Nie ma jednej Turcji [RECENZJA]

Przez lata żyli w niej swobodnie Grecy, Kurdowie, czy Żydzi. Dziś wszyscy sprzeciwiający się władzy Nowego Ojca Turków muszą mieć się na baczności. Thomas Orchowski w debiutanckiej książce Rzeź na Tarlabasi. Opowieść o nowej Turcji skupia wszelkie sprzeczności tego kraju występujące na przestrzeni lat.

Stan wyjątkowy w Turcji trwa – parlament przedłużył go 18 kwietnia siódmy raz. Wszystko za sprawą piątego puczu wojskowego w historii republiki. 15 lipca 2016 roku prawie dziewięć tysięcy żołnierzy (ledwie półtora procent armii) wystąpiło zbrojnie przeciwko niszczeniu praw obywatelskich oraz zniesieniu zasady świeckości. Wystarczyła jednak odezwa prezydenta Recepa Erdogana, by ludzie tłumnie wyszli na ulice i zatrzymali przewrót. Orchowski napisał reportaż w kontekście wydarzeń sprzed dwóch lat, których skutki mieszkańcy Turcji odczuwają do dziś.

Jakie jest dzisiejsze Tarlabasi? Przecież tam nic nie ma, to niebezpieczne miejsce, dziwki, dilerzy biedota – słyszy reporter. A jednak wkracza do slumsu w centrum Stambułu, by wyciągnąć na wierzch losy tych, których władza marginalizuje – Innych. W końcu ta dzielnica była dawniej symbolem wielokulturowości. Oazą dla Żydów, których sułtan Bajazyd II przyjął w XV wieku i groził śmiercią za ich złe traktowanie. Dla Ormian idących w karawanach śmierci w czasie I wojny światowej ze względu na niepodległościowe aspiracje. Także dla Greków, którzy podbili w 1919 roku Smyrnę w obawie przed podobnym ludobójstwem, co przypłacili rzezią. Autor przybliża czytelnikowi los głównych mniejszości w Turcji. Rozpoczyna od mocnych i intrygujących historii, a dzięki dynamicznym opisom napięcie nie spada. Nie snuje rozważań. Daje konkrety, które pozwalają odbiorcy zrozumieć współczesne położenie przedstawicieli wspomnianych ludności (także Kurdów).

Orchowski słyszy też, że nie ma jednej Turcji, a sami Turcy dzielą się na Białych i Czarnych. Pierwsi stanowili elitę i stali na straży laickości państwa. Drudzy byli marginalizowaną, konserwatywną większością. Jednak rola obu grup uległa już zmianie. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w Rzezi na Tarlabasi. Reporter opowiada o Turcji w taki sposób, że czytelnik ma wrażenie, jakby to państwo było już mu bliskie. To uczucie potęguje jeszcze nawiązywanie do związków polsko-tureckich. Coraz to podrzuca czytającemu kolejne trafne spostrzeżenia, pozwalające wyciągać cenne wnioski. Rewitalizacja Tarlabasi zakłada zburzenie setek kamienic pod budowę apartamentowców, co doprowadzi do eksmisji Innych – w końcu bieda nie pasuje do centrum największej metropolii kraju.

Nie rozumiemy islamu, bo jesteśmy z Zachodu, a Turcja jest zjednoczona jak nigdy, mimo że w związku z prowadzonymi czystkami po próbie puczu do aresztu trafiło około pięćdziesiąt tysięcy osób, a trzy razy tyle straciło pracę bądź są zawieszeni. Thomas Orchowski nie boi się kontaktów z kontrowersyjnymi rozmówcami. Dopuszcza do głosu wszystkich, a czytelnikowi pozwala osądzać samemu. Dostarcza mu tylko niezbędnych informacji. Dzięki temu książka pozostaje w pamięci odbiorcy na długo

Jaka jest tytułowa nowa Turcja? Pełna dobrych dróg, nowych mostów i szybkich pociągów. Niekoniecznie szanująca prawa człowieka, równouprawnienie oraz demokrację. Jednak po lekturze Rzezi na Tarlabasi jest mi w jakiś sposób bliska. A to za sprawą solidnej, reporterskiej roboty w wykonaniu debiutującego Thomasa Orchowskiego.

Rzeź na Tarlabasi. Opowieść o nowej Turcji, Thomas Orchowski, 2018, wyd. Agora, liczba stron: 272


Autor: Mariusz Bartodziej

Zdjęcie: materiały prasowe

  • Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Agora.
- POLECAMY -
Eleven Bike Fest