Za sprawą Nerona obchodzono je już w starożytnym Rzymie. Ich historia w Polsce sięga XV wieku, kiedy to zawitały do Krakowa. Z Wrocławiem są związane dopiero od 1956 roku. Juwenalia – czego jeszcze o nich nie wiedziałeś?

Według podań tradycja świętowania Juwenaliów to zasługa XV-wiecznych żaków Akademii Krakowskiej Kazimierza Wielkiego. To właśnie oni wpadli na pomysł, by wiosną oderwać się od nauki i zamanifestować swoją przynależność do braci studenckiej. Organizowane w tym czasie korowody zalewały miasto setkami barwnie ubranych studentów, żonglerów, połykaczy ognia, akrobatów i grajków.

Początki święta we Wrocławiu

Pierwsze Juwenalia we Wrocławiu były częścią uroczystości związanych z Dniami Wrocławia. Miało to miejsce 2 maja 1956 roku: Rynek zapełnił się wtedy tysiącami mieszkańców. Tak pochód do centrum miasta opisywała Gazeta Robotnicza:

Ulicą Wita Stwosza od Placu Grunwaldzkiego nadciąga barwny korowód. Wymieszały się z sobą kostiumy żakowskie i barwne stroje ludowe, zetempowskie mundurki i białe fartuchy pielęgniarek. Gwaru i śmiechu co niemiara. Przed łańcuchem rąk splecionych zatrzymać się musi tramwaj i kremowa “Warszawa”. Idą środkiem jezdni barwni, radośni trochę nawet niesforni – jak na zdrową wrocławską młodzież przystało. Już są na Rynku. Toną w morzu ludzkich głów.

Pochód wrocławskich studentów w czasie Juwenaliów (lata 1960-1965)

Na miejscu ubrani w średniowieczne stroje heroldowie obwieścili otwarcie “Dni”. Gdy dzwon zegarowy ratusza wybił godzinę 18 radny odczytał oficjalne orędzie:

Głosem wielkim wiadomość czynimy, że poczynając od tego roku, w pierwszych dniach maja, rokrocznie, aż po wsze czasy, w grodzie naszym obchodzone będą „Dni Wrocławia”.

Nie możemy zapomnieć, że wszystko to działo się w głębokich czasach władzy ludowej –  kolejna część święta, czyli partyjne przemówienia członków Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, nie powinna więc nikogo dziwić. Doniosłość słów PRL-owskich działaczy podkreślono dźwiękami hejnału, wypuszczeniem gołębi oraz pokazem sztucznych ogni.

PRL-owska Żakinada z tragedią w tle

Coroczne świętowanie Juwenaliów na przełomie lat 50. i 60. miało dwojaki charakter. Z jednej strony uroczystości organizowały władze uczelni, z drugiej nieformalne zabawy i rozrywki inicjowała sama brać studencka. Kultywowane do dziś barwne pochody były jednym z najbardziej charakterystycznych obrazków z ulic tamtych lat. Do innych atrakcji należały zawody sportowe, zabawy w plenerze oraz klubach studenckich. Wstęp na imprezy był bezpłatny, podobnie jak korzystanie z komunikacji miejskiej przez studentów.

Wszystko zmienia się w roku 1967. Właśnie wtedy, po raz drugi w historii, główne atrakcje Żakinady odbywają się na zabytkowej estakadzie Wzgórza Partyzantów. Muzyka, otrzęsiny i niespotykany tłum. Na miejsce czarną wołgą przybywają nawet władze miasta, by udzielić “ślubu” Hetmanowi oraz Miss Żakinady. Znajdujący się na balkonie widzowie wchodzą na drewnianą ławkę, by lepiej widzieć przebieg uroczystości. Mebel przewraca się i uderza w znajdującą się obok balustradę. Masywna część tarasu odrywa się i spada na uczestników poniżej. Poszkodowanych przyjmowały wszystkie szpitale w mieście. Na Traugutta tego dnia przeprowadzono 9 trepanacji. Łączny bilans tragicznego wypadku to 36 rannych i jedna ofiara – 18-letni Zdzisław.

Wydarzenie staje się dla władzy wygodnym pretekstem i Juwenalia w 1968 zostały odwołane. Reaktywowane rok później nie miały już ogólnowrocławskiego charakteru – każda uczelnia organizowała je na własną rękę. Dziś święto nieco różni się od tego z ubiegłego wieku. Najważniejszym punktem, obok słynnego pochodu, stały się wielodniowe koncerty, przyciągające miłośników większości gatunków muzycznych.

Trwające właśnie Juwenalia powróciły do tradycji i są organizowane wspólnie przez 6 wyższych uczelni – to znów święto całego Wrocławia.

Autor: Mateusz Kowalski
Zdjęcia: dolny-slask.org.pl, Gazeta Robotnicza, Wikimedia Commons