Na szczyt wrocławskiej Iglicy wspiął się Marcin Banot. Youtuber, który na swoim kanale uwiecznia wdrapywanie się na wysokie obiekty bez zabezpieczeń, celebrował w ten sposób swój dwusetny film. Jednak stalowy symbol Wrocławia pamięta innych śmiałków i może się pochwalić bardzo bogatą historią.

Przyćmić

Iglica powstała w 1948 roku, by uświetnić zbliżającą się Wystawę Ziem Odzyskanych. Konstrukcja miała też inny, propagandowy cel – usunąć na drugi plan sąsiadującą Halę Ludową zbudowaną przez Niemców. Zaprojektowana przez prof. inż. Stanisława Hempla iglica stanęła na trzech podporach, oznaczających połączenie sił wszystkich klas społecznych (chłopów, robotników i inteligencji pracującej) i miała początkowo aż 106 metrów wysokości. Szczyt konstrukcji ozdabiał zestaw luster, który oświetlany reflektorami miał nocą dawać świetlne pokazy. Jednak przed uroczystą inauguracją burza uszkodziła mechanizm, który trzeba było w jakiś sposób usunąć. Pomysłów było wiele – od interwencji straży pożarnej, przez lot balonem, aż po organizację zawodów strzeleckich dla snajperów. Ostatecznie demontażem zajęło się dwóch studentów UJ – Wojciech Niedziałek i Zbigniew Jaworowski, którzy 16 października 1948 roku, po 36 godzinach spędzonych na stalowej konstrukcji zakończyli operację sukcesem.

Prezydent Bolesław Bierut uroczyście otwiera Wystawę Ziem Odzyskanych

Parter i flagi

W roku 1964 miała miejsce pierwsza renowacja Iglicy. Ze względu na jej wysokość została w tym celu położona, skrócono również jej czubek. 15 lat później powtórzono konserwację, jednak tym razem odcięcie kolejnych 5 metrów konstrukcji nie zostało opisane w żadnej stosownej dokumentacji. Ostatnie prace konserwatorskie to już rok 2016. Właśnie wtedy, po dokonaniu pomiarów, okazało się, że stalowy kolos stracił wcześniej kilka metrów. Obecnie Iglica mierzy dokładnie 90,3 m.

W międzyczasie symbol Wrocławia stał się obiektem zainteresowań licznych śmiałków. Pierwszą osobą, która po duecie studentów UJ weszła na szczyt budowli, był Marian Krzemiński. Działacz „Solidarności Walczącej” w nocy z 2 na 3 maja 1982 roku na czubku Iglicy zawiesił flagę Solidarności. 11-metrowe płótno wisiało tam przez kilka dni, ponieważ przyczepiona do niego imitacja bomby skutecznie odstraszała bezpiekę. W 2015 roku, z okazji 35. rocznicy powstania organizacji powtórzono ten wyczyn – tym razem jednak legalnie i z pomocą alpinistów.  

W dniu otwarcia Igrzysk olimpijskich w Pekinie, 8 sierpnia 2008 roku, szczyt Iglicy znów ozdobiła flaga – Tybetu. Tym razem była to inicjatywa stowarzyszenia Młody Wrocław, które w ten sposób chciało wyrazić wsparcie dla represjonowanego przez Chiny narodu tybetańskiego.

Adrenalina

Nie wszyscy wspinali się jednak na konstrukcję w imię ideologii czy wyższych wartości. W 2012 r. ze szczytu Iglicy skoczyła para spadochroniarzy. Miłośnicy mocnych wrażeń przybyłym na miejsce policjantom tłumaczyli, że posiadają przeszkolenie uprawniające do oddawania skoków, ukończyli kurs wspinaczki sportowej, a w pobliżu nie znajdował się żaden znak zakazujący podobnych aktywności.

Dotychczasowe wyczyny odświeżył Marcin Banot. Autor kanału BNT 15 kwietnia wszedł na czubek stalowego słupa bez żadnych zabezpieczeń, rejestrując wszystko kamerką GoPro. Na miejscu szybko pojawiła się policja, karetka oraz 4 zastępy straży pożarnej. Gdy mężczyzna zrobił już sobie pamiątkowe zdjęcie ze szczytu i wykonał ludzką flagę na wysokości 96 metrów, zszedł na dół, gdzie czekali na niego funkcjonariusze. Banot został odwieziony do szpitala psychiatrycznego przy Wybrzeżu Korzeniowskiego.


Autor: Mateusz Kowalski
Zdjęcia: Wikimedia commons