Podejrzenia wobec koszykarza HydroTrucka Radom okazały się prawdziwe. Podobnie jak wynik testów antydopingowych, które wyszły pozytywnie. Jakub Parzeński otrzymał zakaz gry w rozgrywkach organizowanych przez PLK. Grozi mu nawet czteroletnia dyskwalifikacja.

Środkowy zaliczył wzrost formy po wypożyczeniu w połowie sezonu z Anwilu Włocławek do drużyny z Radomia. Pod okiem trenera Roberta Witki stał się kluczowym graczem w rotacji. Zdobywał średnio 12.1 punktu i 7.4 zbiórki, co było najlepszym wynikiem w drużynie. Co ciekawe, Parzeński nie zagrał w niedzielnym spotkaniu z Polskim Cukrem Toruń z „powodów osobistych”. Jak się okazuje, okazały się one poważniejsze niż myślano.

W jego krwi wykryty został spalacz tłuszczu, nazywany klenbuterolem. Pomaga on utrzymać na dłużej masę mięśniową i działa podobnie do sterydów anabolicznych. HydroTruck Radom na razie wstrzymał się od wydania oficjalnego komunikatu prasowego. Jak mówi prezes Piotr Kardaś komunikat zostanie wystosowany, kiedy wszystko będzie jasne. Najprościej mówiąc, oznacza to, że klub czeka na wyniki próbki B. Parzyk również zapowiedział, że niebawem wystosuje komunikat. Koszykarzowi grozi nawet czteroletnia dyskwalifikacja.

„Do biura Polskiej Ligi Koszykówki SA wpłynęła pisemna informacja Polskiej Agencji Antydopingowej w sprawie podejrzenia naruszenia przepisów antydopingowych oraz tymczasowej dyskwalifikacji Jakuba Parzeńskiego. W związku z powyższym Zarząd PLK SA podjął decyzję o zawieszeniu licencji okresowej zawodnika, co równoznaczne jest z bezwzględnym zakazem udziału w rozgrywkach organizowanych przez PLK. Klubowi oraz zawodnikowi przysługuje odwołanie do Komisji Odwoławczej PZKosz” – czytamy w oficjalnym komunikacie Polskiej Ligi Koszykówki.


Autor: Filip Skiba
Zdjęcie: Facebook HydroTruck Radom