Impel Wrocław pokonał u siebie MKS Dąbrowę Górniczą 3:1 (25:21, 22:25, 25:19, 25:19) w ramach 8. kolejki Ligi Siatkówki Kobiet. Drużyna z Wrocławia po ośmiu meczach ma bilans 4-4 i plasuje się w środku tabeli.

Impel, podejmując Dąbrowę Górniczą, rozgrywał drugie spotkanie domowe w ciągu tygodnia. Po bardzo słabym meczu i szybkiej przegranej 0:3 z faworyzowanym Grotem Budowlanymi Łódź, wrocławianki chciały zmazać tę plamę na honorze i o sromotnej porażce zapomnieć. Choć trudno Impel stawiać w roli faworyta wobec kogokolwiek w lidze, MKS to rywal na ich poziomie. Mecz zaczął się skutecznym atakiem Tamary Gałuchy z prawego skrzydła. Dąbrowianki  trzymały się na punkt lub dwa do wyniku 5:4. Wtedy jednak serwować zaczęła środkowa gospodarzy Iga Chojnacka: 5 bardzo dobrych zagrywek – w tym jeden as – i z jednopunktowego prowadzenia zrobiło się 6 oczek przewagi. Impelki prowadzenia nie oddały już do końca seta i wygrały łatwo 25:21.

W drugiej partii to dąbrowianki otworzyły wynik za sprawą ataku z drugiej linii Barbory Purchartovej. Impel szybko jednak odpowiedział i chwilkę później było już 3:1. Zaczęła się gra punkt za punkt: kiedy tylko zawodniczki MKS-u uciekały na dwa oczka, wrocławianki skutecznym blokiem niwelowały stratę. Magdalena Śliwa, trenerka Dąbrowy Górniczej wzięła czas na żądanie przy stanie 16:17. Po tych kilkunastu sekundach jej podopieczne powiększyły przewagę do trzech punktów i nie oddały jej do końca. Choć Natalia Szczurowska próbowała kolejnymi atakami odrabiać, skuteczny blok środkowych gości pozbawił nadziei na wygraną w trzech setach.

Szesnastoletnia atakująca Wrocławia zaczęła też swoim uderzeniem ze skrzydła trzeci set. Od początku dobrze funkcjonujący blok pary Szczurowska – Chojnacka dał Impelkom wynik 5:1. Dopingujący drużynę lokalni kibice liczyli na powtórkę z pierwszego seta i szybką partię dla zespołu ze stolicy Dolnego Śląska. Choć Impel prowadził już 10:6, serią własnych błędów pozwolić rywalkom dogonić siebie. Wtedy jednak Ilona Gierak, kapitan Impela wzięła sprawy we własne ręce: 3 ataki w ciągu kilku minut i na tablicy pojawił się wynik 18:13. Po jednej z najdłuższych akcji w meczu, gdy wrocławianki trzy razy zablokowały przeciwniczki, prowadziły już 21:15. Impel nie dał już rywalkom szans na odrobienie strat i świetnym blokiem pary Szczurowska – Natalia Murek zakończył set.

Przyjezdne, przegrywając mecz 1:2, postanowiły walczyć dalej i próbowały doprowadzić do tie-break’a. We wrocławskiej drużynie dochodziło do wielu nieporozumień, a dąbrowianki omijały, obijały, dziurawiły blok i szybko objęły prowadzenie 10:6. Impel wziął się za odrabianie strat i po autowym ataku Purchartovej doprowadził do remisu 13:13. Różnicę stanowił blok gospodarzy. Dwie „czapy” z rzędu na środkowych przyjezdnych dały prowadzenie 19:16. MKS wyglądał już na zrezygnowany i czekający na ostateczny cios. Ten nie mógł zadać nikt inny niż najskuteczniejsza broń wrocławian: para Szczurowska – Aleksandra Trojan wyskoczyła wysoko w górę i zablokowała ostatni atak. Sędzia gwizdkiem zakończył mecz, a szczęśliwe wrocławianki wpadły sobie w objęcia.

Impel Wrocław był zespołem lepszym. Miał jeden element sztuki siatkarskiej, który zrobił różnicę: kapitalny blok. Środkowe Chojnacka i Trojan, przyjmująca Murek, rozgrywająca Valerie Nichol i atakująca Szczurowska raz za razem blokowały kolejne uderzenia przyjezdnych. Choć MVP meczu wybrana została kapitan Gierak, to „czapy” na siatce wygrały ten mecz. Impel czeka teraz trudny wyjazd do Łodzi na mecz z ŁKS-em, który w tym sezonie jeszcze nie przegrał, a w tej kolejce stracił dopiero pierwszy punkt. Lokalni kibice mogą natomiast zacierać ręce na kolejne spotkanie domowe, bowiem do Wrocławia przyjedzie mistrz polski Chemik Police. Starcie z najlepszą drużyną ligi już 17 grudnia w hali Orbita.

 


Impel Wrocław – MKS Dąbrowa Górnicza 3:1 (25:21, 22:25, 25:19, 25:19)

Impel: Nichol, Szczurowska, Trojan, Chojnacka, Gałucha, Gierak, Stenzel (libero) oraz Wołodko, Wawrzyniak, Murek i Łozowska.

MKS: Michalewicz, Lipska, Purchartova, Perlińska, Polak, Trivunović, Drabek (libero) oraz Baidiuk, Colik, Martiniuc, Dreczka, Tobiasz i Ciesiulewicz.


Autor: Dawid Paluch
Zdjęcie: Kamil Lach / Impel Wrocław