Z Asią Czekurłan o jej sukcesie w ergometrze wioślarskim na Akademickich Mistrzostwach Polski – rozmawia Mariusz Bartodziej.

ASIA CZEKURŁAN – studentka V roku prawa na Uniwersytecie Wrocławskim. Sport uprawia odkąd pamięta. Od siódmego roku życia trenuje narciarstwo. Należy do sekcji narciarskiej (od I roku), wioślarskiej (od IV) oraz koszykarskiej (od V) UWr. Srebrny medal w ergometrze wioślarskim w wadze lekkiej na Akademickich Mistrzostwach Polski w typie uniwersytetów wywalczyła po roku treningów. Fanka Rafała Wojaczka, poety wyklętego. Swą pasją potrafi zarazić rozmówcę.


*

Mariusz Bartodziej: Na zdjęciu ze srebrem, dyplomem i o kuli. Zwycięstwo przyszło w bólach?

ASIA CZEKURŁAN: – O kuli przyjechałam już do Poznania, by nie przeciążyć nogi tuż przed startem. Ból pojawił się dopiero po zawodach, gdy zeszła adrenalina. Niestety, na dwa tygodnie przed startem doznałam kontuzji.

Mariusz Bartodziej: Podczas treningu?

ASIA CZEKURŁAN: – Tak, ale koszykówki. Skręciłam kolano. To stary uraz, który czasem się odnawia. Trochę podciął mi skrzydła, bo przygotowywałam się do mistrzostw przez rok. Na siedem dni wypadłam z treningów. Chciałam zdobyć złoto, ale myślę, że skoro jeszcze tydzień przed zawodami nie byłam w stanie samodzielnie chodzić, to jest to całkiem niezły wynik.

Mariusz Bartodziej: A ile zabrakło ci do pierwszego miejsca?

ASIA CZEKURŁAN: – Dwie sekundy.

Mariusz Bartodziej: Tym bardziej musiałaś żałować.

ASIA CZEKURŁAN: – Wbrew pozorom to dosyć dużo. Często w czołówce wystarczą dziesiętne części sekundy, by już przeskoczyć nawet o kilka miejsc.

Mariusz Bartodziej: Medal wywalczyłaś nieco ponad miesiąc po wznowieniu treningów sekcji.

ASIA CZEKURŁAN: – My trenowaliśmy przez cały rok, nie tylko w ramach sekcji. By osiągać sukcesy, trzeba dołożyć od siebie znacznie więcej, każdą wolną chwilę przeznaczać na przygotowania do startu. Przynajmniej ja mam takie podejście. Wiele dały mi wakacyjne obozy wioślarskie, a gdy sekcja wznowiła treningi, przesiadłam się na ergometr. W tej konkurencji bardzo ważna jest siła, dlatego od grudnia ćwiczyłam na siłowni cztery razy w tygodniu według planu ukierunkowanego na jej zwiększenie. A na miesiąc przed ograniczyłam treningi siłowe na rzecz interwałów na ergometrze.

Mariusz Bartodziej: To znaczy?

ASIA CZEKURŁAN: – Trening interwałowy polega na wysiłku o bardzo wysokiej intensywności przeplatanym przerwą od pracy albo pracą na niskich obrotach. Dla przykładu: minuta pracy w „swoim tempie” (tym, które chcemy trzymać na zawodach) i minuta przerwy. Cykl powtarzany trzy, cztery razy to jedna seria. Potem kilka minuto odpczynku, by puls wrócił do normy, i zaczynamy od nowa. Brzmi niepozornie, ale potrafi zmęczyć do upadłego. Dosłownie – zazwyczaj po takim treningu nie wstaję z ergometru, a z niego spadam.

Mariusz Bartodziej: Ze świątecznych przyjemności, odpoczynku i przejedzenia, musiałaś zrezygnować?

