Pogoda za oknem coraz piękniejsza, ale po zimowej chandrze nadal brakuje wam energii? Muzyka jest na to najlepszym lekarstwem. Dziś przygotowaliśmy filmowy ranking, w którym to dźwięki pełnią kluczową rolę.

Filmy muzyczne mają w kinematografii bardzo długą historię. Pierwszy film dźwiękowy, czyli Śpiewak jazzbandu z 1927 roku w reżyserii Alana Croslanda, równocześnie skupił się właśnie na muzyce. Poniższy ranking to jedne z najlepszych propozycji w tej kategorii, bo nie sposób wymienić wszystkich. Może również zdziwić was brak niektórych tytułów, ale to tylko dlatego, że film muzyczny nie jest tym samym, co musical. Na czym polega różnica? Drugi stanowi bowiem jego odmianę, gdzie to muzyka, piosenka i taniec (często grupowy) wysuwa się na czoło akcji i są podporządkowane jej dramaturgii. Spokojnie – na najlepszy musicalowy ranking też przyjdzie czas.

10. Pitch Perfect (2012)

Pamiętajcie, są gusta i guściki. Ten film na pewno do arcydzieł nie należy, ale jest lekki i przyjemny z dużą dawką znanej muzyki, a przecież nie każdy ma zawsze ochotę na „poważne” kino. Zaczniemy więc od czegoś niezobowiązującego. Pitch Perfect w reżyserii Jasona Moore’a opowiada historię świeżo upieczonej studentki Becci (Anna Kendrick), która musi odnaleźć się w nowym otoczeniu. Byłoby to o wiele łatwiejsze, gdyby kochała ludzi, tak bardzo jak muzykę. A jest to postawiony przez jej ojca warunek, inaczej nici ze spełnionych marzeń i zawodu producenta muzycznego. Postanawia, a w zasadzie zostaje zmuszona, do dołączenia do uniwersyteckiego chóru A capella, do którego nie pasuje tak bardzo, że aż idealnie. Dla mnie jednak główną gwiazdą tego filmu była niezastąpiona energia Rebel Wilson, która wcieliła się w postać Fat Amy.

9. Gorączka sobotniej nocy (1977)

Klasyk klasyków tej kategorii, czyli Gorączka sobotniej nocy w reżyserii Johna Badhama to film o prawdziwej pasji. Nominowany do Oscara za tę rolę John Travolta, jako Tony Manero, zawsze pojawia się w mojej głowie ubrany w biały garnitur i czarną koszulę z szerokim kołnierzem na deskach klubu Odyseja 2001. Na co dzień zwyczajny dziewiętnastolatek – sprzedawca, wieczorami król parkietu z wielkim talentem i jeszcze większymi marzeniami. To właśnie tańcząc, Tony zapomina o byciu rodzinną „czarną owcą” i staje się kimś zupełnie innym, by razem ze Stephanie (Karen Lynn Gorney) spełnić swoje muzyczne pragnienia. Oprócz niezapomnianych dźwięków, głównie nierozerwanego z filmem zespołu Bee Gees (soundtrack Saturaday Night Fever jest najpopularniejszym w historii), na ekranie przedstawione są poważne problemy ówczesnego społeczeństwa takie jak dyskryminacja rasowa. Czarujący Travolta w niezapomnianej roli i klimat lat 70. tylko utwierdzają w przekonaniu, że You Should Be Dancing.

8. Footloose (1984)

Być może znana jest wam bardziej wersja z 2011 roku, a to ten wyreżyserowany dwadzieścia siedem lat wcześniej przez Herberta Rossa jest oryginałem. Opowiedziana historia właśnie w latach 80. ma większy wydźwięk niż ta sama, przedstawiona prawie trzy dekady później. Nastoletni bunt chłopaka przeciwko systemowi małego miasteczka. Po przeprowadzce z Chicago do przysłowiowej „dziury”, kochający muzykę Ren MacCormack (Kevin Bacon) odkrywa, że na taką prowincję rozrywka i melodia rock&rolla niestety nie dotarła, a nawet jest zakazana. Tamtejsza młodzież znajduje się pod wpływem pastora, który każdy przejaw nieposłuszeństwa dusi w zarodku. Nieokrzesany Ren postanawia jednak zbuntować rówieśników przeciwko władzy i wytańczyć im drogę do wolności. Laurka do młodości i muzyczne hity z tytułowym Footloose Kenniego Logginsa na czele.

7. Pan od muzyki (2004)

Przykład tego, że filmy muzyczne nie zawsze muszą być radosne i skoczne, bo przede wszystkim liczy się piękno dźwięków. Francuski Pan od muzyki to przykład chwytającego za serce, bajkowego wpływu melodii na nasze życie. Był to debiut reżyserski Christophe’a Barratiera, który zagwarantował mu nominację zarówno do Złotego Globa, jak i Oscara w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny. Tytułowym bohaterem jest Clement Mathieu (Gérard Jugnot) – niespełniony muzyk, który, by utrzymać jeszcze jakąkolwiek z nią więź, podejmuje pracę w placówce dla trudnych chłopców. Zakłada chór, aby pokazać młodym łobuzom, co w życiu liczy się najbardziej. Mimo niełatwych początków i niewdzięcznych zadań, mężczyźnie udaje się zdobyć ich serca (i odwrotnie), a także odkryć prawdziwy talent. Film ciepły i sentymentalny, skonstruowany jako retrospekcja uczniów pana Mathieu.

6. Sugar Man (2012)

Wróżono mu sukces większy niż Bobowi Dylanowi. Gdzie zatem zniknął Sixto Rodriguez? Niesamowity fabularny dokument biograficzny w reżyserii Malika Bendjelloula o człowieku, który przepadł. Początkowo, niemal nieznany w Ameryce, stał się inspiracją, gdy jego album trafił do Afryki. Jednocześnie wielki artysta i człowiek zagadka. Sugar Man to hymn. A ten film to nie jest odpowiedź na pytania. Zupełnie odwrotnie – będziecie mieć ich jeszcze więcej. Po wydaniu drugiego krążka Rodriguez zapadł się pod ziemię. Mówiło się o samobójstwie, a jego wersji było wiele. Autentyczna i piękna historia o człowieku, który mógł podbić świat. Niestety, choć wielokrotnie próbowano się tego dowiedzieć, nie było mu to dane. Ale dlaczego? To pytanie warte było wygranego Oscara.

5. 8 mila (2002)

Pozycja obowiązkowa, nie tylko dla fanów Eminema. Chociaż jego muzyka i obecność jest wszędzie. Nie da się nie zauważyć, że jest to film w połowie autobiograficzny. Artysta, tak samo jak główny bohater Jimmy, mieszkał kiedyś w Detroit marząc o wielkiej karierze. Jedna z kilku nagranych przez Eminema na ścieżkę dźwiękową piosenek – Lose Yourself otrzymała Oscara w 2003 roku. To jedyny w historii nagrodzony tą statuetką utwór raperski. Narkotyki, seks, ubóstwo. Trudne czasy w trudnej dzielnicy, gdzie swoją wartość trzeba udowadniać. Don’t ever try to judge me, dude. You don’t know what the fuck I’ve been trough – głosi jedno ze zdań kluczowej sceny bitwy muzycznej. Film Curtisa Hansona może nie spodobać się jedynie zagorzałym przeciwnikom tego rodzaju muzyki i samej sylwetki rapera.

4. Narodziny gwiazdy (2018)

Może nieco za szybko, żeby umieszczać tę pozycję w zestawieniu. Trzeba jednak przyznać, że Narodziny gwiazdy w reżyserii Bradleya Coopera, czyli jednoczesnego odtwórcę głównej roli Jacka, podbiły świat. Lady Gaga w roli Ally poradziła sobie na tyle dobrze, że została nominowana do Oscara, ale to ten wygrany za Najlepszą piosenkę, czyli Shallow jest najbardziej istotny. Moim zdaniem stworzyła jeden z najlepszych soundtracków ostatnich czasów, co rekompensuje niedociągnięcia samego filmu. Został przehajpowany i to chyba jego największa wada. Jeśli nie przekonuje was (nie tak bardzo) przewidywalna historia miłości muzyka country i wschodzącej gwiazdy, obejrzyjcie A Star is Born dla samej muzyki. To właśnie ona, po wielu latach niechęci, pozwoliła mi w końcu docenić sylwetkę Stefani Germanotty.

3. Bohemian Rhapsody (2018)

Cztery wygrane statuetki podczas ostatniej ceremonii wręczenia Oscarów. Laureat jednego z nich – Rami Malek wcielił się w legendarnego Freddiego Mercury’ego. Wokalista grupy Queen to barwa postać światowej sceny i popkultury, której życie zostało przeniesione na wielki ekran przez Bryana Singera. Film sam w sobie posiada luki biograficzne, co może przeszkadzać wielu zagorzałym fanom tego zespołu. Jednak muzyka, te wielkie i znane wszystkim przeboje, są sercem tego filmu. I dowodem, że Freddie wciąż żyje.

2. Control (2007)

Kolejna autobiograficzna historia wielkiej muzyki w tym zestawieniu. Tym razem jednego z moich ulubionych zespołów, czyli Joy Division, a w zasadzie wokalisty Iana Curtisa. Przeniesienia jego życia na ekran podjął się Anton Corbijn. Główną rolę zagrał Sam Riley, świetnie oddając jego niepowtarzalne sceniczne zachowanie i muzyczne maniery artysty. Fascynacja punkiem i historią doprowadziła do stworzenia zespołu i hitów takich, jak She’s Lost Control, Transmission czy Love Will Tear Us Apart. To właśnie tytuł tej ostatniej piosenki widnieje na grobie Curtisa. Muzyk, notorycznie cierpiący na załamania nerwowe i epilepsje, popełnił samobójstwo, kończąc tym samym istnienie Joy Division.

1. Whiplash (2014)

Film uświadamiający, że marzenia, nie tylko muzyczne, mogą boleć. I to w pełnym znaczeniu tego słowa. Jednak wydaje się, że nie stanowi to przeszkody dla Andrew Neimanna (Miles Teller). Młody chłopak pragnie dołączyć do czołówki muzyków jazzowych i robi wszystko, aby tego dokonać. Lekcje perkusji pod okiem bezwzględnego profesora Fletchera (J.K. Simmons) sprawiają, że zdanie: krew, pot i łzy przestaje być tylko słowami. Krzyki, wrzaski i poniżanie to już codzienność. Gra na emocjach równie silna jak gra na instrumencie. I trudne wybory. Reżyser filmu – Damien Chazelle świetnie stopniuje napięcie i manipuluje ekranem. Trzy wygrane Oscary dla filmu, który docenił siłę i kunszt. Szczególnie muzyki jazzowej.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: YouTube