Po ogromnym spektaklu, jakim była najnowsza część Avengersów, wiele fanów Marvela, jak i po prostu prostego, przygodowego entertainmentu na wielkim ekranie, zadawało sobie pytanie — co dalej? Czy Kevin Feige i jego Marvel Studios będzie nas w stanie jeszcze zaskoczyć, zadowolić nasze geekowe serca?

Odpowiedź na to pytanie jest już częściowo znana. Oczywiście, że tak. Wystarczy wybrać się na najnowszą część przygód pajęczaka do kin, o ile jeszcze tego nie zrobiliście. Tom Holland znowu pokazuje, dlaczego jest najlepszym Spider-Manem, jak i najlepszym Peterem Parkerem którego do tej pory przyszło nam zobaczyć. Zawsze jednak można postawić kontrargument — przecież po Endgame było tyle pytań bez odpowiedzi, tyle zagwozdek, że jak mieliśmy nie zobaczyć nowej historii Parkera? Pewnie opiera się w większości właśnie na tłumaczeniu niejasności z produkcji braci Russo, czy też na samej spuściźnie Tony’ego Starka, która od kilku epizodów z MCU była zapowiadana. Kiedy to faktycznie po części prawda, to Jon Watts i jego „Far From Home” dobrze balansuje kwestię opierania się na Marvel Cinematic Universe a byciu osobnym filmem.

Nie odchodząc od głównej myśli — jeżeli do przygód Parkera szerokie widownie zostały przyciągnięte przez niedosyt pozostawiony przez Endgame, to co będzie im potrzebne, żeby znowu pojawiały się za rok, dwa? Ta kwestia została wyjaśniona podczas tegorocznego Comic-Conu w San Diego.

Nazywam się Marvel Cinematic Universe, będę robił co chcę

Dzięki sukcesowi finansowemu, jak i dosyć dużemu zróżnicowaniu produkcji Marvela do tej pory (jak na kino mainstreamowe), jego pole do popisu znacznie się powiększa. Scenarzyści nie muszą sięgać po generyczne historie, i nudnych, standardowych bohaterów, które będą pokazywane przez kolejne dziesięciolecie. Kevin Feige może pozwolić sobie na zatrudnienie takich niecodziennych wizjonerów jak Taika Waititi, czy młodych, zaczynających dopiero swoją karierę reżyserów jak Destin Daniel Cretton. Oni za to bardzo chętnie pozmieniają niektóre elementy fabuły, niektóre postaci. Stworzą własny, interesujący świat, który wciąż będzie opierał się na oryginalnych komiksach.

Tak prezentuje się zgromadzona na Comic-Conie obsada Marvela na kolejne dwa lata

Nie mogłem o tym nie wspomnieć, jako że tak wyglądają moim zdaniem najbliższe dwa lata MCU. Wspomniany wcześniej twórca „The Glass Castle” zajmie się stworzeniem filmu o Shang-Chi. Jest to superbohater, o którym nawet ja do niedawna nie słyszałem (dopóki nie zaczęły pojawiać się plotki), a to już skromnie mówiąc pewnego rodzaju osiągnięcie. Tak naprawdę mało więcej o tej ekranizacji wiadomo, poza tym, że w obrazie Crettona wróci Mandaryn. Ale tym razem będzie to ten prawdziwy villain, a nie komediowy zamiennik z Iron Mana 3.

Ten film o mistrzu sztuki walki na pewno jest w pewnym znaczeniu inspirowany sukcesem „Black Panther” i „Crazy Rich Asians”. Sceptycy powiedzą, że tworzy nam się kino wymuszone, które musi pokazać każdą kulturę i rasę na Hollywoodzkim czerwonym dywanie. Osobiście nie widzę w tym żadnego problemu i nie rozumiem dlaczego ktokolwiek miałby — filmy, tak jak każdy inny rodzaj sztuki, za zadanie ma komentowanie aktualnych wydarzeń w otaczającym nas świecie. Tak, nawet kino mainstreamowe, a wręcz głównie, skoro takie obrazy zobaczy najwięcej ludzi. Tym bardziej nie powinno to nikomu przeszkadzać kiedy wcześniej wymienione BP i CRA to duże sukcesy. Po prostu dobre kino. I tego życzę osobiście Destinowi Crettonowi, Simu Liu (tytułowemu bohaterowi), gwieździe chińskiej kinematografii, Tony’emu Leungowi (filmowemu Mandarynowi), a także reszcie produkcji i obsady.

Różnorodność i reprezentatywność to nowa podstawa

Marvel Cinematic Universe dzisiaj nie jest już jedynie uniwersum. To jeden wielki serial, gdzie każdy film jest z osobna kolejnymi odcinkami. Im dłużej go oglądamy, to zauważymy, że nowsze epizody są coraz bardziej zróżnicowane, coraz bardziej oryginalne, z własnym charakterem.