ASIA CZEKURŁAN: – Dla mnie nie ma wolnego od treningu. Zresztą święta to doskonały czas, by dołożyć dodatkowy, ponieważ mamy zapas energii, którą trzeba rozładować. A jeśli chodzi o jedzenie, to nie muszę restrykcyjnie podchodzić do diety. Nawet na miesiąc przed startem nie żałowałam sobie kalorii i miałam jeszcze zapas siedmiu kilogramów w swojej kategorii wagowej.

Mariusz Bartodziej: Niektóre zawodniczki muszą zrzucać kilogramy na ostatnie dni, by zakwalifikować się do danej kategorii?

ASIA CZEKURŁAN: – Czasami tak. Koleżanka z sekcji wniosła na wagę kilogram za dużo,więc ubrała kilka warstw ubrań i przebiegła parę kilometrów na słońcu. Udało jej się. Na ważenie idzie się zwykle bez śniadania, a nawet bez kolacji poprzedniego dnia. Mnie to na szczęście nie dotyczy.

Mariusz Bartodziej: Czym różni się przygotowanie do zawodów na ergometrze wioślarskim od przygotowania do typowych zawodów wioślarskich?

ASIA CZEKURŁAN: – Na wodzie w większej mierze liczy się technika, natomiast w ergometrze – głównie przygotowanie fizyczne oraz silna psychika. Walczymy na granicy wytrzymałości i do ostatnich metrów nie możemy odpuścić. Poza tym na wodzie konieczne jest zgranie całej osady, osiem wioseł musi pracować w równym tempie. Z kolei na ergometrze jesteśmy pozostawieni sam na sam z cyferkami na wyświetlaczu.

Pośrodku: Asia Czekurłan

Mariusz Bartodziej: Należysz też do sekcji narciarskiej Uniwersytetu Wrocławskiego.

ASIA CZEKURŁAN: – Narciarskiej, wioślarskiej i piłki koszykowej.

Mariusz Bartodziej: W koszykówce też startujesz w zawodach?

ASIA CZEKURŁAN: – Reprezentuję drużynę UWr w Dolnośląskiej Lidze Międzyuczelnianej. Tegoroczne rozgrywki zakończyłyśmy na trzecim miejscu. Teraz, z uwagi na kontuzję, mam przerwę. Miałam wystartować w tegorocznych Akademickich Mistrzostwach Polski w tej dyscyplinie, ale niestety nie mogę. Po pierwsze, z uwagi na uraz kolana. A po drugie, w tym czasie wyjeżdżamy do Splitu na regaty i to jest dla mnie ważniejsze. Startujemy 6 maja, ale wyjeżdżamy już 28 kwietnia. W tych samych zawodach startuje także Politechnika Wrocławska, więc pierwszy raz w sezonie zmierzymy się na ósemkach z dziewczynami z PWr.

Mariusz Bartodziej: Jeśli chodzi o sekcję narciarską, to w 2015 roku byłaś w drużynie, która na Akademickich Mistrzostwach Polski zdobyła brąz w narciarstwie alpejskim w typie uniwersytetów.

ASIA CZEKURŁAN: – Dwa, trzy i cztery lata temu, potrójny brąz. W sekcji narciarskiej jestem od początku studiów. Tam sytuacja wygląda inaczej niż we wioślarskiej. Nie mamy regularnych wyjazdów. Wyjeżdżamy raz, czasem dwa, raczej rekreacyjnie. A potem startujemy w zawodach. Dodatkowo mamy co tydzień siłownię, na której zazwyczaj jestem sama. Natomiast sekcja wioślarska bardziej łączy ludzi, bo musimy umawiać się regularnie na treningi na wodzie. Spotykamy się praktycznie codziennie. Dziś trenowałam na wodzie dziesiąty dzień z rzędu.

Mariusz Bartodziej: Pogodzenie studiów z treningami nie jest łatwe. Jeden z postów sekcji wioślarskiej głosi: „Co może być ważniejszego o 7 rano niż Twoje wiosło?”. A dziś trening zaczęliście już o szóstej.

