Kiedyś uczyłam się japońskiego, przez jakiś czas ćwiczyłam pilates, dość niedawno przekonałam się do sushi. Joga jednak była dla mnie słowem obcym i mało interesującym. Co zachęcającego może być przecież w powyginanych w precle i kwiaty lotosu ludziach? Po zajęciach pewnie chodzą ubrani jak hipisi lub wręcz przeciwnie – hipsterzy, na fit sałatki z mango i popijają je sokiem z brzozy. Ja na pewno tam nie pasuje.

Pułapka stereotypów i wyobrażeń dopada wielu, szczególnie, gdy szuka się powodu, żeby odrzucić kolejną odmianę aktywności fizycznej i usprawiedliwić swój kanapowy styl życia. Takim człowiekiem jestem na przykład ja. Ja, która nie biegam (chyba, że na autobus). Ja, z nieregularnym trybem życia. Ja, z jeszcze bardziej nieregularną osobowością. Ja, z chęcią padająca na łóżko po całym dniu pracy. Ja, nie lubiąca się ośmieszać publicznie.

A gdyby istniała aktywność (celowo nie używam słowa sport), która zmiotłaby wszystkie te tłumaczenia? Słusznie się domyślacie, odpowiedź na nie stanowi joga. Właśnie w Międzynarodowy Dzień Jogi chcę podzielić się z Wami argumentami, które mnie do niej przekonały. Może poruszą i Was?

Joga a religia

Tak, joga powstała jako praktyka prowadząca do rozwoju duchowego przez samodoskonalenie, medytację i ascezę. Nikt jednak nie powiedział, że jej praktykowanie musi być związanie z konkretnym wyznaniem – na przykład  hinduizmem, buddyzmem czy dżinizmem. Dziś w dużej mierze ludzie zaczynają ćwiczyć jogę po prostu dla zdrowia.

Nie trzeba być rozciągniętym ani wysportowanym

Żeby zacząć ćwiczyć, nie trzeba być wysportowanym ani nie trzeba mieć doświadczenia – podkreśla to wielu blogerów i nauczycieli jogi.  Rozciągliwość i wytrzymałość mięśni nabywa się z czasem, w trakcie treningu. Co więcej, joga oczyszcza organizm z toksyn, usprawnia przemianę materii a także usuwa efekty stresu. Ponoć hamuje także procesy starzenia. Jogini mówią również o osiągnięciu jasności umysłu i stabilności emocjonalnej.

Stawanie na głowie i kwiat lotosu

Efektowne akrobacje jakie najczęściej widzimy na zdjęciach to obraz, który jako pierwszy pojawia nam się przed oczami na hasło „joga”. To właśnie często zniechęca do jogi. Kiedy sport kojarzy się wyłącznie ze znienawidzonymi lekcjami wf-u, na których  skutecznie udowadniano nam dokąd nie dobiegniemy, nie dorzucimy i nie doskoczymy, akrobatyka również nie prezentuje się zachęcająco.

Warto więc wiedzieć, że te skomplikowane figury są dla mocno zaawansowanych. Nie robi się ich na samym początku, a i później, do ich wykonania nikt Was nie zmusi.

Za łatwo i za nudno

Większość pozycji w jodze, zwanych asanami, jest dość prosta i możliwa do wykonania. Całe praktykowanie jagi polega na ich regularnym powtarzaniu i pracy nad własnym ciałem. Nie powinniśmy więc przejmować się, gdy na początku nie będzie nam wychodzić. Ważne jest by starać się wykonywać kolejne ćwiczenia jak najbardziej poprawnie, ale i nie robiąc niczego na siłę. Stopniowo sami ocenimy swoje postępy a niektórzy mogą nawet zacząć się nudzić. Jest to więc przy okazji dobry trening wytrwałości i cierpliwości.

Joga dla każdego

Jogę zacząć ćwiczyć może każdy – i starsi, i młodsi, i kobiety, i mężczyźni. Ćwiczenia wykonuje się w miarę swoich możliwości i chęci. Co więcej, joga ma kilkadziesiąt odmian, kładących nacisk na różne czynniki – od płynności ruchów przez ćwiczenia wysiłkowe po medytację. Różni nauczyciele i różne szkoły również mają wpływ na to, jak prowadzone są zajęcia, a w efekcie, czy nam się spodobają.  Warto więc poszukać tego rodzaju, który najbardziej będzie nam odpowiadać.

Lekcje z YouTube, instrukcja z książki

Ćwiczenie jogi można zacząć w domu, od wideo-instruktażu na YouTube lub podążając za książkowym poradnikiem. Opcja idealna dla introwertyków. Jogę w ogóle można ćwiczyć wszędzie, gdzie da się rozłożyć matę. W ogrodzie, w hotelu, na plaży. Kiedy już opanujemy podstawy, żeby ćwiczyć samemu, nie ogranicza nas nawet pora dnia. Nieregularny tryb życia czy częste podróże przestają więc być wymówką.

Na początku warto jednak zacząć od ćwiczeń w szkole, pod okiem nauczyciela. Po pierwsze, poprawi błędy, jeśli będziemy wykonywać jakieś ćwiczenie niepoprawnie. Po drugie, ćwiczenie w grupie mobilizuje i podnosi na duchu. Po trzecie, wychodzenie na zajęcia na konkretną godzinę wypracuje w nas systematyczność.

I jak? Czy Wasze zdanie się zmieniło? Czy słowo „joga” nadal brzmi tak strasznie?


Autor: Karolina Stachera
Zjęcie: pexels.com / Tim Savage