Wielkie oczekiwanie nareszcie dobiegło końca. Liga Mistrzów ponownie zawitała do świata futbolu, a kibice znów mogli doświadczyć tych słynnych dwóch wieczorów z najbardziej elitarnymi rozgrywkami klubowymi w Europie. Oto podsumowanie pierwszej kolejki Champions League w sezonie 2019/20.

Grupa A

  • PSG vs Real Madryt 3:0 (Di Maria 14′, 33′, Meunier 90+1′)
  • Club Brugge vs Galatasaray 0:0

Real Madryt po fatalnym poprzednim sezonie wydał na transfery 300 mln euro, by znów zacząć liczyć się w La Liga, ale przede wszystkim, aby powrócić do czołówki Ligi Mistrzów. Jak im to wychodzi? Ano tak, że PSG pozbawione Edinsona Cavaniego, Kyliana Mbappe oraz Neymara gra od nich o wiele lepiej i pokonuje 3:0. Co więcej, Królewscy nie oddali w tym meczu ani jednego celnego strzału. Warto dodać, że jeszcze dwa sezony temu, madrytczycy potrafili pokonać PSG ze wspomnianą trójką w składzie w dwumeczu 5:2. Owszem, wtedy w Realu był jeszcze Cristiano Ronaldo, ale to świadczy tylko o tym, jak nieudolnie wypełniono dziurę po jego odejściu. Kibice Realu muszą się przygotować, że ubiegły sezon to nie był jednorazowy kryzys, a ten może być jeszcze gorszy, bo trudno doszukać się pozytywów.

Zarówno Club Brugge jak i Galatasaray zostały skazane na walkę o trzecie miejsce (choć po tym, co pokazał Real Madryt z PSG to kto wie…). Rozpoczęły ją jednak wyjątkowo niemrawo, gdyż zagrały słabe spotkanie. Oba zespoły nie stworzyły sobie zbyt wielu okazji, a w całym meczu oddały tylko trzy celne strzały. Najlepiej po prostu napisać, że ten mecz się odbył i tyle.

  1. Paris Saint-Germain             3pkt   3:0
  2. Club Brugge/Galatasaray      1pkt   0:0
  3. —-
  4. Real Madryt                         0pkt   0:3

Grupa B

  • Bayern Monachium vs Crvena Zvezda Belgrad 3:0 (Coman 34′, Lewandowski 80′, Muller 90′)
  • Olympiakos Pireus vs Tottenham 2:2 (Podence 44′, Valbuena 54′(k) – Kane 26′(k), Lucas Moura 30′)

Bayern od lat próbuje zawojować Ligę Mistrzów, lecz od 2014 roku począwszy kończy się to na samych rozczarowaniach. Nie wiadomo czy będzie to w stanie zrobić tym razem, ale inauguracja była dla nich udana. Crvena Zvezda w poprzedniej edycji na własnym boisku potrafiła pokonać Liverpool i urwać punkty Napoli, lecz na wyjazdach zbierała lanie od każdego. Nie inaczej było tym razem. Monachijczycy dominowali cały mecz, zdobyli trzy bramki, a mogli więcej, lecz przede wszystkim Philippe Couthinho miał rozregulowany celownik. Warto dodać, że swoją bramkę nr 200 w barwach Bayernu zdobył Robert Lewandowski.

Tak samo rozregulowana jak celownik Couthinho jest forma Tottenhamu. Koguty potrafią zremisować na wyjeździe z Manchesterem City i rozgromić u siebie Crystal Palace 4:0, ale także przegrać w domu z Newcastle. Mecz z Olympiakosem był dobrym odwzorowaniem obecnej dyspozycji Spurs. W przeciągu pół godziny wyszli na dwubramkowe prowadzenie i kontrolowali mecz, a następnie dali się zaskoczyć przed przerwą oraz krótko po jej zakończeniu. Tottenham nie potrafił postawić kropki nad i, a waleczni Grecy to wykorzystali, pokazując że pomimo pozorów trzeba się będzie z nimi w tej grupie liczyć.

