Po wygranym meczu Śląska Wrocław z Pogonią Szczecin 2:0, zawodnikiem meczu został wybrany Jakub Kosecki. 27-letni skrzydłowy Wojskowych zanotował w tym spotkaniu asystę przy bramce Arkadiusza Piecha, a do tego po faulu na nim Łukasz Budziłek został ukarany czerwoną kartką.

Kosecki mógł schodzić jednak z tego meczu nie tylko z jedną asystą. Pierwszego gola Śląsk strzelił po ogromnym zamieszaniu w polu karnym. Gdyby jednak Robert Pich trafił do bramki od razu po podaniu od Koseckiego i nie potrzebował do tego pomocy Michała Chrapka, były legionista miałby już zapisane w statystykach dwa kluczowe podania. Do tego dochodzi prostopadłe podanie, którego nie wykorzystał Kamil Vacek, strzelając prosto w bramkarza. Oprócz tego dobre wystawienie piłki na strzał Mateuszowi Cholewiakowi, który minimalnie spudłował po rykoszecie od obrońców Pogoni. A także ostatnia akcja meczu, w której po zagraniu piłki w pole karne, Picha powstrzymał Jakub Bursztyn. Mecz mógł zakończyć się o wiele wyższym prowadzeniem Śląska gdyby tylko koledzy z zespołu wykorzystywali świetne zagrania popularnego Kosy.

– Kolejny raz myślałem, że nie dam Robertowi tej asysty. W meczu z Lechią miał ode mnie sytuację, gdzie mógł strzelić, ale też dziś tak było pod koniec pierwszej i drugiej połowy. Szukam go bo wiem, że potrzebuje tej bramki i wiem, że jest w dobrej formie. Pokazuje to na treningach, a także na meczach widać, że niewiele do tego brakuje mówi Jakub Kosecki – zawodnik Śląska Wrocław.

Nie jest to też pierwszy mecz gdzie skrzydłowy Śląska pokazał swoją świetną formę. W spotkaniu z Lechią Gdańsk wygranym 3:1, Kosecki zanotował dwa trafienia. Mało brakowało, a dodałby do tego jeszcze asystę, ale jego podania nie wykorzystał Robert Pich. W zremisowanym 3:3 meczu z Cracovią Kraków, Kosecki również wpisał się do statystyk z kolejną asystą. Jego podanie wykorzystał Arkadiusz Piech.

W sumie skrzydłowy Śląska w ostatnich trzech meczach strzelił dwie bramki, zanotował dwie asysty oraz spowodował osłabienie drużyny przeciwnej. Szkoda tylko że do końca sezonu zostały dwa spotkania, bo to dla gry takich zawodników jak Kosecki kibice przychodzą na stadion. Oby dla Śląska była to tylko zapowiedź dobrej gry w przyszłym sezonie.


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie : Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław