Życiowa moc bierze się z dobrego jedzenia – tak uważa Anna Lewandowska i przekonuje do tego Polaków. Na zdrowe odżywianie „nawraca” też Ewa Chodakowska. To najpopularniejsze promotorki zdrowego stylu życia w naszym kraju: Lewandowska ma prawie 1,5 miliona fanów na Facebooku, a Chodakowska ponad 2. Dużym zainteresowaniem cieszy się wiele blogów, stron internetowych i magazynów, poświęconych tej tematyce. Poza tym siłownie są pełne, a ilość sklepów i działów z ekologiczną żywnością świadczy o wysokim na nią popycie. Krótko mówiąc – zapanowała moda na „healthy lifestyle” – pisze Justyna Tkaczyńska.

Ilu ludzi, tyle teorii zdrowej diety. Diety rozumianej jako rutynę żywieniową, sposób odżywiania, który przyjmujemy na stałe, a nie (jak często mylnie rozumiane jest to pojęcie) okresowe odstawienie grupy pokarmów, czy zmniejszenie porcji, jedynie w celu zrzucenia zbędnych kilogramów. Takie działania powinno się określać mianem diety redukcyjnej.

Każda dieta ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Weganie i wegetarianie kłócą się z mięsożercami. Są tacy, którzy uważają gluten za śmiertelne zagrożenie, a inni sądzą, że jest w ogóle nieszkodliwy. Wielu uważa, że należy zrezygnować z nabiału, ale nie brakuje tych, którzy twierdzą, że jest on korzystny dla naszego zdrowia.

Zamieszanie jest niemałe. Dlatego prezentujemy najpopularniejsze sposoby odżywiania, wskazujemy ich korzyści i zagrożenia.

CO KRYJE SIĘ W ZBOŻACH?

Gluten to mieszanina białek roślinnych. Występuje w zbożach: życie, pszenicy, jęczmieniu. Ostatnimi czasy nie cieszy się on dobrą sławą. Wzrasta ilość osób na diecie bezglutenowej. Część z nich jest zmuszona do wyeliminowania tego składnika, ze względu na celiakię (chorobę trzewną). Takie osoby diety muszą przestrzegać całe życie, ponieważ choroba jest nieuleczalna. Wynika z braku enzymu odpowiedzialnego za rozkład gliadyny – jednego ze składników glutenu. Powoduje to zanikanie kosmków jelitowych, a w konsekwencji zaburzone wchłanianie składników pokarmowych. Okresowo na dietę bezglutenową przechodzić muszą alergicy i osoby z nadwrażliwością na gluten. Ten ostatni przypadek dotyczy aż 6% populacji (podczas gdy celiakia to 1%). U osób z z tym schorzeniem wykluczono na podstawie badań celiakię i alergię, nie obserwuje się u nich zanikania kosmków jelitowych. Mimo to po spożyciu glutenu występują u nich niepożądane objawy, podobne jak w przypadku celiakii i alergii (m.in. bóle brzucha, biegunka, a także zmiany skórne). Jednak niektórzy decydują się na ten trudny sposób odżywiania ze względu na informacje o rzekomej szkodliwości glutenu dla zdrowia. Do wyrzucenia pszenicy z jadłospisu zachęcał m.in. dr William Davis. W książce „Dieta bez pszenicy” pisał, że dzisiejsza pszenica jest modyfikowana genetycznie, winna otyłości i wielu innym chorobom.

Lekarze Dharmapuri, Hettich i Goday w swojej pracy zwracają uwagę na to, że dobierając dietę powinno się wziąć pod uwagę cel, który mamy dzięki niej osiągnąć. Nie powinno się wprowadzać takiej, która nie zapewnia danej osobie zdrowia, bezpieczeństwa i dobrego samopoczucia. Wyeliminowanie jakichś składników przez stosowanie restrykcyjnej diety (jaką jest dieta bezglutenowa) może prowadzić do niekorzystnych efektów zdrowotnych, np. u dojrzewających nastolatków do zaburzeń rozwoju. Dlatego przy braku przeciwwskazań do jedzenia glutenu, powinno się jeść zboża. To dobre źródło węglowodanów, błonnika, składników mineralnych, są także bogate w witaminy (m.in. B, C, E i witamina PP). Poza tym wykazują działanie przeciwnowotworowe i przeciwwirusowe, a także obniżają poziom cholesterolu.

 

MLEKO ZWIERZĘCE – TYLKO DLA DZIECI?

