I cyk! Jak bumerang wraca temat Epic Games (i stojącego za jego plecami Tencenta). Zapytacie: dlaczego? Odpowiem: bo Epic Games Launcher skanuje bardzo dokładnie pliki dotyczące Steama na twoim komputerze.

Jak niedawno wskazali użytkownicy Reddita i ResetEra, Epic Games Launcher po uruchomieniu na dowolnym komputerze wyszukuje, czy jest na nim zainstalowany Steam. Jeśli tak, to weryfikuje plik, w którym zbierane są informacje na temat znajomych na platformie, historii rozgrywek czy stanów zapisów. Sam Steam ustosunkował się do zarzutów dla EGL wyraźnie zaznaczając, że pliki te przechowywane są bezpośrednio na komputerze właśnie po to, by były dostępne tylko dla konkretnej maszyny.

Co ugrywa Epic Games?

Po pierwsze: EGL poprzez swoje skanowanie pozwala śledzić trendy na rynku. Jeśli Epic Games będzie wiedziało w co obecnie gra się najwięcej, będzie też wiedziało, jakie tytuły z danego gatunku starać się wziąć pod swoją strzechę i nie pozwalać (nawet tymczasowo) na dystrybucję danych gier poza ich platformą.

Po drugie: dostęp do listy znajomych oznacza też dostęp do historii zmiany ich pseudonimów, to z kolei pozwala na znalezienie osób, które nadal (jak niżej podpisany) nie korzystają z kolejnego launchera, co z kolei pozwala na ukierunkowanie dla nich działań marketingowych (uwiercie mi, da się zrobić coś takiego, by reklama wyświetlała się osobie, która używa konkretnej ksywki w necie).

Co to oznacza dla nas?

Generalnie (pod warunkiem, że nie planujecie, nie wiem, przeprowadzenia rewolucji w Tybecie, albo obalenia chińskiego rządu) można przyjąć postawę, że Epic Games skanuje te dane tylko po to by lepiej dopasowywać swoją ofertę do klienta stałego oraz nowego. Jednak (jak wpisałem wcześniej w nawiasie) Epic Games połączone jest z chińskim Tencentem i istnieją podejrzenia jakoby wszystkie dane ciurkiem miały płynąć do Chin. Ile w tym prawdy sam nie wiem, ale jedno jest pewne: Epic Games oraz Tencent to sukinkoty, które nie powstrzymają się przed niczym, byleby ugrać możliwie jak najwięcej.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: wikimedia commons