Tysięczny wyścig w historii Formuły 1 zdecydowanie nie był najciekawszym. Lewis Hamilton wygrał po raz drugi w tym sezonie, a Mercedes zdominował cały weekend. Robert Kubica dojechał do mety na siedemnastej pozycji. 

Zawody na torze w Szanghaju z reguły są bardzo widowiskowe. Tym razem kibice nie zobaczyli pasjonującego wyścigu. Walka rozegrała się na starcie, a kluczowe okazały się strategie zespołów.

Mercedes poza zasięgiem, bałagan w Ferrari

Od początku weekendu tempo Mercedesa było najlepsze w stawce. Szczególnie dobrze spisywał się Valtteri Bottas, który zdominował treningi i był najszybszy w kwalifikacjach, dzięki czemu ruszał do wyścigu z pierwszego pola. Na starcie, lepszy okazał się Lewis Hamilton i to Brytyjczyk znalazł się w komfortowym położeniu. Ani przez chwilę nie był zagrożony i pewnie dowiózł zwycięstwo do mety. Bottas dojechał na drugiej pozycji, co oznacza, że Mercedes zgarnął trzeci dublet w tym sezonie.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Ferrari. Zespół, który miał dominować, ma ogromne problemy. Jeśli nie ze swoim sprzętem, to ze strategią. W Chinach zawiodło właśnie to drugie. Sebastian Vettel i Charles Leclerc nie mieli wystarczająco szybkich samochodów, żeby walczyć z Mercedesami, jednak spokojnie powinni dojechać na trzeciej i czwartej pozycji.

Na starcie Leclerc wyprzedził Vettela i przez dziesięć okrążeń jechał przed nim. Na jedenastym kółku zespół kazał mu przepuścić Niemca, mimo że tempo obu kierowców było podobne. Vettel zjechał do alei serwisowej, a Leclerc jeszcze długo pozostał na torze. Jadący na zużytych oponach Monakijczyk jechał słabym tempem i po wizycie u swoich mechaników spadł za Maxa Verstappena. W późniejszym etapie wyścigu Vettel próbował dogonić oba Mercedesy i ponownie miał mu w tym pomóc Leclerc, który długo czekał na swój drugi pit stop. Na 39. okrążeniu jadący na świeżych oponach Bottas dogonił Monakijczyka i zdołał go wyprzedzić, a Vettel nie zyskał zbyt wiele ostatecznie kończąc wyścig na trzecim miejscu.

Po drugiej wizycie u swoich mechaników Leclerc ponownie spadł za Verstappena. Mimo znacznie lepszego tempa i świeższych opon, kierowca Ferrari nie zdołał dogonić Holendra i dojechał do mety na piątej pozycji.

Świetny wyścig Albona, mieszane nastroje w Renault

Na tytuł zawodnika dnia z pewnością zasługuje Alex Albon. Kierowca Toro Rosso rozbił swój bolid w trzecim treningu, przez co nie mógł wziąć udziału w kwalifikacjach. Do wyścigu wystartował z alei serwisowej, jednak od początku prezentował świetne tempo. Ostatecznie udało mu się ukończyć zawody na dziesiątej pozycji i dopisać do swojego konta jeden punkt. Zdecydowanie gorzej spisał się jego kolega z zespołu – Danił Kvyat, który już na pierwszym okrążeniu zderzył się z samochodami McLarena. Tym samym pozbawił ich, a także siebie, szans na dobry rezultat.

Daniel Ricciardo zdobył swoje pierwsze punkty w tym sezonie kończąc zawody na siódmym miejscu. Znacznie gorzej wyglądał wyścig w wykonaniu Nico Hulkenberga. Niemiec już w pierwszej części zawodów zakończył jazdę ze względu na awarię. W tym sezonie, kierowcy Renault nie dojechali do mety aż cztery razy (po dwa Ricciardo i Hulkenberg).

Williams zabezpiecza tyły

Trudno jest pisać coś odkrywczego o wynikach kierowców Williamsa, ponieważ po raz kolejny dojechali do mety na szarym końcu. Robert Kubica miał ogromne problemy z przyczepnością i walczył z bolidem przez cały wyścig. Polak jako ostatni przeciął linię mety. Jego kolega z zespołu – George Russell ukończył wyścig tuż przed Kubicą – na szesnastym miejscu.

Wyniki wyścigu


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcia: Twitter