Kim jest? Poetą i prozaikiem, który zadebiutował w tym roku podwójnie: poetyckim wieczorkiem literackim i powieścią „Wigilia dnia zmarłych”. Z Filipem Zającem, Człowiekiem Nieoczywistością rozmawia Karolina Augustyn.


Spotkanie „Baśnie, Wierszyki i Psychodeliki”
w sobotę, 23.11.2019 roku
w literackim Klubie PROZA.


Karolina Augustyn: Jak w Twoim życiu zagościła poezja? Pamiętasz jakiś moment przełomowy, jakiś impuls? Jak zacząłeś pisać?

FILIP ZAJĄC: – Dawno temu zdiagnozowano u mnie dysleksję, dysgrafię i dysortografię. Pełne spektrum, jazda bez trzymanki. Chciałem się z tym zmierzyć. Mój tata wymyślił system – pisałem po stokroć słowa, w których wcześniej popełniłem błąd. Było to nużące, bezmyślne. Szukałem urozmaicenia i tak zacząłem pisać opowiadania.

Od razu pojawiła się fascynacja poezją?

FILIP ZAJĄC: – Wtedy głównie pisałem prozę. Poezja pojawiła się później, przy pierwszych, nieszczęśliwych miłostkach [śmiech].

Skąd wziął się pomysł na „Wigilię dnia Zmarłych”?

FILIP ZAJĄC: – Główną inspiracją do jej napisania był tekst Edgara Allana Poe. Uważa się go za ojca powieści detektywistycznej. Wykreowana przez niego postać uznawana jest za pierwowzór Sherlocka Holmesa. Czysta kalka. I właśnie to chciałem mu wynagrodzić. To, że blichtr i blask spadł na kogoś innego. Allan Poe używał bardzo skomplikowanego języka, przekład Bolesława Leśmiana mi tego nie ułatwiał, zdecydowałem, że chcę zachować taką stylistykę. W konsekwencji nieco utrudniło mi to późniejsze wydanie książki.

A owa została wydana przez…

FILIP ZAJĄC: – … wydawnictwo Psychoskok. Mam całą listę mailingową, około stu adresów do wydawnictw. Najbardziej liczyłem na Wydawnictwo Vesper. I oni dobrze o tym wiedzą [śmiech]. Ile razy ja pisałem do Wydawnictwa Altenberg… po kolejnej odmowie przestałem już to zliczać.

Na tej ścieżce niepowodzeń nie miałeś takiego poczucia, że może jesteś bezkrytyczny wobec swojej książki? Że skoro nikt przez długi czas nie chce jej wydać to może warto odpuścić?

FILIP ZAJĄC: – Przed publikacją zebrałem setki recenzji, to pozwoliło mi zrozumieć jaki jest współczesny czytelnik i co ja muszę zrobić, żeby on zrozumiał to, co ja chcę żeby zrozumiał. Byłem otwarty na sugestie i wprowadzałem poprawki. To była cenna lekcja. Dostałem rekomendację od Jarosława Czechowicza – tego się trzymałem i wiedziałem, że nadejdzie odpowiedni dzień na mój debiut.

W pracy posługujesz się językiem niemieckim. Czy to jest spójne z Tobą?

FILIP ZAJĄC: – Język niemiecki i moja przygoda z nim to zupełny przypadek, ale istnieją pewne punkty styku. Nikt, tak jak Niemcy, nie potrafi stanowczo postawić kropki nad i. Dzięki temu językowi miałem swoją pierwszą styczność z deklamacją. Zobaczyłem jak zmieniłem emocje widowni. I zaczęło mi się to podobać. Wywoływanie w ludziach emocji, pozytywnych i negatywnych, sprawiało mi ogromną przyjemność.

Czyli ten wieczorek to będzie, pewnego rodzaju, ekshibicjonizm, Ty stoisz, a ludzie klaszczą.

FILIP ZAJĄC: – Nie ma w tym łatwości niestety, w teorii nie lubię wystawiać się na poklask, ale z drugiej strony mam poczucie takiej konieczności. W głębi serca chciałbym się trzymać od sceny jak najdalej ale los zdecydował tak, że mam takie, a nie inne predyspozycje, potrafię opowiadać historie.

Wspominałeś o wzbudzaniu emocji. Dlaczego to dla Ciebie takie ważne?

FILIP ZAJĄC: – Zaskoczyłaś mnie, sam siebie próbuję teraz przeanalizować. Dlaczego? Nie umiem tego jasno sprecyzować. Albo tworzę rzeczy śmieszne, albo straszne. Nie ma dla mnie emocji lepszych i gorszych. Wszystkie są dla mnie równoważne. Odnoszę wrażenie, że współcześni ludzie próbują uciec. Wyciszają tę swoją ciemniejszą stronę. Ja bym chciał ich zmusić do myślenia, żeby oni przestali uciekać przed niektórymi emocjami, i mam do tego narzędzia. Lata ewolucji doprowadziły do tego, że odczuwamy, jak odczuwamy, dlaczego chcemy to zmieniać? Widzisz tę skalę bezsensu…

Co nas czeka podczas „Baśni, Wierszyków i Psychodelików”?

FILIP ZAJĄC: – Ja, Franek Broda, Ewelina Dąbrowska i cały wachlarz przeżyć. Będą teksty moje i nie tylko. Będzie niecodzienna podróż w nieznane.

Przyjdźcie!


Rozmawiała: Karolina Augustyn