  1. Bayern Monachium            3 pkt    3:0
  2. Tottenham/Olympiakos      1pkt     2:2
  3. —-
  4. Crvena Zvezda Belgrad      0pkt     0:3

Grupa C

  • Szachtar Donieck vs Manchester City 0:3 (Mahrez 24′, Gundogan 38′, Jesus 76′)
  • Dinamo Zagrzeb vs Atalanta Bergamo 4:0 (Leovac 10′, Orsić 31′ 42′ 68′)

Powiedzieć, że Man City miał szczęście w losowaniu to jak stwierdzić, że na Alasce jest tylko troszkę chłodno. Niektórzy mogli mieć nadzieję, że futbol bywa przewrotny i nie ma w nim nic pewnego. Co natomiast zrobili The Citizens już na samym początku? Pojechali do Doniecka i rozbili w puch teoretycznie najgroźniejszy dla nich w grupie Szachtar. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że dla Manchesteru City Liga Mistrzów rozpocznie się od fazy pucharowej.

Atalanta zachwyciła w zeszłym sezonie całe Serie A, grając efektowną piłkę i zajmując trzecie miejsce w lidze. Dało im to pierwszą w historii przepustkę do Ligi Mistrzów. Niestety w tym sezonie, tak jak ofensywa trzyma się nieźle, tak defensywa sprawuje się dużo gorzej. Sprawiło to, iż pierwszy mecz w historii klubu w LM zakończył się fatalnie. Prowadzone przez byłego trenera Lecha Poznań, Nenada Bjelicę, Dinamo było lepsze od Włochów pod każdym względem. Dodatkowo swój mecz życia rozegrał pomocnik Mislav Orsić, który skompletował hat-tricka. Atalanta brutalnie zderzyła się z Champions League, ale to drużyna z dużym potencjałem i może jeszcze powalczyć o drugie miejsce w grupie.

  1. Dinamo Zagrzeb      3pkt    4:0
  2. Manchester City       3pkt    3:0
  3. Szachtar Donieck     0pkt    0:3
  4. Atalanta Bergamo    0pkt    0:4

Grupa D

  • Atletico Madryt vs Juventus Turyn 2:2 (Savić 70′, Herrera 90′ – Cuadrado 48′, Matuidi 65′)
  • Bayer Leverkusen vs Lokomotiw Moskwa 1:2 (Howedes 25′ (sam.) – Krychowiak 16′, Barinov 37′)

Nigdy nie skreślaj Atletico pod wodzą Diego Simeone. Tą zasadę powinno się wpisać do regulaminu piłki nożnej. Juventus miał wszystko. Dwubramkowe prowadzenie, kontrolę nad meczem, doświadczenie z meczu ligowego z Napoli, w którym roztrwonili trzybramkowe prowadzenie. Jak się jednak okazuje, Juve Maurizio Sarriego nie jest zbyt dobre w wyciąganiu wniosków, bowiem znów sami wpędzili się w tarapaty. Madrytczykom wystarczyły dwa dośrodkowania w pole karne i dwa strzały głową, by odwrócić losy meczu. Turyńczycy mieli szczęście, że Los Colchoneros wyrównali tak późno, bo ich rywale byli gotowi iść po zwycięskiego gola, na co zabrakło im jednak czasu.

Grzegorz Krychowiak prawdopodobnie uznał, że gra jako defensywny pomocnik mu się znudziła. Co zatem zrobił? Został najlepszym strzelcem Lokomotiwu Moskwa. Nie dotyczy to jednak tylko ligi rosyjskiej, gdzie ma już 4 bramki. W Lidze Mistrzów też zadziałało. Jego kolega z zespołu, obrońca Benedikt Howedes, mu pozazdrościł i też strzelił. Problem w tym, że do własnej bramki. Na szczęście dla niego, Lokomotiw potrafił jeszcze zdobyć właściwego gola i wygrać, zgłaszając akces do walki o trzecie miejsce, a może nawet wyżej.

