Tottenham Hotspur wygrał 3:2 w rewanżowym spotkaniu z Ajaxem Amsterdam. Londyńczycy tym samym odrobili starty z poprzedniego spotkania i pierwszy raz w historii awansowali do finału Ligi Mistrzów.

W lepszej sytuacji przed rozpoczęciem tego spotkania był Ajax Amsterdam. Holendrzy w pierwszym meczu wygrali bowiem 1:0. Z tego powodu Tottenham musiał zwyciężyć w jakikolwiek sposób. Wynik 1:0 dawałby mu dogrywkę i ewentualne rzuty karne, z kolei każda inna wygrana pewny awans.

Po pięciu minutach gry wiadomym jednak było, że dogrywki w Amsterdamie nie zobaczymy. Z rzutu rożnego dośrodkował Lasse Schone, a piłkę głową do bramki skierował Matthijs de Ligt. Blisko wyrównania chwilę później był Son Heung-Min. Koreańczyk uderzał z ostrego konta, ale trafił zaledwie w słupek.

Londyńczycy mieli jeszcze kilka okazji, aby pokonać Andre Onanę, ale futbolówka nie zatrzepotała w siatce ani po strzale Christiana Eriksena, ani Lucasa Moury.

Zemściło się to na nich jeszcze przed zejściem do szatni. Tym razem asystentem był Dusan Tadić, a egzekutorem Hakim Ziyech. Uderzenie Marokańczyka miało wszystko co potrzebne – siłę, precyzję, a także było poza zasięgiem rąk Hugo Llorisa. Taki rezultat oznaczał, że Tottenham, aby awansować do finału musiał strzelić aż trzy bramki. Patrząc na wynik pierwszego półfinału wydawało się być to możliwe. Patrząc jednak już na grę gości,  to Anglicy nie mieli po prostu argumentów, aby zagrozić Ajaxowi.

Po zmianie stron nadzieję Kogutom mógł przywrócić Dele Alli, ale świetnie interweniował Onana. Akcja ta ewidentnie napędziła zespół Mauricio Pochettino, ponieważ nie minęło wiele czasu, a rozpędzony Moura wbiegł z piłką w pole karne i płaskim uderzeniem pokonał golkipera Ajaxu.

Kiedy emocje po golu Brazylijczyka powoli opadały, ten znów wprowadził kibiców gości w szał radości. Tym razem pomocnik dobrze odnalazł się w sporym zamieszaniu, które panowało w polu karnym Holendrów i silnym strzałem doprowadził do remisu.

Spotkanie mógł zamknąć Ziyech, który swoich sił próbował z okolic 16. metra. Pomocnik uderzył niemalże idealnie. Niemalże, ponieważ piłka obiła prawy słupek, przez co rezultat na tablicy wyników nie uległ zmianie. Marokańczyk mógł chwilę potem bardzo żałować tej niewykorzystanej sytuacji, ponieważ blisko trafienia był Jan Vertonghen. Obrońca Tottenhamu dwukrotnie próbował wbić piłkę do bramki Ajaxu, ale gospodarze ofiarnie wybijali futbolówkę z linii bramkowej.

Wybronić wyniku jednak się nie udało. Dosłownie w ostatniej akcji meczu Moura posłał strzał rozpaczy w kierunku bramki rywali. Rozpacz przerodziła się ostatecznie w radość, ponieważ bezradny Onana mógł jedynie patrzeć na mijającą go piłkę.

Tottenham Hotspur wygrał całe spotkanie 3:2 i pierwszy raz w historii awansował do finału Ligi Mistrzów. Tam zmierzy się z Liverpoolem, który dzień wcześniej pokonał FC Barcelonę. Ostatni raz dwie angielskie drużyny w finale Ligi Mistrzów spotkały się w 2008 roku, kiedy to Chelsea mierzyła się z Manchesterem United.


Ajax Amsterdam – Tottenham Hotspur 2:3 (2:0)
de Ligt 5′
Ziyech 36′
Moura 55′ 59′ 90+5′

Ajax: Onana – Mazraoui, de Ligt, Blind, Tagliafico – De Jong, de Beek (90 Magallan), Schone (60 Veltman) – Dolberg (67 Sinkgraven), Tadić, Ziyech.

Tottenham: Lloris – Trippier (81 Lamela), Alderweireld, Vertonghen, Rose (83 Davies) – Alli, Wanyama (46 Llorente), Sissoko Eriksen – Moura, Son.


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: instagram.com