To druga porażka z rzędu wrocławian. Wszystkie sety w spotkaniu kończyły się co najmniej 5-punktową przewagą jednej z drużyn.


Od początku wiadome było jak trudne będzie to spotkanie dla wrocławian. Niepokonana Stal Nysa przed meczem okupowała pierwsze miejsce w tabeli. KFC Gwardia Wrocław natomiast próbowała zrehabilitować się po przegranej w Lublinie.

W wyjściowej szóstce pojawił się atakujący Maciej Cierniak. Od początku spotkania dużo piłek było kierowanych właśnie na niego. Gdy zawodził, wspomagał go Błażej Szymeczko. Stal Nysa nie radziła sobie z zagrywki. Wrocławianie skutecznie egzekwowali ataki z drugiej linii, których autorem był Łukasz Lubaczewski. Goście popełniali kuriozalne błędy i nie radzili sobie nawet z wystawianiem piłek. Hegemonia Gwardii przyniosła łatwe zwycięstwo w secie.

Obie drużyny kontynuowały nieudane zagrywki. Nysianie za sprawą skutecznej gry pod siatką wyszli na prowadzenie. Bartosz Krzysiek bombardował z prawego skrzydła zdobywając kolejne punkty dla gości. Blok Gwardii nie radził sobie również z Bartoszem Bućko na lewym ataku. To goście przejęli inicjatywę i prowadzili meczowy taniec. Gospodarze atakowali natomiast ze słabą 25-procentową skutecznością. Miłym akcentem dla kibiców z Wrocławia był debiut przyjmującego Krzysztofa Kołtowskiego.

Gwardia głową została na nieudanym drugim secie i kontynuowała błędy w każdym aspekcie gry. Dla gości konsekwentnie punkty zdobywał Łukasz Łapszyński. Grę wrocławian ożywił doświadczony Marcel Gromadowski oraz środkowy Szymeczko. To dzięki ich kontrybucji wrocławianie zdołali wyjść na prowadzenie, które utrzymali przez całą trzecią partie.

Stal Nysa szybko wyrobiła przewagę i prowadziła kolejnego seta. Gwardia mentalnie znajdowała się przy tie-breaku. Wciąż nie wychodziły im zagrywki. Goście atakowali z zabójczą, 62-procentową skutecznością. Jednym z wyróżniających się zawodników był rozgrywający Stali, Patryk Szczurek.

Najlepsza drużyna pierwszej ligi szybko wypracowała przewagę w tie-breaku. Co prawda gospodarze za sprawą Lubaczewskiego oraz Szymeczko zdołali odrobić straty, jednak Łukasz Lapszyński powiększał przewagę nysian. Przyjezdni ostatecznie uciszyli kibiców na Hali Orbita potężnym blokiem autorstwa Macieja Zajdera.

MVP spotkania został Łukasz Lapszyński. Następne ligowe spotkania KFC Gwardia Wrocław rozegra 5 listopada przeciwko Krispol Wrześni. 


Filip Skiba
Zdjęcie: Dawid Walczuk