  1. Lokomotiw Moskwa    3pkt    2:1
  2. Juventus/Atletico       1pkt    2:2
  3. —-
  4. Bayer Leverkusen      0pkt    1:2

Grupa E

• Napoli vs Liverpool 2:0 (Mertens 82′(k), Llorente 90+2′)
• Red Bull Salzburg vs Genk 6:2 (Haland 2′,34′,45′, Hee-Chan 36′, Szoboszlai 45+2′, Ulmer 66′ – Lucumi 40′, Samatta 52′)

Kibice Liverpoolu przeżyli mało przyjemne deja vu, gdyż w poprzednim sezonie również w grupie ich ulubieńcy mierzyli się z Napoli i tak, jak wtedy polegli na wyjeździe. Anglikom brakowało tej precyzji i skuteczności, którą imponują od początku sezonu w Premier League. Napoli wykonało kawał dobrej roboty, eliminując atuty rywali i choć karny, który wykorzystał Dries Mertens był mocno dyskusyjny, to włoska drużyna po prostu zasłużyła na wygraną. The Reds natomiast kontynuowali tradycję nie wygrywania meczów wyjazdowych w fazie grupowej LM. Ostatnia taka wygrana przydarzyła im się w sezonie 2017/18, gdy rozbili słoweński Maribor 7:0.

Drużyna z Salzburga przez 11 lat bezskutecznie próbowała awansować do Champions League. Gdy jednak w końcu się udało, to zafundowali oni rywalom prawdziwą symfonię zniszczenia, pod batutą Erlinga Halanda. Ten 19-latek z Norwegii zachwycił świat futbolu strzelając hat-tricka w niecałe 45 minut, wykorzystując koszmarną postawę obrońców rywala. Genk z kolei zaliczył zderzenie ze ścianą i to takie, że z tego auta raczej nie ma już co zbierać.

  1. Red Bull Salzburg   3pkt   6:2
  2. SSC Napoli            3pkt   1:0
  3. Liverpool FC          0pkt   0:1
  4. Genk                    0pkt   2:6

Grupa F

  • Inter Mediolan vs Slavia Praga 1:1 (Barella 90+2′ – Olayinka 62′)
  • Borussia Dortmund vs FC Barcelona 0:0

Slavia Praga trafiła do prawdziwego piłkarskiego piekła podczas losowania grup. To jednak mecze właśnie z nią są dla pozostałych ekip kluczowe, gdyż punkty zdobywane na Czechach mogą być decydujące w kwestii awansu. Tymczasem Inter już na dzień dobry zaliczył wpadkę, zaledwie remisując ze Slavią i to na własnym stadionie. Mediolańczycy byli wręcz o krok od porażki, ale uratował ich gol Nicolo Barelli w ostatniej minucie meczu. Prażanie nie zaprezentowali się wcale gorzej od znacznie silniejszych rywali i mogą wręcz żałować, że wypuścili zwycięstwo w takich okolicznościach.

Na nieszczęście dla Interu, Barcelona i Borussia również podzieliły się punktami, przez co żadna z tych drużyn nie poniosła bolesnych strat już na początku. Taki stan rzeczy można zawdzięczać dwóm osobą. Pierwszą z nich jest Marc-Andre Ter Stegen, który obronił rzut karny i kilka sytuacji sam na sam. Druga to Marco Reus, który większość z tych okazji zmarnował, a także wspomnianą jedenastkę. Bezbramkowy remis spowodował, że obecnie liderem grupy ex aequo z Interem jest Slavia. Taki stan rzeczy pewnie szybko się zmieni, ale widok na pewno świetny dla czeskich kibiców, bo taki mistrz Polski na przykład to odpadł z europejskich pucharów w starciu z Łotyszami.

  1. Slavia Praga/ Inter    1pkt    1:1
  2. —-
  3. Barcelona/Borussia    1pkt   0:0
  4. —-

Grupa G

  • Olympique Lyon vs Zenit St Petersburg 1:1 (Depay 51′(k) – Azmoun 41′)
  • Benfica vs RB Lipsk 1:2 (Seferović 84′ – Werner 69′, 78′)

Drużyna z Lyonu jest w tym sezonie bardzo nieprzewidywalna. W lidze wygrali dwa pierwsze mecze, zdobywając w nich 9 bramek, po to by zdobyć tylko punkt w trzech kolejnych. Nie zmienia to jednak faktu, że byli oni faworytami w starciu z Zenitem, lecz znów zawiedli. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie rzut karny, francuska drużyna po prostu by ten mecz przegrała.