W Black Widow w tytułowej roli zobaczymy powracającą Scarlett Johansson

Pozostałymi produkcjami Disneya, które trafią na wielki ekran, są Black Widow (w reżyserii Cate Shortland), The Eternals (w reżyserii Chloe Zhao), Doctor Strange and the Multiverse of Madness (w reżyserii powraca Scott Derickson), i Thor: Love and Thunder (w reżyserii powraca Taika Waititi). O każdej z nich można powiedzieć, że pokazują coś świeżego i przełomowego. Weźmy dla przykładu drugi solowy epizod Benedicta Cumberbatcha w roli Strange’a. W słowach reżysera, będzie to pierwszy „straszny film” w MCU, który będzie posiadał elementy horroru. Nie widziałem jeszcze obrazu superhero, który chociażby zbliżył się do tego gatunku.

Kobiety z coraz większą rolą w MCU

Inną wartą wspomnienia twórczością jest czwarta już przygoda Thora. W której to, wbrew pozorom i wszelakim domysłom, Odin-Son przekaże tytuł Boga Piorunów nikomu innemu jak Jane Foster. I tak, Natalie Portman powraca w tej roli, co mnie ogromnie cieszy. Love and Thunder to adaptacja starej już historii z komiksów, w której to Jane Foster pokazuje, co to znaczy człowieczeństwo.

A w nowych Eternalsach wystąpi między innymi Angelina Jolie

Co więcej, jak już było potwierdzone w poprzedniej zrobionej przez Waititiego części, powróci tutaj postać LGBT, czyli Valkyrie odgrywana przez Tesse Thompson. O ile jej seksualność w Ragnaroku była co najwyżej ciekawostką, tutaj ma to być ważnym punktem fabularnym, jako że, cytując reżysera, „będzie ona szukać swojej królowej”. Może to być przełomowe dla reprezentacji osób LGBT w kulturze masowej. Osobiście mało komu ufałbym bardziej, niż Waititiemu, że zostanie to pokazane w dobry sposób, z szacunkiem i godnością. Szczerze mówiąc, to nie mogę się doczekać.

Wait, there’s more….

Jeżeli komuś było by mało, to Disney zaplanował dla was również długie, zimowe wieczory. Od kolejnego roku na tworzonej obecnie platformie streamingowej Disney+ pojawią się także oryginalne show stworzone przez Marvel Studios. Jeżeli ktoś miałby wątpliwości, to tak, będą się one przeplatać z tymi kinowymi epizodami MCU. Na pewno warto wymienić takiego Lokiego, z powracającym Tomem Hiddlestonem w roli głównej, który będzie pewnie powodem subskrypcji Disney+ połowy płci pięknej. Jeżeli ktoś ma już dość oglądania najprzystojniejszego Boga Oszustwa, będzie miał kilka innych marvelowych opcji. Od przygód nowego, czarnoskórego Kapitana Ameryki (Falcona) z Winter Soldierem, po taką abstrakcję jaką będzie „What If…?”, czyli animacja, która będzie obrazem takich niecodziennych przemyśleń, typu „co jeśli Peggy Carter została by Kapitanem Ameryką, a nie Steve Rogers?”

W Lokim na razie najbardziej dziwi nas logo…

….and even more

Kevin Feige zapowiedział dodatkowo takie filmy jak sequele Guardians Of The Galaxy, Black Panther, czy też reinstalacje Fantastic Four. Zadziwił reboot Blade’a z podwójnym zdobywcą Oscarów, Mahershala Ali’ego w roli głównej. Niestety, nie zdradził on na razie większej liczbie szczegółów.

Jedno jest pewne, Marvel nie stopuje. Na razie można wnioskować, z tego co zostało zaprezentowane na Comic-Conie, że nie będziemy mieli w nowym dziesięcioleciu wielkich, zbitych historii jak Infinity War i Endgame. W zamian, będziemy skupić się na pojedynczych przygodach, w których będą przeplatały się przeróżne postacie.

Moim zdaniem to jest to pewnego rodzaju poszerzenie horyzontów. Będzie pokazywał historie, które do tej pory w Hollywood lądowały jedynie w koszu na śmieci. Dzisiaj, opowieści do których będą mogły odnieść się inne kultury, będą nowym hitem, na razie przynajmniej w Marvelu. I oczywiście, można to wytłumaczyć sukcesem finansowym. Skoro tylu czarnoskórych zobaczyło w Stanach Zjednoczonych i nie tylko BP, to podążając tym trendem Disney zbije jeszcze więcej pieniędzy. Jest to prawda, ale koniec końców, jest to fakt, na który osobiście nie zwracam uwagi. Jeżeli znajdzie się dzieciak, nastolatek, osoba, która w mainstreamowej produkcji o postaciach w obcisłych rajtuzach i kolorowych strojach, z salą kinową wypchaną po brzegi, zobaczy kogoś, w kim widzi siebie, to będzie to sukces. Wyciągną z tego lekcję, że każdy jest równy, i każdy może osiągnąć co tylko chce i spełnić swoje marzenia.


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Artykuły promocyjne, Instagram