Para buch, pociąg w ruch! Na tory Wrocławia powróci jedyna działająca w województwie lokomotywa parowa. W niecodzienną podróż między trasą Wrocław Nadodrze – Wrocław Główny – Wrocław Nadodrze będzie można udać się 19 maja. Bilety już od 7 złotych.

Podróżni będą mieli szansę skorzystać z niezwykłego składu. Napędzający podróż parowóz TKt48-18 z Jaworzyny Śląskiej to część ogromnej historii polskiej kolei powojennej. Stworzona w 1951 roku lokomotywa była jak na swoje czasy dość nowoczesna. Posiadała tendrzak, a więc nie musiała ciągnąć za sobą specjalnego wagonu z zapasem węgla i wody. Zastąpiła ona parowozy serii OKI27, które przy prędkości powyżej 50 kilometrów na godzinę wykazywały się dość niespokojną jazdą. Tekatka pozbyła się tego problemu, pozwalając bez wysiłku pędzić nawet 80 kilometrów na godzinę.

Do historycznej lokomotywy podpięte zostaną także trzy wagony. Trio z fabryki Linke-Hofmann-Busch Werke AG pochodzi jeszcze sprzed  drugiej wojny światowej – powstawały one w latach 1928-1930. To największy przedwojenny zakładu w Breslau. W 1939 pracowało tam ponad 3340 osób. Na terenach dzisiejszego Wrocławskiego Parku Przemysłowego produkowano tam nie tylko wagony, ale także tramwaje i pierwsze elektryczne pociągi.

Teraz każdy chętny zyska możliwość skorzystania z nietuzinkowego składu. Podczas jednego przejazdu udział będzie mogło wziąć nawet 150 osób. Na Dworcu Nadodrze będą czekać także atrakcje dla dzieci i dorosłych. Najmłodsi będą mogli wcielić się w konduktora i wystartować pociąg. Nie zabraknie wspólnych przyśpiewek i opowieści o historii składów. Podróż będzie odbywać się na trasie Wrocław Nadodrze – Wrocław Główny – Wrocław Nadodrze. Pierwszy odjazd z Nadodrza na Główny już o 15:29. Bilet normalny kosztować będzie 10 złotych, podczas gdy ulgowy dla młodzieży do 18. roku życia – 7 złotych. Dzieci do lat trzech pojadą za darmo. Aby móc powrócić na Dworzec Nadodrze, trzeba zakupić dwa bilety. Będzie można to uczynić stacjonarnie oraz za pomocą strony internetowej.

 


Autor: Michał Mielnik
Cover: Joanna Witek; Zdjęcie: Bartosz Mikołajczyk