Nominowany do Oscara, a także zdobywca wielu nagród, w tym Złotych Globów. Czwarta władza, film o dziennikarstwie. Jego jasnych i ciemnych stronach. Oparty na faktach, opisuje historię pracy nad sprawą Pentagon Papers.

 

Wieczny pośpiech, zbiorowy stukot klawiszy maszyn do pisania i dym papierosowy unoszący się w całej redakcji. To wszystko tworzy niepowtarzalny klimat jednego z najnowszych filmów Stevena Spielberga – wybitnego i uznawanego na całym świecie reżysera. Czwarta władza to polski tytuł The Post, który w dosłownym tłumaczeniu należy odczytywać jako Posterunek. Jest to historia amerykańskiej gazety – The Washington Post. Premiera filmu miała miejsce 22 grudnia 2017 roku na świecie, a 16 lutego 2018 r. w Polsce.

Dramat na papierze

Steven Spielberg jest znany z fantastycznego obrazu świata, uwzględniającego niebezpieczne przygody czy kosmitów, ale po 1985 roku również z filmów historycznych, skłaniających do refleksji. Tym razem postawił na niezwykle realistyczny i dobitny obraz dziennikarstwa amerykańskiego z lat 70. Zwraca również uwagę na nieprzyjazne stosunki między rządem a prasą, kontrastując ze sobą dwie postaci. Pierwszą z nich jest Ben Bradlee, który za wszelką cenę dąży do ujawnienia tajnych dokumentów rządowych. Tym samym pragnie odkrycia wieloletnich kłamstw w sprawie wojny w Wietnamie. Druga to Kathrine Graham – zaprzyjaźnioną z politykami właścicielką redakcji. Grze aktorskiej nie można niczego ująć. W głównych rolach wystąpiła śmietanka aktorska. Tom Hanks, który umiejętnie wcielił się w ambitnego i przywódczego redaktora naczelnego oraz Meryl Streep, potrafiącej przerodzić strach, stres i nieumiejętność podejmowania decyzji w stanowczość, bezwzględność i odwagę.

Może nie jest to tak dynamiczny i kontrowersyjny film, jak Spotlight reżyserii Toma McCarthy’ego, po którym widzowie wychodzili z kina rozemocjonowani i poruszeni. Jednak Czwarta władza z pewnością należy do produkcji znaczących i wartych obejrzenia. Uwzględnia nie tylko aspekty polityczne i historyczne, ale także walkę z mizoginizmem i prawdziwe oblicze dziennikarstwa. Zawartą w nim rywalizację, nielegalne źródła i szaloną gonitwę za newsami. Film pokazał, że o wiele ważniejsze jest zachowanie wolności prasy i dbanie o dobro narodu, niż przyjaźnie z politykami i wspólne rejsy na jachcie. Wiele osób krytykowało ten brak dynamizmu, nowatorskich i odkrywczych idei. Uważam jednak, że w świecie, w którym ludzie pragną jedynie sensacji, zbrodni potrzeba tych “zwyczajnych i nudnawych” filmów, które pozwolą zachować istotny urywek z historii.


Autor: Katarzyna Kurpiel
Zdjęcia: materiały prasowe Imperial Cinepix