Wszechobecne i ogólnodostępne. Są nie tylko zastępstwem emocji w realnym życiu, ale kreatorem rzeczywistości. Nazywają coraz więcej i pozwalają w prosty sposób wyrazić swój obecny stan. Emoji, które idą ramię w ramię ze współczesnymi użytkownikami multimediów i rozwijają się współmiernie do potrzeb tzw. pokolenia Y. Dziś internetowe buźki obchodzą swoje święto.

W 2016 roku Emogi Research Team dowiodło, że popularne emotki użyto w ciągu roku 2,3 tryliona razy. Wiele? Niewiele, wystarczy spojrzeć na siebie i to, jak często i w jak wielu sytuacjach próbujemy okazać emocje za pomocą emoji czy gifów. Smutek, radość, miłość, szczęście, załamanie, porażki – ciężko jest nam ubierać je w słowa, a emoji? Są idealną atlernatywą, prosty symbol idealnie opisujący nasz stan nie opisując go właściwie wcale.

Emoji = seks

Czas na dwie historie, które zważywszy na przełożenie świata Internetu na świat rzeczywisty są interesujące. Intrygują oczywiście również ze względu na sam fakt cielesności i miejsca seksu w kulturze XXI wieku. W serwisie Time.com można znaleźć artykuł odnoszący się do ankiety przeprowadzonej wśród użytkowników portalu Match.com. W ankiecie brało udział ponad 5tyś. singli, a wyniki eksperymentu są zaskakujące. Otóż osoby, które używają najwięcej emoji, najczęściej uprawiają seks. Nieprawdopodobne? To nie wszystko. Single, którzy nie używają emotikonów w ogóle, mają najmniej okazji do obcowania z drugą osobą.

Ten tekst nie mógłby obejść się bez kampanii firmy Durex – Condom Emoji„. Jeden z największych koncernów wytwarzających prezerwatywy zdecydował się na dość oryginalne posunięcie i opanowanie rynku za pomocą wprowadzenia emoji prezerwatywy. Założenie było następujące – ludzie używają emoji Internetu i emoji również do rozmów o seksie, czemu więc nie wyjść temu naprzeciw i nie stworzyć obrazka mówiącego „bezpieczny seks”. Reklama to zdecydowanie najmocniejsza strona firmy Durex.

Wyrażać więcej, niż tysiąc słów

Pierwsze emoji pojawiły się w magazynie Puck w 1881 roku. Od prostych znaków interpunkcyjnych, do obrazków i gifów. Badacze z University of British Columbia, na podstawie własnej pracy sporządzili wskazówki dla obu płci, których emotek najlepiej używać. Według Alec Beall i Jessicy Tracy, mężczyźni powinni używać emotikonów pokazujących pewność siebie, z kolei najmniej pożądani są uśmiechnięci. Natomiast u kobiet jest dokładnie odwrotnie, ceni się uśmiech i cnotliwość i to one najbardziej pobudzają umysł i wyobraźnię.

Poprzez korzystanie z emoji, ludzie naturalnie zatracają umiejętność mówienia o uczuciach. Społeczeństwo stało się na tyle konsumpcyjne, że łatwiej jest wysłać emotkę, która jest prostym plikiem graficznym niż trudzić się ze streszczaniem własnych odczuć i emocji. Symbol, który staje się alternatywą dla empatii, otwartości i odbiera człowieczeństwo. Taka teza wydaje się mocno przesadzona i kontrowersyjna, ale po głębszym zastanowieniu ma to sens. Współcześni ludzie mogliby mówić o uczuciach i emocjach, ale po co. Mózg ludzki reaguje na emotikony tak samo, jak na ludzką twarz. Emotikon nie jest tylko odpowiednikiem twarzy, ale też słów. W 2015 roku emotka buźki śmiejącej się do łez została wybrana Młodzieżowym Słowem Roku. Takie czasy.

________________________________________________________________________
Dawid Walczuk
Zdjęcie: Facebook