FutureNet Śląsk Wrocław przegrał inaugurujące spotkanie finałów 1. ligi z Enea Astorią Bydgoszcz 79:97. Przyjezdni przejęli kontrolę nad spotkaniem w trzeciej kwarcie i pewnie dowieźli korzystny rezultat do końcowej syreny. Aż sześciu zawodników Astorii zakończyło mecz z dwucyfrową zdobyczą punktową.

W drodze na szczyt, do pokonania została już tylko jedna przeszkoda. FutureNet Śląsk Wrocław po zaciętym i emocjonującym półfinale z STK Czarnymi Słupsk awansował do finału 1. ligi. Rywal na papierze  najmocniejszy z możliwych, bo Astoria Bydgoszcz fazę zasadniczą zakończyła na pozycji wicelidera, z zaledwie jednym punktem straty do Trójkolorowych. O łatwej przeprawie nie mogło więc być mowy. Hala zapełniona do ostatniego miejsca, atmosfera godna finałów, a na parkiecie najlepsi z najlepszych 1. ligi. Stawką awans do Energa Basket Ligi. FutureNet Śląsk Wrocław czy Enea Astoria Bydgoszcz?

Ząb za ząb

Pierwsze minuty należały do wrocławian, którzy po raz pierwszy od kilku spotkań pewnie czuli się w ofensywie już od samego początku. Za trzy trafiali Krzysztof Jakóbczyk, Tomasz Żeleźniak oraz Norbert Kulon (dwukrotnie). Po rzucie tego ostatniego, Śląsk prowadził 14:9 Następnie do głosu doszli bydgoszczanie, którzy prezentowali zespołową i skuteczną koszykówkę. Śląsk prowadzenie odzyskał dopiero w ostatniej sekundzie pierwszej kwarty, kiedy za trzy punkty trafił Robert Skibniewski (31:30). W drugiej kwarcie gra toczyła się w rytmie kosz-za-kosz. Widocznie ożywiony był Aleksander Dziewa, który dotychczasowo nie mógł zaliczyć swojej gry w fazie play-off do udanych. W finałowym spotkaniu do przerwy miał na koncie jednak aż 15 punktów i 9 zbiórek, absolutnie dominując podkoszowych rywali.

Jak po gruzie

W drugiej połowie goście nie zwalniali tempa. Bez większych problemów znajdowali kolejne luki w obronie rywale. W pewnym momencie ich przewaga wynosiła już dwanaście oczek (72:60). Wrocławianie nie mogli znaleźć recepty na zatrzymanie rywali, a sami znacznie obniżyli loty w ofensywie. Przez ostatnią kwartą przegrywali 61:74. Z czasem Trójkolorowi tracili grunt pod nogami  po stracie Musiała, akcję 2+1 w kontrze zanotował Pochocki. Dzięki serii rzutów trzypunktowych i lepszej grę w obronie, Śląsk zdołał jeszcze zniwelować stratę i na dwie minuty przed końcową syreną przegrywał 77:85. W decydujących momentach zdecydowały jednak błędy tych wrocławianie popełnili za dużo i przegrali całe spotkanie 79:97.


Może to zabrzmi banalnie, ale nie zrealizowaliśmy założeń przedmeczowych. Atak był dobry, zdobyliśmy dużo punktów, ale w obronie popełniliśmy kolosalne błędy, które nas kosztowały ten mecz. Tych błędów indywidualnych było za dużo, przez co łatwo rywale wykorzystywali swoje mocne strony. Trzeba im zabrać to co w czym są mocni komentuje Aleksander Dziewa, koszykarz FutureNet Śląska Wrocław.


FutureNet Śląsk Wrocław – Enea Astoria Bydgoszcz 79:97 (31:30, 20:22, 10:22, 18:23)

Śląsk: Dziewa 18, Kulon 15, Musiał 12, Jakóbczyk 11, Jarmakowicz 10, Skibniewski 5, Tomczak 4, Żeleźniak 3, Michałek 1.

Astoria: Dłuski 15, Pochocki 15, Nowakowski 14, Frąckiewicz 13, Kukiełka 12, Śpica 9, Grod 2, Szyttenholm 2.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław