Dwie nowe platformy streamingowe: Disney+ i Apple TV+ zadebiutują w listopadzie. To oznacza, że Netflix będzie walczył o zatrzymanie swoich subskrybentów. Testuje narzędzie pozwalające na szybsze lub wolniejsze oglądanie filmu. To może być korzystne, ale za to informacja o zakończeniu wspólnego korzystania z kont wzbudziła spore wzburzenie wśród odbiorców.

Kontrowersyjne decyzje mogą mieć związek z trudnościami finansowymi znanej platformy telewizyjnej. Netflix w ostatnim czasie nie ma najlepszej prasy i popada w coraz poważniejsze tarapaty finansowe. Platforma dostarcza nam mnóstwo seriali i filmów. Nic więc dziwnego, że za rozrywkę trzeba zapłacić. Cena nie odstrasza jednak tak bardzo, dzięki temu, że można ją podzielić na kilka osób i podzielić swoje konto między rodzinę czy przyjaciół. Przy podziale na cztery osoby, zamiast 52 złotych, każdego miesiąca zapłacimy jedynie 13 zł. Wycofanie się z takiej polityki może być sporym ciosem finansowym dla użytkowników oraz przyczynić się do straty klientów platformy. Tym bardziej, że Netflix i tak pozostaje najdroższy, w porównaniu do HBO GO czy Amazon Prime Video.

Greg Peters, chief product officer Netflix, podczas telekonferencji, zorganizowanej przy ogłaszaniu wyników kwartalnych, odpowiedział, że firma będzie monitorować finansowe sprawy Netfliksa i przyjrzy się rozwiązaniom, które będą przyjazne dla użytkowników.

Może jednak nie ma się czego obawiać? Chociaż przy ostatnim spadku liczby subskrybentów oraz przy finansowych kłopotach (firma wciąż wydaje ogromne pieniądze na produkcje, które nie zawsze gwarantują wysoki dochód) Netflix musi się bardzo postarać, żeby użytkownicy chcieli inwestować swoje oszczędności, aby oglądać filmy i seriale właśnie na tej platformie. Firma musi walczyć o klienta na różne sposoby. Jednym z nich jest testowanie na urządzeniach z Androidem opcji przyspieszania prędkości wyświetlanego filmu lub serialu.

Oburzenie filmowców

Na wieść o takim rozwiązaniu filmowcy się oburzyli. Reżyser Brad Bird i scenarzysta Judd Apatow wyrazili swoje obawy dotyczące nowego rozwiązania.

– Kolejny spektakularny zły pomysł i kolejny cios dla już i tak wykrwawiających się doznań kinowych. Po co najpierw wspierać i finansować wizje filmowców, aby później pracować nad zniszczeniem prezentacji tych filmów? – pyta Brad Bird na Twitterze.

Netflix odpowiada

– Platforma regularnie testuje nowe funkcje, które pozwalają na ulepszenie Netfliksa. Ostatni z naszych testów wygenerował sporo opinii zarówno za, jak i przeciw. To opcja dostępna tylko na urządzeniach mobilnych i daje ludziom możliwość zmiany prędkości – czytamy w oświadczeniu Keeli Robison, wiceprezesa Netfliksa. – Jest to funkcja, która od dawna dostępna jest na odtwarzaczach DVD i, o której często pisali do nas nasi użytkownicy. Ludzie chcą na przykład ponownie odtworzyć jakąś ulubioną scenę lub chcą spowolnić, ponieważ tytuł jest w języku obcym. (…) To, czy w pewnym momencie wprowadzimy tę funkcję dla wszystkich, będzie zależało o tego, jaką informację zwrotną otrzymamy od widzów – dodaje.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcie: flickr.com