Netflix oferuje wielbicielom zombii wiele seriali. Jednym z tego typu jest iZombie. Jednak nie przedstawia stereotypu zombie, jako bezmózgich istot. Pokazuje co dzieje się z nimi, kiedy zjadają mózgi.

 

Zanim Liv została zombie była szczęśliwą lekarką, ratowała ludzkie życie oraz miała idealnego narzeczonego. Życie o jakim każdy marzy. Pewnego razu po pracy, koleżanka zaprosiła ją na wspólne wyjście na imprezę na łodzi. Pierowotnie nie chciała pójść, ale po namowie narzeczonego jednak się zdecydowała. Co może się wydarzyć na zwykłej imprezie na łodzi? Atak zombie? Pfff… A jednak! Właśnie to kończy idealne życie Liv. Zostaje zadrapana i następnego ranka budzi się w worku uznana za trupa. Jej włosy zmieniają kolor na biały, skóra blednie, a najgorsze jest to, że zaczyna czuć głód. Lecz na co ma ochotę? Na pewno nie na pizzę. Chce mózgu. Jak w sumie każdy zombie. Od tego momentu rozpoczynają się zmiany w jej życiu.

Postanawia zamieszkać z przyjaciółką, zostawia narzeczonego trzy miesiące przed ślubem,  porzuca pracę w szpitalu i zostaje koronerem. Dzięki temu ma dostęp do mózgów i nie musi nikogo zabijać. Tak jakby pożywienie przychodzi do niej samo. Idealna praca dla zombir. To wszystko wydaje się nudne? Nic ciekawego i nowego? Jest coś co wyróżnia właśnie te zombie od innych nam znanym. Każdy kto zje mózg, zaczyna zachowywać się jak wcześniejszy jego właściciel. Charakter, sposób bycia oraz wspomnienia – tego nie da się ominąć. Jednak przy pracy koronera, jest to dość pomocne przy śledztwie. Zjadając mózg, Liv poprzez zachowanie i wspomnienia, pomaga ustalić policji przyczynę śmierci zmarłego. Nie wydaje się to być niczym złym. Codziennie przyrządza przeróżne potrawy z mózgu. Zjada, a następnie staje się całkiem inną osobą. Zaczyna być nastolatką, nauczycielką, a nawet troskliwym rodzicem lub uzależnionym od gier mężczyzną.

Wyobrażasz sobie być codziennie inną osobą? Z mózgu buntowniczej nastolatki raczej nie byłoby większych korzyści, ale jakby tak mieć mózgi mądrych, znanych ludzi? Idealna alternatywa dla studentów. Nie jeden by skorzystał. Powiedzmy, że student, jak to student, dzień przed ważnym egzaminem poszedł na imprezę, bo oczywiście dał się namówić i wrócił nad ranem. O godz. 8 egzamin. Nic nie umie. Co robi? Wyciąga z lodówki kawałek mózgu jakiegoś profesora i dodaje do jajecznicy, którą robi na kaca. Idzie na zajęcia, pisze wszystko i zdaje na 5. Egzamin z jakiegoś języka? Nic prostszego! Zjadasz kanapkę z mózgiem osoby, która ten język doskonale potrafiła i bez uczenia się umiesz wszystko. Na zawołanie, możesz posiadać każdą cechę, jaką tylko zechcesz. Sztuki walki, taniec, magiczne sztuczki żeby zaimponować drugiej osobie, wszystko na wyciągnięcie ręki. Oczywiście bez umyślnego zabijania tych osób. Powiedzmy, że po śmierci mózgi byłyby wycinane i sprzedawane. Po prostu mógłbyś sobie kupić to, czego potrzebujesz w danej chwili. Jednak czy to by było dobre rozwiązanie? Co by się stało, gdyby wszyscy zaczęli polegać tylko na mózgach mądrych oraz utalentowanych osób, a sami nic nie mieli w głowie? Wtedy wszyscy staliby się właśnie zombie, bez własnego mózgu, a ludzkość pewnie by wyginęła z głupoty.


Autor: Iwona Soćko

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPOZNAJ WROCŁAW: miasto po wojnie
Następny artykułSprawdzamy dla was: Alkohol
Materiały redakcyjne, tworzone wspólnie oraz pojedyncze materiały przygotowane przez studentów Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, którzy nie współpracują regularnie z "Nowym Dziennikarstwem".