Zapowiada się niezwykle emocjonujący weekend. Oprócz kolejnej porcji gier w europejskich rozgrywkach LEC., w sobotę 26 stycznia startuje NA LCS, czyli amerykański odpowiednik League of Legends. Czego można oczekiwać po najbliższych rozgrywkach?

Po zeszłotygodniowych rozgrywkach w Berlinie, europejska liga nie zwalnia tempa. W najbliższych dniach wszystkie oczy zwrócone są na drużyny G2 Esports i Misfits Gaming. Obie ekipy ostatnio zaskoczyły niemalże wszystkich, zgarniając po dwa zwycięstwa. Polski akcent – Jankos, wraz ze swoim G2 rozłożył Origen i Schalke 04. Za to wybuchowy mix gwiazd, z Febivenem na czele, poradził sobie z Rogue i SK.

Jednocześnie głośno jest właśnie o zespołach SK oraz Origen i to nie tylko ze względu na wielkość swoich organizacji. Pomimo porażek z obecnymi, wcześniej wymienionymi liderami, obie ekipy również pokazały dobrą grę w League of Legends. Pierwsza z nich pokonała w otwierającym meczu finalistów mistrzostw świata poprzedniego sezonu – Fnatic. Tak samo zresztą, jak skład pod wodzą xPeke, który również poradził sobie z niedoszłymi mistrzami świata. I to w zasadzie drużyna Rekklesa stoi pod największym znakiem zapytania. Po stracie Capsa, a pozyskaniu w jego miejsce młodziutkiego Nemesisa, byli największą niewiadomą obecnej edycji rozgrywek. Nadal nią pozostają, po fatalnym starcie, jakim jest podwójna porażka. Znając jednak Fnatic, potrzeba im trochę czasu, żeby ruszyli pełną parą. Mamy nadzieję, że stanie się to jak najszybciej.

A co nas czeka po drugiej stronie Atlantyku?

 

Trzy dni i zaczynamy. Na pewno czekają nas ogromne emocje, pomiędzy tymi dwoma zespołami.

Za to późną sobotą czasu polskiego zacznie się transmisja pierwszego tygodnia amerykańskiej serii rozgrywek – LCS. Tutaj możemy jedynie zgadywać, co może się wydarzyć, ponieważ każdy skład na papierze wygląda na bardzo mocny. Największe oczekiwania wiązane są z zespołami Cloud 9 i Team Liquid. Pierwszy z nich doszedł aż do półfinału poprzednich mistrzostw świata, co było dla Ameryki Północnej historycznym osiągnięciem. Drugi za to, wymienił swoje najsłabsze punkty, czyli Supporta i Mid Lanera. Przy Doublelifcie grać będzie mistrz świata, CoreJJ. Za to na środkowej linii, swoimi umiejętnościami popisywać się będzie Jensen. Nie trzeba raczej przypominać że to właśnie on, poprowadził C9 w poprzednim sezonie do najlepszej czwórki na mistrzostwach w Korei. Nie wolno także zapominać o Team SoloMid, ekipie z największą historią i korzeniami w LCSach. Pomimo braku oszałamiających transferów, można się po nich spodziewać rywalizacji o pierwsze miejsce. Tak naprawdę, każdy z pozostałych siedmiu składów, zapowiada się świetnie. Pozostaje nam tylko czekać i przekonać się na własne oczy, jak wypadną pierwsze w tej edycji amerykańskie rozgrywki.

League European Championship

Piątek 25.01

18:00 – Fnatic vs Team Vitality
19:00 – Rogue vs Splyce
20:00 – Excel Esports vs G2 Esports
21:00 – SK Gaming vs Schalke 04
22:00 – Origen vs Misfits

Sobota 26.01

17:00 – Fnatic vs Schalke 04
18:00 – SK Gaming vs Excel Esports
19:00 – Rogue vs G2 Esports
20:00 – Origen vs Splyce
21:00 – Misfits vs Team Vitality

League Championship Series

Sobota 26.01/Niedziela 27.01

23:00 – Team Liquid vs Cloud 9
00:00 – 100 Thieves vs Team SoloMid
01:00 – Counter Logic Gaming vs Optic Gaming
02:00 – Flyquest vs Golden Guardians
03:00 – Clutch Gaming vs Echo Fox

Niedziela 27.01/Poniedziałek 28.01

21:00 – Optic Gaming vs Flyquest
22:00 – Cloud 9 vs 100 Thieves
23:00 – Counter Logic Gaming vs Team Liquid
00:00 – Clutch Gaming vs Team SoloMid
01:00 – Echo Fox vs Golden Guardians


Zdjęcia: Instagram @lolesports, @G2esports