ASIA CZEKURŁAN: – Jestem już na piątym roku, więc nie mam wielu zajęć. Poza tym treningi o szóstej nie kolidują ze studiami. To zresztą najlepsza pora, by zebrać te dziewięć osób – ósemkę ze sternikiem. Niektórzy prosto z przystani jadą na 7:30 na zajęcia.

Mariusz Bartodziej: To ile średnio sypiasz?

ASIA CZEKURŁAN: – Teraz próbuję przestawić się na rytm wstawania o piątej rano. Już prawie mi się to udaje. Dziś spałam siedem godzin, co stanowi rekord w ostatnich dwóch tygodniach. Niestety, muszę jeszcze dosypiać w dzień po dwie godziny, bo zmęczenie daje o sobie znać. Szczególnie gdy po tych sześciu czy siedmiu godzinach snu robi się porządny dwugodzinny trening.

Mariusz Bartodziej: A co studiujesz?

ASIA CZEKURŁAN: – Właściwie to od tego powinnam zacząć rozmowę. Studiuję prawo.

Mariusz Bartodziej: Dlaczego więc prawo a nie któryś kierunek na AWF-ie?

ASIA CZEKURŁAN: – Nie widziałam się w roli nauczyciela w-fu. A prawo wybrałam przypadkiem. Tak zdecydowałam przed maturą, choć byłam w klasie biologiczno-chemicznej i początkowo planowałam pójść na medycynę.

Mariusz Bartodziej: Sportem zaraziłaś się dopiero na uniwersytecie?

ASIA CZEKURŁAN: – Sport chyba mam w genach. Już jako dziecko nie mogłam usiedzieć na miejscu. Od siódmego roku życia trenuję narciarstwo. Pamiętam, gdy pierwszy raz założyłam narty. Miałam wtedy cztery lata. Zupełnie nie mogłam utrzymać równowagi, wciąż się przewracałam. Byłam tak zniechęcona, że zanim zdążyłam przynajmniej raz zjechać, oznajmiłam mojemu tacie, że wracamy do domu i już nigdy w życiu nie będę jeździć na nartach. Dziś nie wyobrażam sobie zimy bez nart i sama uczę dzieciaki jeździć. Uprawiałam też pływanie oraz koszykówkę.Właściwie zabierałam się za każdy dostępny sport.

Mariusz Bartodziej: Indywidualne czy zespołowe?

ASIA CZEKURŁAN: – Raczej indywidualne, może z wyjątkiem koszykówki i wioślarstwa.

Mariusz Bartodziej: A poezja? „Ona mówi że ją miłość boli/ten czarny kwiat/co rośnie w zwięzłej głowie/Kwiat co uciska/więc są oczy z wysiłkiem/Ona patrzy krzakiem/który się we mnie zapala”. Poznajesz?

ASIA CZEKURŁAN: – To „Ona mówi, że ją miłość boli” Rafała Wojaczka. Uwielbiam jego poezję. Sama jego postać mnie intryguje. Zaczęłam się nią interesować jeszcze przed studiami. W rocznicę śmierci Wojaczka, 11 maja, włamałam się w środku nocy na cmentarz świętego Wawrzyńca przy ulicy Bujwida, gdzie jest pochowany. Odwiedziny jego grobu miały być swego rodzaju hołdem dla poety.

Mariusz Bartodziej: Ale swoją przyszłość wiążesz ze sportem?

ASIA CZEKURŁAN: – Nie widzę swojej przyszłości bez sportu. Jednak jeśli chodzi o zawodowstwo, to myślę, że jestem trochę za stara, by dostać się do kadry. Na pewno nie zrezygnuję z uprawiania sportu. Przynajmniej amatorsko.


Rozmawiał: Mariusz Bartodziej

Zdjęcia: sekcja wioślarska UWr