W drugim meczu Finałów NBA Golden State Warriors pokonali na wyjeździe Toronto Raptors 109:104. Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu został Kawhi Leonard z 34 punktami na koncie.

Toronto Raptors do dzisiaj byli niepokonani w bezpośrednich pojedynkach z Golden State Warriors w tym sezonie. Dla drużyny z Oakland priorytetem było zwycięstwo chociaż jednego meczu na wyjeździe. To im się udało, dzięki czemu zyskali przewagę boiska.

Cisza przed burzą

Spotkanie rozpoczęło się małym pojedynkiem rzutowym Kawhiego Leonarda i Klaya Thompsona. Obaj koszykarze znajdywali luki w defensywie i rzucali z wysoką skutecznością. DeMarcus Cousins, który tym razem wyszedł w pierwszej piątce, szybko złapał dwa faule i musiał usiąść na ławce. Słaby początek zaliczył również Stephen Curry, jednak już w drugiej kwarcie rozpoczął „swoje show”. Podobnie jak w meczu numer jeden skutecznym zmiennikiem został Fred VanVleet, który w pierwszej połowie dał Dinozaurom 12 oczek. Do przerwy to gospodarze prowadzili 59-54.

Inny poziom

Trzecia kwarta zwykle jest tą najmocniejszą w wykonaniu Golden State. Podobnie było i teraz. Warriors zdobyli aż 18 punktów z rzędu. Toronto nie potrafiło się przełamać. Przez proste straty piłek goście wyszli na prowadzenie, którego już nie oddali do końca spotkania. Dopiero trójka z rogu VanVleeta po niemal sześciu minutach gry w trzeciej kwarcie przyniosła nieco radości kibicom w  Scotiabank Arena. Gra Raptors w tym spotkaniu nie wyglądała kolorowo.

Piłka w grze

Toronto dzięki staraniom Leonarda wciąż było „w zasięgu”. Gości zatrzymała kontuzja Klaya Thompsona, który krzywo upadł po jednym z rzutów. Do szatni udał się również Kevon Looney. Najbardziej skutecznego zawodnika GSW zastąpił Quinn Cook, który skutecznie rzucał zza łuku. Toronto powoli odrabiali straty, gdy udało im się utrzymać Wojowników bez zdobyczy punktowej przez pięć minut ostatniej kwarty. Ważną trójkę trafił Danny Green. Dzięki niej przewaga zmniejszyła się do dwóch oczek. Jednak na pięć sekund przed końcem Andre Iguodala trafił zza łuku, co zagwarantowało zwycięstwo Golden State.

Koszykarze Golden State Warriors wyrównali stan rywalizacji i z podniesionymi głowami mogą wracać do Oracle Arena. Mecz numer trzy odbędzie się o 3:00 w nocy ze środy na czwartek.


Toronto Raptors – Golden State Warriors 104:109 (27:26, 32:28, 21:34, 24:21)

Raptors: Leonard (34), VanVleet (17), Lowry (13), Siakam (12), Green (8), Powell (7), Ibaka (7), Gasol (6),

Warriors: Thompson (25), Curry (23), Green (17), Cousins (11), Cook (9), Iguodala (8), Livingston (6), Bogut (6), McKinnie (2), Jerebko (2)


Autor: Filip Skiba
Zdjęcie: Instagram