Lewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Monako. Kierowca Mercedesa mimo złej strategii swojego zespołu był w stanie odeprzeć ataki Maxa Verstappena i zaliczył spektakularne zwycięstwo. Robert Kubica miał szansę na bardzo dobry wynik, jednak kolizja z Antonio Giovinazzim sprawiła, że ukończył wyścig na 18. miejscu. 

Z reguły najciekawszym punktem weekendu w Monako są sobotnie kwalifikacje. Tym razem było jednak inaczej. Niedzielny wyścig przyniósł wiele emocji i jak na tor w Monte Carlo sporo walki, zarówno na czele stawki jak i na jej końcu. Tym razem wszystko odbywało się w cieniu smutnej wieści o śmierci legendy Formuły 1 – Nikiego Laudy.

Mercedes sprostał oczekiwaniom

Kierowcy niemieckiej ekipy byli zdecydowanymi faworytami tego weekendu. W kwalifikacjach zgodnie z oczekiwaniami walkę o Pole Position stoczyli ze sobą Lewis Hamilton i Valtteri Bottas. Minimalnie lepszy okazał się Hamilton, który wyprzedził swojego kolegę z zespołu o niespełna 0,1 sekundy. Wydawało się, że kolejny dublet Mercedesa jest formalnością.

Wyścig nie układał się jednak po myśli Srebrnych Strzał. Po starcie utrzymali swoje pozycje, jednak nieoczekiwany wyjazd samochodu bezpieczeństwa w początkowej fazie zawodów zmienił plany strategiczne wszystkich ekip. Czołówka zjechała po świeże opony. Duet Mercedesa dostał miękkie komplety, a jadący za nimi Sebastian Vettel i Max Verstappen twarde. Dodatkowo, Verstappen wyjechał ze swojego stanowiska na równi z Bottasem i kierowcy zderzyli się. W bolidzie Fina doszło do uszkodzenia jednej z opon i ponownie musiał zjechać do swoich mechaników, spadając tym samym na czwarte miejsce. Kierowca Red Bulla dostał za ten incydent 5 sekund kary.

Hamilton musiał utrzymywać swoje opony w jak najlepszym stanie, przez co jego tempo pozostawiało wiele do życzenia. Brytyjczyk narzekał, że stoi na przegranej pozycji i prędzej czy później straci prowadzenie. Na dystansie całego wyścigu naciskał go Verstappen. W końcówce, Holender zaczął atakować zdecydowanie bardziej agresywnie. Specyfikacja toru w Monako sprawiła, że Hamilton bez większych problemów utrzymał kierowcę Red Bulla za sobą i wygrał po raz czwarty w tym sezonie. Bottas, dzięki karze dla Verstappena stanął na najniższym stopniu podium. Drugi był Sebastian Vettel. W Monte Carlo zakończyła się wspaniała seria pięciu dubletów z rzędu Mercedesa.

Lekcja pokory Leclerca

Charles Leclerc przystępował do swojego domowego Grand Prix z nadzieją na dobry wynik. Wszystko legło w gruzach już w kwalifikacjach. Błąd strategiczny Ferrari sprawił, że Leclerc nie wyjechał na tor pod koniec Q1. Tym samym nie poprawił swojego czasu, który zagwarantował mu zaledwie 16. pozycję na starcie (po karze dla Giovinazziego został przesunięty na 15. pole). Monakijczyk podszedł do wyścigu bardzo odważnie. W imponujący sposób wyprzedził Lando Norrisa i Romaina Grosjeana, ale przy próbie ataku na Nico Hulkenberga nadział się na barierę i uszkodził swój bolid. Leclerc spadł na sam koniec stawki, a samochód był na tyle mocno uszkodzony, że nie mógł kontynuować jazdy. Rozczarowujący występ powinien być ważną lekcją na przyszłość dla tego niezwykle utalentowanego kierowcy.

Świetny występ i pech Kubicy

Startujący z ostatniego pola Robert Kubica dobrze rozpoczął wyścig. Już po pierwszym zakręcie zyskał dwie pozycje i był w stanie utrzymywać za sobą Giovinazziego. Przy wyjeździe na tor samochodu bezpieczeństwa zespół nie wiedzieć czemu ściągnął do boksu George’a Russella, a nie jadącego o dwie pozycje wyżej Kubicę, przez co Polak znalazł się w gorszej sytuacji strategicznej. Po zakończeniu neutralizacji był nawet na 15. miejscu, jednak pochopny atak Giovinazziego sprawił, że krakowianin obrócił się i spadł na koniec stawki. Włoch dostał za ten manewr 10 sekund kary. Po zmianie opon, Kubica jechał bardzo dobrym tempem szybko odrabiając dystans do swojego kolegi z zespołu. Kiedy zbliżył się na niespełna 10 sekund, dublowali go kierowcy z czołówki, na czym stracił sporo czasu. Ostatecznie Polak dojechał do mety przed Giovinazzim. Był to pierwszy wyścig w tym sezonie w którym Kubica nie przeciął linii mety jako ostatni ze sklasyfikowanych. Drobny pozytyw i światełko w tunelu na przyszłość.

Wyniki wyścigu


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Instagram