Kobiecy wrestling w stylistyce lat 80. brzmi jak dobra rozrywka dla panów? Niekoniecznie. To GLOW serial wyprodukowany przez platformę Netflix.

Historia dzieje się w Los Angeles i jest zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami z kobiecej ligi wrestlingu. To fabularyzowana opowieść o bezrobotnej aktorce Ruth Wilder (Alison Brie – nominowana za tę rolę do Złotych Globów), która — chwytając ostatnią szansę na spełnienie marzeń — postanawia wziąć udział w programie o zawodniczkach wrestlingu. Reżyserem telewizyjnego show jest zblazowany Sam Sylvia (Marc Maron), którego lata świetności dawno już minęły. Współtowarzyszy mu producent Sebastian Howard (Chris Lowell), który tak naprawdę istnieje na rynku tylko dzięki pieniądzom swojej mamy. Razem tworzą bardzo niezdecydowany, komiczny i zupełnie niepasujący do siebie duet. Otoczeni samymi kobietami muszą radzić sobie z ich humorami, kłótniami, a do tego jeszcze umieć je wypromować. Sytuacja się zmienia, kiedy do zespołu dołącza prawdziwa gwiazda i jednocześnie była przyjaciółka Ruth – Debbie Eagan (Betty Gilpin).

To, co kochają Amerykanie i czego nienawidzą

Serial składa się z dwóch warstw. Pierwsza to wrestling oraz towarzyszący jemu blichtr. Jednak druga, o wiele głębsza, to sytuacja kobiet w latach 80. Spod cekin, natapirowanych fryzur i ostrego makijażu wyłaniają się delikatne i wrażliwe kobiety, które wiecznie są tłamszone i wykorzystywane przez mężczyzn. W zasadzie przez cały serial bohaterki są odrzucane przez męski świat, nie daje się im dojść do głosu. Równocześnie z tym twórcy serialu zawarli w fabule wątki stereotypowe. Tak oto na ekranie mamy Azjatkę, nazwaną ciasteczko z wróżbą, czarnoskórą kobietę – królową zasiłków, prawdziwą amerykańską bohaterkę – oczywiście blondynkę, walczącą ze znienawidzonym Związkiem Radzieckim, a jakby tego było mało to na deser jest jeszcze terrorystka. Wszystko to, co Amerykanie jednocześnie kochają i nienawidzą. Pomysł trochę oklepany, jednak patrząc na to, co obecnie dzieje się na świecie, to chyba potrzebny. W trakcie dwóch sezonów (w każdym 10 odcinków po ok. 30 minut) widz jest zalewany poprzez wszystkie najważniejsze problemy społeczne i stereotypy. W pewnym momencie jest tego trochę za dużo, pojawiają się wątki, które szybko się urywają, inne znowu trwają zbyt długo, a całość ogólnie jest dosyć zbyt szybka i zdecydowanie za krótka. Twórcom chyba bardzo zależało, żeby pokazać odbicie wszystkich problemów społecznych w jednym serialu. Do tego dochodzą jeszcze realia lat 80., co staje się jeszcze bardziej zawiłe i skomplikowane. Wrestling jest tak naprawdę tłem do opowiedzenia o trudnej rzeczywistości.

Barwne bohaterki

Kobiety coraz częściej odgrywają główne role w serialach, udowadniając, że nie są tylko dodatkiem dla mężczyzn. Bohaterki GLOW są zróżnicowane nie tylko ze względu na wrestlingowy image, ale także na różnorodne charaktery. Niektóre są wyzwolone i szalone, inne skryte i nieśmiałe. Wśród tylu propozycji łatwo o rozmycie lub zagubienie niektórych postaci. W tym przypadku tak nie było. Choć niektórym kobietom nie poświęcało się aż tyle uwagi (a szkoda), to i tak nadal były one przykuwające uwagę. Kobiety w tym serialu odgrywają główne role. Mimo różnic potrafią być solidarne i potrafią walczyć o swoje za wszelką cenę. Starają się dowieść przez całe dwa sezony, że nie są gorsze od mężczyzn i, że należy im się tyle samo uwagi. Najlepsze jednak okazały się Alison Brie oraz Betty Giplin, które stworzyły niesamowity słodko-gorzki duet. Na uznanie zasługuje także Marc Maron, który stworzył niezapomnianą kreację i przemianę – od zgorzkniałego reżysera i bawidamka, do troskliwego ojca i przyjaciela. Największy jednak efekt robią przede wszystkim kostiumy. Bez tego nie byłoby klimatu. Charakteryzatorzy, fryzjerzy, makijażyści…Wszystkim należą się brawa, bo wykonali kawał dobrej do roboty. To wszystko składa  się na sukces GLOW. Być może nie jest to najlepszy serial jaki kiedykolwiek widziałam, ale dla całej oprawy, humoru i przede wszystkim dla wciąż aktualnych problemów warto go obejrzeć – dwa sezony można tak naprawdę zobaczyć na raz.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: Filmweb