Cukrem nadającym delikatną słodycz mleku ssaków jest laktoza. W jelicie cienkim człowieka występuje enzym – laktaza, który odpowiedzialny jest za rozkład laktozy na cukry proste – glukozę i galaktozę. Mogą one przenikać przez ściany jelita i zostać wchłonięte do krwi. W przypadku braku laktazy lub jej obniżonej aktywności, laktoza pozostaje w świetle jelita i stanowi pożywkę dla bakterii. Prowadzi to do bólów brzucha, nudności, biegunek, wymiotów. U człowieka aktywność laktazy zmniejsza się z wiekiem – im jesteśmy starsi, tym gorzej trawimy produkty pochodzenia mlecznego.

W Polsce ok. 20% osób dorosłych cierpi na nietolerancję laktozy. Nietolerancja pierwotna to cecha dziedziczna, która ujawnia się zazwyczaj w wieku dojrzewania. Wtórna – to skutek uszkodzenia błony śluzowej jelita przez leki lub choroby. Może mieć charakter przejściowy lub utrwalony. W tych dwóch przypadkach najczęściej bezwzględne stosowanie diety bezlaktozowej nie jest konieczne. Zazwyczaj wystarczy jedynie ograniczyć spożycie produktów mlecznych. Dodatkowo można wspomagać trawienie, przyjmując laktazę w tabletkach. Poważniejszą formą nietolerancji, lecz jednocześnie zdecydowanie rzadszą, jest alaktazja. To determinowany genetycznie defekt metaboliczny – organizm w ogóle nie wytwarza laktazy. Ludzie cierpiący na alaktazję muszą przez całe życie stosować dietę bezlaktozową.

Ograniczenie nabiału w diecie może prowadzić do niedoborów wapnia, witaminy D i białka. Jeśli stosujemy taki sposób odżywiania, musimy zadbać o to, aby w naszym jadłospisie znalazły się produkty bogate w te składniki. Dlatego zaleca się spożycie mleka roślinnego, mięsa, ryb, jaj, nasion strączkowych, a także warzyw takich jak jarmuż, brokuły i natka pietruszki. Poza tym osoby, które diety nie muszą przestrzegać restrykcyjnie mogą uzupełniać niedobory produktami mlecznymi poddanymi fermentacji (np. jogurt, maślanka) i serami, np. gouda. Na rynku pojawia się coraz więcej produktów mlecznych o obniżonej zawartości laktozy lub w ogóle jej pozbawionych (np. jogurt naturalny firmy Zott, mleko krowie Mlekovita). Wiele restauracji i kawiarni oferuje bezlaktozowe warianty dań i napojów.

GO VEGAN?

Zdrowie, troska o zwierzęta, wstręt, ideologia – powody rezygnacji z mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego są różne. Zwolenników diety wegetariańskiej i wegańskiej wydaje się być coraz więcej, jeśli spojrzeć na media społecznościowe, blogi kulinarne, czy restauracje. Czasami przechodzenie na nie to etap przyjęcia weganizmu, który dotyczy nie tylko jedzenia, ale też zrezygnowania ze wszystkiego, do czego produkcji wykorzystane były zwierzęta – np. odzież ze skóry.

Do zdecydowania się na te diety na pewno zachęcają badania, które wykazują, że weganie są zdrowsi od mięsożerców. Trzeba jednak pamiętać, że samo odrzucenie mięsa, nabiału itd. nie jest kluczem do zdrowia. Śmieciowe jedzenie, które jest vege, to wciąż śmieciowe jedzenie. Damian Parol – dietetyk, autor bloga o odżywianu przekonuje, że wysoko przetworzone produkty wegańskie (np. sojowe), seitan – czysty gluten jako zamiennik mięsa, czy ciastka Oreo nie mogą stanowić podstawy jadłospisu. Dieta powinna być bogata w warzywa strączkowe, kapustne i liściaste, pestki, orzechy. Zaleca też stosowanie suplementacji, zwłaszcza jeśli chodzi o witaminę B12. Ekspert zwraca uwagę na to, że świadomie odżywiający się mięsożerca, który dba o to, co ląduje na jego talerzu, a mięsa nie spożywa w nadmiernych ilościach, może okazać się zdrowszy od wegetarianina czy weganina, który je, nie zastanawiając się, jakie wartości odżywcze mają jego posiłki. Argumentem popierającym to stanowisko mogą być badania Dana Buettnera, które opisuje w książce “The Blue Zones: Lessons for Living Longer from the People Who’ve Lived the Longest”. Analizował on czynniki, które odpowiadają za wyjątkowo wysoką długość życia wśród populacji siedmiu regionów. Jednym z nich okazała się oczywiście dieta – uboga w produkty pochodzenia zwierzęcego, jednak nigdy całkowicie roślinna.

Autor | Justyna Tkaczyńska

Źródła:

  • Nowa Era, podręcznik „Biologia na czasie”
  • poradnikzdrowie.pl
  • forumpediatryczne.pl
  • wikipedia.org
  • damianparol.com
  • okiemdietetyka.pl

Zdjęcie: instagram.com/jackharries