Jeszcze większy zawód spotkał natomiast kibiców Benfiki, która zaliczyła falstart i to na własnym boisku. Mecz przez większość czasu był wyrównany, przez co wynik został otwarty dopiero w 69. minucie. Lizbończycy widocznie musieli zapomnieć, że w Lipsku działa to tak, że gdy wszystko zawiedzie, pojawia się Timo Werner. To właśnie niemiecki napastnik w przeciągu 10 minut dwukrotnie skarcił nieporadnych rywali. Ci byli w stanie odpowiedzieć jedynie trafieniem Seferovicia, które nie uchroniło ich przed porażką.

  1. RB Lipsk                        3pkt   2:1
  2. Olympique Lyon/Zenit    1pkt   1:1
  3. —-
  4. Benfica Lizbona             0pkt   1:2

Grupa H

  • Ajax vs Lille 3:0 (Promes 18‚, Alvarez 50′, Tagliafico 62′)
  • Chelsea vs Valencia 0:1 (Rodrigo 74′)

W poprzedniej edycji Champions League Ajax zaszokował świat, awansując do półfinału, będąc w nim o krok od finału. Przed tym sezonem wykupiono z Amsterdamu Mathijsa de Ligta i Frenkiego de Jonga, czym pozbawiono tą drużynę sporej części kręgosłupa.  Holendrzy jednak pokazali, że dla nich to nie pierwszyzna, a każdą dziurę można choć częściowo załatać. Dowodem na to jest fakt, że dwa z trzech goli, które Ajax załadował Lille, strzelili nowo pozyskani zawodnicy (Promes i Alvarez). Czy stać ich będzie na powtórkę znakomitego zeszłosezonowego rezultatu? Pewnie nie, ale jak sami udowodnili, w futbolu należy się spodziewać niespodziewanego.

Z jednej strony drużyna, z której odszedł najlepszy zawodnik, trener porzucił ją na rzecz Juventusu, a FIFA wlepiła jej zakaz transferowy. Po przeciwnej stronie, klub w którym właściciel zwolnił trenera tylko dlatego, że ten nie chciał w składzie piłkarzy proponowanych przez kolegę prezesa, który jest agentem piłkarskim. Chelsea i Valencia sporo ostatnio przeszły, a los na dzień dobry zestawił je ze sobą w Lidze Mistrzów. Lepsi okazali się Hiszpanie, co należy traktować jako niespodziankę, zważywszy na to, że londyńczycy są w całkiem niezłej dyspozycji, zważywszy na tyle problemów. W 88. minucie mogli oni wyrównać, ale rzutu karnego nie wykorzystał 21-letni Tammy Abraham, który jak dotąd w tym sezonie mylił się bardzo rzadko.

  1. Ajax Amsterdam   3pkt    3:0
  2. Valencia               3pkt    1:0
  3. Chelsea                0pkt    0:1
  4. Lille                      0pkt    0:3

Zawodnik kolejki

Erling Braut Haland – niesamowity 19-latek z Norwegii niemal w pojedynkę rozniósł belgijski Genk. Ponadto został trzecim najmłodszym zawodnikiem z hat-trickiem w historii Champions League. Młodsi od niego byli tylko Raul Gonzalez (1995) i Wayne Rooney (2004). Ponadto został pierwszym w historii nastolatkiem, który strzelił trzy bramki w pierwszej połowie meczu w LM.

Występy Polaków

  • Robert Lewandowski (Bayern) – 90 minut i gol w meczu z Crveną Zvezdą
  • Piotr Zieliński (Napoli) – 24 minuty w meczu z Liverpoolem
  • Arkadiusz Milik (Napoli) – cały mecz z Liverpoolem na ławce
  • Jakub Piotrowski (Genk) – cały mecz z Salzburgiem na ławce
  • Wojciech Szczęsny (Juventus) – 90 minut w meczu z Atletico
  • Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb) – poza kadrą na mecz z Atalantą
  • Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa) – 90 minut i gol w meczu z Bayerem Leverkusen
  • Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa) – 90 minut w meczu z Bayerem Leverkusen
  • Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund) – poza kadrą na mecz z Barceloną (kontuzja)

Autor: Bartosz Królikowski
Zdjęcie: Instagram