„Każdy twój klik, każde naciśnięcie pilota sprawia, że jedna informacja zyskuje znaczenie, a inne znaczą coraz mniej. Klikaj odpowiedzialnie. Jesteś dziennikarzem” – właśnie tymi słowami MediaTory, czyli studenckie stowarzyszenie dziennikarskie, kończy swój krótki spot o odpowiedzialności widowni za treści w mediach. Czy mają rację? Czy każdy z nas ma wpływ na to, co pojawia się w mediach? – pisze Justyna Kościółek.

To podobne pytanie do tego, które pojawia się przed każdymi wyborami w każdym kraju. Czy jednostka może mieć siłę sprawczą? Samotna – prawie nigdy. Jednak gdy jednostek jest więcej, tworzą one społeczeństwo, którego decyzje determinują przyszłość. W środowisku medialnym odbiorcy to przecież podstawa funkcjonowania każdego portalu, gazety czy telewizji – to zarówno cel, jak i przyczyna istnienia mediów. Jeśli więc publiczność żąda chleba z masłem, to po co dawać jej kawior?

W tym wypadku MediaTory zwracają się szczególnie do ludzi młodych, głównie ze względu na to, że samo stowarzyszenie jest tworzone przez studentów. Najpoważniejszym zarzutem jest odpowiedzialność za wybór treści internetowych, gdzie przecież od kliku lat kształtuje się nowa forma komunikacji mediów z odbiorcami. Tutaj jednostka faktycznie ma siłę, i to nawet taką, którą da się nie tylko policzyć, ale także spieniężyć i sprzedać.

Portale plotkarskie utrzymują się przecież z reklam, które wyświetlane są przy każdym kliknięciu, o ile nie stosujemy dodatków blokujących treści reklamowe. Reklamy umieszczane są przed i w trakcie filmów, które częściej ogląda się właśnie w sieci niż na ekranie telewizora. I o ile los telewizji według niektórych jest już przesądzony i jej dni da się policzyć na palcach jednej ręki, to internetowi nikt żadnej diagnozy jeszcze nie postawił i ciężko określić, w którym kierunku ruszy tradycyjne dziennikarstwo, gdy „starodawne” media będą cicho konać.

Ci, którzy klikają, nie zdają sobie z tego sprawy, ale ruchem myszki nie tylko wartościują informacje, ale równocześnie kształtują stereotyp dziennikarza internetowego. Rzadko kto pomyśli sobie o nim jak o poważnym felietoniście czy reporterze. Zwykle kojarzy się z człowiekiem, który pisze o tym, że pies Kory musiał przejść operację, albo tworzy clickbaitowe artykuły na portale informacyjne, których tytuł niewiele wspólnego ma z treścią.

Na razie możemy jedynie obserwować to, co się dzieje. A dzieje się identycznie za każdym razem: im więcej klików, tym więcej treści o podobnej formie i charakterze jak te, które się klikały wcześniej. Więcej zatem informacji  o nowym nosie Justyny Steczkowskiej czy szczegółów rozwodu Brangeliny zamiast informacji o rzeczywiście ważnych wydarzeniach i zjawiskach. Więcej miejsca na reklamy przy artykułach, które mają znamiona klikalności. Koło się zamyka.

Klikajcie odpowiedzialnie. Jesteście dziennikarzami.

 

Autor | Justyna Kościółek