Schody czy winda? Prawdopodobieństwo udzielenia tej drugiej odpowiedzi wzrasta proporcjonalnie do numeru piętra, na które musimy dotrzeć. Ot, takie prawa fizyki. W szczególności prawa ciężkości, oporu i lenistwa. A może wcale nie lenistwa tylko dobrej zabawy? Bo przecież kto z nas, będąc dzieckiem, nie miał frajdy z jeżdżenia windą? Przypomnijmy sobie o tym w Dzień Windy, który wypada 23 marca.

Dzień Windy to kolejne nietypowe święto w naszym kalendarzu. Choć nie jest zbyt spopularyzowane i nie wiadomo, czy ktokolwiek obchodzi je w jakiś szczególny sposób, to z urządzeń, jakimi są windy korzystamy dość często.

Jak to jest wymyślić windę? Dobrze?

Pierwszą windę, którą bezpiecznie można było przewozić ludzi, wynalazł Otis. Jednak nie ten z filmu Asterix i Obelix: Misja Kleopatra a Elisha Otis pochodzący z Nowego Jorku. Miało to miejsce w XIX wieku. Filmowemu skrybie trzeba jednak oddać sprawiedliwość, ponieważ pierwsze konstrukcje przypominające dźwigi osobowe rzeczywiście powstawały już w czasach starożytnych. Takie urządzenia stosowano na przykład w Pałacu Nerona czy w Koloseum. Ponoć ówczesne mechanizmy mogły unieść jednocześnie nawet 20 gladiatorów.

Mała przestrzeń wielkiej kreatywności

Windy nie są z reguły zbyt przestronne. Miejsce o niewielkiej przestrzeni może jednak pobudzać wyobraźnię. Na przykład do mniej lub bardziej zabawnych (a czasem nawet strasznych) żartów.

Te mniej trafione często odbijają się rykoszetem w żartownisia.

Nie próbujcie naśladować tego w domu, czy raczej we własnym bloku. Albo przynajmniej upewnijcie się, że Wasi sąsiedzi mają poczucie humoru, ewentualnie nie mają silnych odruchów obronnych lub czegoś ciężkiego pod ręką.


Autor: Karolina Stachera
Zdjęcie: screen z YouTube (film „Asterix i Obelix Misja: Kleopatra”)