W nowym roku stawiamy nowe postanowienia w nadziei, że tym razem uda się je spełnić. Dla jednych jest to utrata zbędnych kilogramów, dla drugich specjalna dieta, która często wymaga całkowitej zmiany życia. Z Moniką Suder, językoznawcą, która od 5 lat nie je mięsa, o byciu wege, które wiele osób nadal trochę przeraża rozmawia Zuzanna Kuczyńska.

.

Jak zastąpiłaś mięso w swojej diecie?

MONIKA SUDER: – Przede wszystkim warzywami strączkowymi. To one zastąpią w głównej mierze białko, które do tej pory dostarczało mięso. Oprócz tego szalenie ważny jest dla mnie nabiał. Zwłaszcza sery kozie i owcze. Kasza stała się podstawą mojej diety. Tak samo jak płatki owsiane. Nigdy nie spojrzałabym na te produkty, kiedy jeszcze jadłam mięso.

Ludzie nadal boją się skutków ubocznych odrzucenia mięsa?

MONIKA SUDER: – Jak zaczęłam być wegetarianką, zrobiłam badania krwi. Okazało się , że mam największy poziom żelaza w życiu. Zastanawiałam się dlaczego. Koleżanka, która jest dietetykiem i również nie jada mięsa powiedziała, że często przechodząc na dietę wegetariańską zmienia się myślenie. Zwracamy uwagę na to, co jemy. Liczba produktów znacząco się zmniejsza, więc jadłospis jest bardziej zróżnicowany. Żelazo z roślin w moim przypadku lepiej się wchłonęło, ze względu na dolegliwości z tarczycą. Gdy odrzuciłam mięso poziom żelazo gwałtownie wzrósł.

Można stwierdzić, że pośrednio wegetarianizm prowadzi do zdrowszego trybu życia?

MONIKA SUDER: – Zdecydowanie. Mogę się pod tym podpisać. Dwa lata temu, zaczęłam mieć problemy z wagą. Poszłam do dietetyka. Pierwsze co powiedziałam, to, że mogę zrezygnować ze wszystkiego. Słodyczy, makaronów, alkoholu, ale nie mięsa. Po jakimś czasie okazało się, że z niego także mogę zrezygnować niedużym kosztem.

Wegetarianizm przyszedł z czasem, dlaczego?

MONIKA SUDER: – Bardzo dużo czytałam i oglądałam dokumentów na temat hodowli zwierząt. Kiedyś także pracowałam w branży rolniczej. Widząc cierpienie tych zwierząt stwierdzałam, że nie przyłożę do tego reki. Chociażbym miała uratować jedną krowę na rok, to przez dziesięć lat uratuje dziesięć. Nawet gdyby miały nie przyjść na świat, to nie przyjdą, przynajmniej nie będą cierpieć.

Sposób traktowania zwierząt także wpływa na jakość tego mięsa.

MONIKA SUDER: – To akurat jest świetny argument dla moich znajomych, gdy chcę ich przekonać do być wege. Dodatkowo, coraz więcej osób decyduje się na zrezygnowanie z mięsa, ze względu na środowisko. Proces produkcji mięsa jest przecież obarczony skutkami, które źle wpływają na naszą planetę. Z mojej perspektywy – językoznawcy samo określenie „produkcja zwierząt” już budzi niepokój. Produkujemy żywe istoty i to jest straszne. Już na poziomie semantyki.


Rozmawiała Zuzanna Kuczyńska