Ach, cóż to był za spektakl! Roger Federer i Novak Djoković dali popis swoich umiejętności na korcie centralnym w Londynie. Lepszy okazał się Djokovic i to on, po raz 5. w karierze został królem Wimbledonu. Finał pań bez historii, Serena Williams wyczerpana turniejem i bezsilna wobec fantastycznie dysponowanej Simony Halep. 

Federer z najlepszych lat

Co ten niespełna 38-letni gość wyczyniał na korcie! Co drugie zagranie kończyło się owacją na stojąco i krzykiem rozemocjonowanej publiczności. Wszystkie wygrywające piłki, passing shoty najwyższej klasy i slice’y przeciw nogom wywoływały w Novaku Djokoviciu frustrację. Roger Federer zagrał tak, jak grał cały turniej – perfekcyjnie w każdym elemencie, z bardzo dobrym, odrzucającym serwisem, świetnym returnem i genialnym bekhendem. Publiczność miała swojego króla już na początku spotkania i bez dwóch zdań był nim Szwajcar.

Tie-breaki siłą Djokovicia

Tak naprawdę w pierwszych trzech setach lepszy był Federer, ale Nole fantastycznie wykorzystywał swoje szanse w tie-breakach. W decydującym gemie pierwszego seta Serb przegrywał już 3-5, ale wygrał cztery piłki z rzędu i ostatecznie wygrał 7(7):6(5). W drugiej partii Djoković nie miał nic do powiedzenia, Federer grał wyśmienicie i tylko raz pozwolił wygrać rywalowi podanie. To był ten moment spotkania, kiedy Szwajcar był nie do zatrzymania i na korcie wychodziło mu dosłownie wszystko. Ostatecznie przełamał Nole trzykrotnie i wygrał 6:1. W trzecim secie, przy stanie 5:4 dla Federera, Szwajcar miał piłkę setową, której ostatecznie nie wykorzystał. Kolejny tie-break i kolejny popis Djokovicia. Tym razem Serb wygrał 7(7):6(4).

W momencie, w którym wydawało się, że Federer nie ma już sił i ledwo wydarł swojego gema na 2:2, wszystko odwróciło się o 180 stopni. Djokovic przy swoim podaniu zaczął popełniać błędy, a Federer znowu uruchomił bekhend i przełamał Serba, później wygrywając swoje podanie do 0. Każde udane zagranie Szwajcara było okraszane salwą braw i okrzyków, 8-krotny triumfator Wimbledonu zyskał w tym meczu drugie życie. Kolejne przełamanie i 5:2, wydawało się, że jest już po secie, ale Nole kilka chwil później odrobił break pointa. Fed swoim podaniem zakończył czwartego seta i doprowadził do remisu 2-2.

Do trzech razy sztuka, zimna krew Djokovicia

Każdy gem ostatniego seta trzymał w napięciu aż do ostatniej piłki. Każdy gem był na styku, rozstrzygnięcie wisiało na włosku. Aż do szóstego, kiedy to nastąpiło przełamanie i Djoković wyszedł na prowadzenie 4:2. Federer odpowiedział tym samym, po chwili było już 4:4, a tenisista z Bazylei dostał owacje na stojąco. Co za mecz! Każde kolejne podanie tenisistów było walką na śmierć i życie. Mnóstwo nerwowych zagrań z obu stron, niedokładności, zawahań. Aż do stanu 7:7 i podania Djokovicia. Genialną partię rozegrał Federer i przełamał Serba, grając gema na wygranie turnieju. Godzina 19:22, prawie 4,5 godziny gry i pierwsza piłka meczowa dla Federera – obroniona. Djoković doprowadza do równowagi i ostatecznie doprowadza do stanu 8:8, broniąc dwie piłki meczowe. Kosmiczny mecz z koszykarskiego parkietu przeniósł się na kort tenisowy. Niesamowite, ostatni set meczu, ponad 4,5 godziny, 12:12 – tie-break. Znowu fantastyczny Nole, który wygrywa trzeci tie-break w tym spotkaniu i cały mecz 7:6 1:6 7:6 4:6 13:12.

Novak Djoković – Roger Federer 7:6 1:6 7:6 4:6 13:12

Finał pań bez historii

Simona Halep pokazała, że ten sezon należy do niej. Słaby występ na Roland Garros nie zdeprymował Rumunki i w Wimbledonie zagrała fenomenalnie. Wydawało się, że faworytką finału będzie Serena Williams, która wreszcie zaczęła łapać wiatr w żagle i odbudowała się po długiej nieobecności. Amerykanka aż do finału, pozostając przy pogodowych epitetach, szła jak burza, ale w meczu decydującym spotkała się ze ścianą. Z pewnością Williams zaczęło doskwierać zmęczenie, ale trzeba królowej oddać, co królewskie. Halep nawet na moment nie dała złudzeń Amerykance, kto z Londynu wyjedzie z tytułem.

Serena Williams – Simona Halep 2:6 2:6

Finał Borg/McEnroe z 1980 roku już nie najlepszy w historii

Aż przypominają się słowa Włodzimierza Szaranowicza z niezapomnianego pożegnania Adama Małysza. – Siadaliśmy jak do telenoweli, żeby oglądać tę rywalizację. Fenomen socjologiczny – ile rzeczy można było mu przypisać podczas tej kariery, że można w życiu wygrać ewidentnie bez układów, że jest człowiekiem rzetelnym, solidnym – mówił o legendzie polskich skoków. Federer z tenisem się nie żegna, ale mimo prawie 38 lat na karku, wciąż jest absolutnym fenomenem i słowa polskiego komentatora idealnie odzwierciedlają ten stan rzeczy. Na tronie Wimbledonu po raz 5. w karierze Novak Djoković. Serb obronił tytuł sprzed roku i to jemu należą się ogromne gratulacje. Fantastyczny mecz, fantastyczny turniej, najlepszy i najdłuższy w historii Wimbledonu finał.


Dawid Walczuk
Zdjęcia: Instagram