Cierpię na syndrom “odjutronizmu”. Postanowiłam w końcu zawalczyć z tym niezdrowym nawykiem. Oczywiście spóźniłam się – Dzień Walki z Prokrastynacją obchodziliśmy 4 marca. Ale przecież jak to mawiają, lepiej późno niż wcale. 

Wyszukałam i wcieliłam w życie 5 metod, które według psychologów mogą pomóc osobom dotkniętym tą straszną chorobą.

Metoda nr 1: Każdy dzień należy zaczynać od spisania listy rzeczy do zrobienia.

Pełna motywacji i zapału chwyciłam za długopis i zaczęłam pisać… i pisać… i pisać… Zmęczyłam się tak bardzo, że odłożyłam dokończenie spisu na jutro. Cóż, widocznie dopadł mnie zapał słomiany.

Metoda nr 2: Podziel skomplikowane projekty na mniejsze elementy.

Uznałam, że tą radę zastosuję podczas gotowania gołąbków. A więc: najpierw przesmażyć cebulę na maśle. Później ugotować ryż al dente. Wymieszać razem z mięsem. Uformować małe krokiety. Chwila, moment… Przecież najpierw muszę iść na zakupy! No nic, zrobię to jutro. Na pewno.

Metoda nr 3: Wyluzuj ze swoim perfekcjonizmem.

Akurat z tym wiążę złe wspomnienia. Ostatnim razem, gdy wyluzowałam ze swoim obsesyjnym sprzątaniem, prawie wyrzucili mnie z pracy. Z dwojga złego, wolę bawić się w Małgorzatę Rozenek niż wrócić do gastronomii i przeistoczyć się w Magdę Gessler.

Metoda nr 4: Wyłącz muzykę i telewizor, wycisz powiadomienia z portali społecznościowych.

Muzyka – wyłączona, Facebook – wyciszony; telewizora nie mam, więc po kłopocie. Zaczęłam pisać kolejny tekst na zajęcia i urwał mi się film. Okazało się, że zasnęłam z głową na klawiaturze. Trudno, napiszę artykuł od nowa. Choć nie powiem – bełkot, który wypełznął spod mojego czoła jest o niebo lepszy niż większość moich prac. Może jednak wyślę to zadanie?

Metoda nr 5: Jeśli brakuje Ci motywacji, wyznaczaj sobie małe nagrody.

Brzmi jak niezły plan – pomyślałam i ruszyłam do kuchni w Poszukiwaniu Zaginionej Czekolady. Przetrzepałam każde pudełko, każdy milimetr mojej studenckiej szafki. Niestety, trochę czasu minęło, zanim dorwałam mleczną orzechową. Stwierdziłam, że moje niemalże detektywistyczne zdolności również należy nagrodzić. Ani się obejrzałam, a już wyjadałam resztki ze sreberka. Ogarnęła mnie niesamowita rozkosz i zapomniałam, do jakiego zadania tak naprawdę potrzebowałam nagrody. Bywa – przypomnę sobie jutro.

Idealne lekarstwo na “odjutronizm” nie istnieje, ku rozpaczy mojej i wszystkich odwlekających. Walka z prokrastynacją to walka z wiatrakami. Ale nie narzekam – jestem wyspana, najedzona i mam gotowy tekst na zajęcia. Tyle na dziś wystarczy.


Autor: Agata Olejarczyk
Zdjęcie: pixabay.com