii telewizyjnych adaptacji dzieł Sir Arthura Conana Doyle’a. Obsadzenie kobiety w roli Watson było zdecydowanie trafioną decyzją, która pokazuje nam perypetie Holmesa z nieco innej perspektywy – bardziej psychologicznej niż temperamentnej. Godni uwagi są również Aidan Quinn w roli Kapitana Thomasa Gregsona i Jon Michael Hill wcielający się w Detektywa Marcusa Bella – obaj byli w stanie przemycić nieco większą dozę człowieczeństwa i normalności do produkcji, co odpowiednio wyrównuje bilans i spełnia nasze oczekiwania.

Ciekawym elementem “Elementary” jest na pewno powolne i spokojne tempo akcji. Serial nie jest sielankowy, ale w porównaniu do innych produkcji o detektywie, operuje on klimatem nieco bardziej harmonijnym. Dużo wątków obraca się wokół relacji Holmesa i Watson oraz ciężkiej drodze Sherlocka ku trzeźwości. Każdy odcinek nadal jednak skupia się na różnych kryminalnych tajemnicach i pod tym względem seria nie zawodzi. Twórcy sprawnie posługują się barwami i kadrami, które już od pierwszych ujęć trafnie sugerują nam emocje, które zaraz przeżyjemy.

Z jednej strony możemy powiedzieć, że “Elementary” jest jednym z wielu seriali o Sherlocku Holmesie, z drugiej zaś opowiada on nam historię tego jednego, konkretnego. I robi to bardzo dobrze. Produkcja ta będzie prawdziwą przyjemnością dla każdego fascynata zbrodni i nie tylko. Pomimo tego, że nie jest to może projekt tak ambitny jak “Sherlock”, to ma on wiele walorów i zdecydowanie zachęca do dalszego poszukiwania różnych wersji przygód detektywa z Baker Street, które, tak jak “Elementary”, proponują widzowi podejście nieszablonowe. Zachęcam więc was do wyciągnięcia notesów, ruszenia głową i zakosztowania jednej z morderczych zagadek serialu.


Autor: Natalia Poloczek

Zdjęcia: imdb.com

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest