Wszyscy chcemy czuć się dobrze w swoim pokoju lub domu. Istnieją sposoby, by wypełnić przestrzeń dobrą energią i równowagą, a przy okazji nadać jej styl i przywrócić ład – pisze Agata Kąpińska.

Zacznijmy od energii kosmosu. Geomancja od wieków zajmuje się wykorzystywaniem tej pozytywnej energii do polepszenia zdrowia, uzyskania harmonii i zapewnienia przychylności duchów przodków. Ta pseudonauka zakłada wykorzystanie terenu i otoczenia na naszą korzyść. W praktyce oznacza to, że Chińczycy zawsze bardzo uważnie wybierali miejsca pod budowę miast, świątyń, czy pochówków. Robią to zresztą nadal. Żaden poważny inwestor nie wybuduje chociażby hotelu bez geomanty, który dokładnie przeanalizuje teren. Dzięki temu takie pół legendarne, a pół magiczne zawody cieszą się dużą popularnością.

Geomancja jest częścią Feng shui, czyli planowaniem przestrzeni w zgodzie z naturą. Chodzi o ograniczenie złej energii Chi i zaproszenie do naszego domu tej pozytywnej. W dosłownym tłumaczeniu Feng shui oznacza wiatr (feng) i wodę (shui). Jest to istotne dla symboliki całej idei, gdyż to siła nieuchwytna jak woda i niewidzialna jak powietrze. Brzmi to może nazbyt poetycko, ale Chińczycy wiele dziedzin życia odnoszą do żywiołów, które są bardzo znaczące w ich kulturze. Słysząc Feng shui, większość z nas myśli o yin i yang, czyli pierwiastku kobiecym i męskim. Słusznie, bo to jedna z podstawowych zasad Feng shui. Nie są w stanie istnieć bez siebie, tworzą harmonię doskonałą. Należy zatem rozróżniać pomieszczenia na te związane z yin, czyli spokojem i te z dynamiczną energią yang. W tych pierwszych najlepiej odpoczywać, a te drugie świetnie nadają się choćby na kuchnię.

Kluczowe są też żywioły. Jest ich pięć – drewno, ogień, ziemia, metal i woda. Gdy pozostają ze sobą w harmonii, wszystko się układa, a przy braku któregoś z elementów zaczynają się problemy. Mówi się o trzech cyklach interakcji między nimi – produkcyjnym, osłabiającym i  niszczącym. Chodzi o ich oddziaływanie między sobą. W pierwszym woda tworzy drzewo, w drugim osłabia metal, a w trzecim niszczy ogień. Łatwo przenieść tę teorię na życie codzienne. Wystarczy nauczyć się rozpoznawać żywioły i ich wpływ na siebie.  

Oczywiście nie możemy po prostu postanowić, że z lewej strony domu będziemy mieli yin, a z prawej yang. Potrzebna do tego będzie siatka bagua. Na pewno przyda się też jakiś specjalista do jej poprawnego odczytania. To ośmiokąt podzielony na równe części przypisane do różnych dziedzin życia. Działa dość prosto. Nakładamy taki schemat na plan domu i staramy się go zastosować. Nikt jednak nie ma mieszkania idealnie przystosowanego do takiego planu, dlatego też najlepiej mieć jakieś założenia. Przykładowo: wejście zawsze powinno znajdować się w strefie relacji z innymi, a salon w tej związanej z radością.

Raczej nikt z nas nie zacznie szukać geomanty jeszcze dziś w nocy, ale może przy następnym sprzątaniu zastanowimy się, czy postawić kwiatka obok świeczki. Te wszystkie zasady można stosować poprzez drobiazgi, takie jak parzystość ozdób czy oświetlenie. Najważniejsze jednak przy Feng shui pozostają yin i yang. Warto czasami przypomnieć sobie, że harmonia przynosi spokój i zastanowić się, którego żywiołu brakuje w naszym życiu. Jeśli ognia – wystarczy wzmocnić oświetlenie, gdy metalu – pomogą przedmioty okrągłe i owalne. Tych kilka drobiazgów może pomóc ci poczuć się lepiej. Może odgruzujesz swój pokój i zerwiesz ciemne zasłony albo nawet kupisz kaktusa.

Autor | Agata Kąpińska

Zdjęcia | http://silaprzyciagania.com.pl/

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPiekielny folklor
Następny artykułFlume, mistrz muzyki elektronicznej
Studiuję dziennikarstwo i sinologię, z tymi dziedzinami chciałabym związać swoją przyszłość. Poza tym kooocham psiaki - małe, duże, moje i przybłąkane. Interesuję się przede wszystkim podróżami, modą i kulturą azjatycką. Oczywiście na książkę, film i serial zawsze znajdzie się czas.