Niesamowity sukces odnieśli siatkarze Gwardii Wrocław. Zupełnie niespodziewanie zwyciężyli w Międzyrzeczu z liderem rozgrywek, GBS Bank KS Orzeł Międzyrzecz 3:2. 

Chyba tylko siatkarze Gwardii wierzyli w końcowy sukces w Międzyborzu. Gospodarze sobotniego meczu liderują w tabeli z kompletem zwycięstw, a na własnym parkiecie stracili tylko jeden set we wszystkich spotkaniach. Była to ostatnia batalia w 2017 roku i podopieczni Piotra Lebiody zwieńczyli ten rok efektowną wygraną, rewanżując się za porażkę u siebie.

Mecz był bardzo nerwowy, atmosfera była gorącą i na trybunach, i na boisku. Było wiele prowokacji pod siatką, jednak przede wszystkim mogliśmy obejrzeć siatkówkę na najwyższym poziomie. MVP meczu został Łukasza Sternika, ale trzeba pochwalić całą drużynę.

– Międzyrzecz, Orzeł, można dołożyć jeszcze, że lider – ok, to wszystko jest ważne. Ale to my zagraliśmy z ambicją i wiarą. Pierwszy set, głupia seria przerwała nam plan na to spotkanie. Straciliśmy łącznie bodajże z 6 punktów pod rząd. Ale ostatecznie możemy być zadowoleni. Grał u nas kwadrat, grało boisko, a później do tego wszystkiego dołożyliśmy umiejętności, charakter. Nie baliśmy się. Zrealizowaliśmy to wszystko – co było mówione w szatni – mówił po spotkaniu trener Gwardii, Piotr Lebioda.

Wrocławianie zajmują obecnie trzecie miejsce w grupie IV drugiej ligi. Teraz siatkarzy czeka prawie miesiąc przerwy, bo do rozgrywek powrócą 6 stycznia, kiedy to zmierzą się z z WKS-em Sobieskim Arena Żagań.

GBS Bank KS Orzeł Międzyrzecz – Gwardia Wrocław 2:3 (25:17, 23:25, 17-25, 25-20, 11:15)

 


Autor: Marcin Małyszka
Zdjęcie: gwardiawroclaw.pl