Wojna z przeznaczeniem rozpętana wokół wielkiego Jezusa, podróż za jeden skrzywiony uśmiech starym Jelczem i świebodzińska opcja twarzy Deadpoola – brzmi zachęcająco? Czy Szumowska zachowała twarz cenionej reżyserki?

Piękna i Bestia kontra polska wieś

Historia Twarzy rozpoczyna się wraz z poznaniem Jacka – wchodzącego w średni wiek buntownika, który jeździ klasycznym maluchem z akompaniamentem najcięższych płyt zespołu Metallica. Wiedzie przeciętne życie w rodzinnej wsi, gdzie układa miłosne puzzle przedstawiające dobrze rokujące narzeczeństwo z ekstrawertyczną sklepikarką Dagmarą. Jacek na co dzień pracuje przy budowie pomnika Jezusa Chrystusa Króla w Świebodzinie. Sytuacja komplikuje się, kiedy w wyniku wypadku przy pracy mężczyzna musi przejść przeszczep twarzy, który jest innowacyjnym zabiegiem w polskiej transplantologii. Jego życie dramatycznie zmienia tor – zostaje porzucony przez miłość życia, jest ośmieszany, staje się postrachem wśród okolicznych mieszkańców, ale równocześnie „twarzą” telewizyjną. Ale co dalej?

Wsi spokojna, wsi wesoła

Klimatyczny koloryt, estetycznie docięte kadry oraz ciekawe rozmycie brzegów i wyostrzenie centrum kadru – niecodzienny zabieg zmieniający percepcję całości; ta mikstura zdecydowania poprawia odbiór filmu, bo podkreśla wartości, które reżyserka chciała przekazać. Oprócz tego widocznie przerysowała polski zaścianek. Wydaje się, że film nie jest o Jacku i jego historii związanej z transplantacją, ale o małomiasteczkowej mentalności i nagannych prawach społecznych. Wykorzystując postać Jacka – poszkodowanej jednostki – ustanawia głównym bohaterem niedoinformowaną masę.

Bajka o przeszczepie?

Twarz zapowiadano jako baśń o transplantacji. Jednak jej baśniowość kończy się wraz z zapowiedziami. Gdyby nie opis, żadna pokusa nie skłoniłaby do takiego kategoryzowania tej produkcji. Film jest nijaki, a jego bezpłciowość wyczuwa się na odległość dłuższą, niż wysokość świebodzińskiego Jezusa. Monotonność sprawia, że obraz filmowy ciągnie się i momentami nudzi. Jednak w zlepku scen rodzajowych łatwo znaleźć kadry, w których głośny śmiech jest wręcz wskazany i takie, w których połączenie zabiegów wizualnych i zagubionej w oku łezki zamazuje całkowicie obraz.

Miś na pożegnanie

Twarz jest skrojona na kształt poprzedniego filmu reżyserki – Body/Ciało. Zapewne przez to został doceniony przez sąsiadów – Szumowska przytuliła berlińskiego Niedźwiedzia (nagroda Grand Prix Jury: Srebrny Niedźwiedź za najlepszy film). I faktycznie, po obejrzeniu Twarzy człowiek potrzebuje przytulenia. Generalnie produkcja jest dobra, szczególnie dla zagorzałych socjologów, jednak niestety nie wzbudza większych emocji.


Autor: Joanna Kowalska
Zdjęcia: wp.pl, screen z YouTube, kinówki.pl